FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Harry Potter
Autor Wiadomość
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 16-07-2011, 11:16   

W sumie pierwsza recka mało odkrywcza - Yates już od Zakonu uprawia właściwie takie "pieprzenie kotka" niestety. Dopiero w pierwszej części Insygniów trochę się rozruszał i nadał filmowi jakiś zauważalny charakter.

Inna sprawa, że Part II to właściwie ekranizacja ostatnich rozdziałów książki. Miejsce na fabularne dywagacje i rozwinięcie postaci drugoplanowych było wcześniej, a tego niestety nie wykorzystano. Liczę więc jedynie na efektowne domknięcie wszystkiego. Do wtorku :p

[ Komentarz dodany przez: Cez: 16-07-2011, 11:18 ]
a u mnie do środy ;)
_________________
 
 
bobonton2 
Podróżnik



Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 518
Skąd: P-ń
Wysłany: 18-07-2011, 14:24   

Spoiler:
Jestem na świeżo po obejrzeniu. Na poziom, jaki reprezentowały poprzednie części, było naprawdę dobrze. Skusiłem się nawet na 3D, za którym nie przepadam i tu też miłe zaskoczenie. Jakość obrazu była lepsza niż się spodziewałem (dla Poznaniaków- byłem w Kinepolis, tylko 6 osób na sali :D ). Obawiałem się przesadnego patosu i ogromnych zmian w fabule, co było głównym powodem przez który nie lubię poprzednich ekranizacji. Zmian było niewiele, pojawiły się chyba dopiero przy ostatecznej bitwie. Odniosłem wrażenie, że chciano uniknąć najbardziej brutalnych scen (nie mogłem doczekać się upadającego łba Nagini i Bellatrix, a tu takie rozczarowanie- zamieniły się w jakieś czarne papierki o_O. Podobnie Voldi. Nie było też torturowanego Nevilla). Rozmowa Dumbledora z Harrym na Kings Cross wyglądała dokładnie tak, jak ją sobie wyobraziłem :D Ucieczka smokiem z banku Gringotta i McGonagal vs. Snape to moje ulubione momenty, cudne! Mam nadzieję, że wyszperam z czeluści internetu jakąś tapetę ze smokiem, bardzo mi się podoba!
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 18-07-2011, 18:27   

Ja też świeżo po obejrzeniu (sobota).

Efekty 3D jakoś mnie nie zachwyciły. Mogło być lepiej. Ale to tylko detal. Bo jeśli chodzi o całokształt - bardzo mi się podobało. Bardzo dobrze dobrana muzyka jest wg mnie kluczem do klimatu tej części. No i jak zwykle, Voldemorta głos nieco psuł jego mroczny image, ale dało się wytrzymać. W jednym momencie się wzruszyłam, nie pamiętam co prawda już jakim. Uroniłam łezkę w każdym razie ;)


a tak przy okazji...
Spoiler:
bobonton2 napisał/a:
Rozmowa Dumbledora z Harrym na Kings Cross wyglądała dokładnie tak, jak ją sobie wyobraziłem :D


tylko, że on tam był nagi z tego co dobrze pamiętam ;) oczekiwałam listka figowego albo coś w tym stylu... no ale ogólnie samo otoczenie przedstawiono w taki sposób, w jaki oczekiwałam i pewnie o to Ci chodziło ;)

I McGonnagal contra Snape - TAK! :D Niesamowite to było, przyprawiało mnie o dreszcze... Brrr ;)

Ogólnie co mi się podobało też (tu brawa dla reżysera) - stopklatki w trakcie docierania myśli Harry'ego np. do diademu Roweny Ravenclaw, czy dłonie próbujących się chwycić zakochanych podczas walki o Hogwart. Niby szczegóły, ale naprawdę dały czadu.
 
 
Adamaru 
Podróżnik



Dołączył: 12 Sie 2008
Posty: 641
Wysłany: 18-07-2011, 21:06   

Ja co prawda obejrzałem w sobotę, ale piszę dopiero teraz. :)

Jestem mocno zmieszany po obejrzeniu filmu. Wszystko świetnie się skleiło, zostały pokazane najważniejsze sceny z książki (te istotne fabularnie), akcja była świetnie wyważona, ale brakowało mi tego końcowego misz-masz. Bitwa o Hogwart emocjonująca, wzruszająca, ale wg mnie chyba nie spełniła tak istotnej roli jak w książce.
Spoiler:
Sposób śmierci Voldemorta też mnie rozczarował :(

Także byłem na wersji 3D, zorientowałem się o tym dopiero przy wejściu na salę, gdy rozdawali nam okulary. Nigdy nie byłem na niczym w 3D, a i teraz nie miałem zamiaru, ale nie doczytałem informacji na stronie internetowej kina :p . W każdym razie, byłem pozytywnie zaskoczony.

Podczas, gdy moi znajomi cicho między sobą szeptali, ja fascynowałem się ostatnią produkcją na ekranie z Harrym. Były momenty, w których się wzruszałem, w których cicho się zaśmiałem, i co najważniejsze nie było takich, którymi mógłbym się nudzić. Każda sekunda filmu wystarczająco mnie zadowoliła, bym mógł powiedzieć, że ostatnia część wyszła tak, jak się tego spodziewałem. Nie żałuję, że oglądnąłem wszystkie części, ale trochę smutno, że to już po prostu koniec tego wszystkiego. "It all ends.".

Spoiler:
Wstyd się przyznać, ale nieźle wzruszyłem się ostatnią sceną, na dworcu King's Cross z pociechami Harry'ego & Ginny, Rona & Hermiony. Najlepiej na "starych" wystylizowali facetów, (Rona, Harry'ego, Draco), a najgorzej imo Hermionę. Już mogła się pokazać w tych króciutkich włoskach :P


Jeszcze raz mówię, że mimo wszystko jestem zadowolony, po prostu zachwycony filmem. :tak:


:papa: Harry Potter ;(
_________________
Yf a dą suwajf, nan of as łyl.
 
 
bobonton2 
Podróżnik



Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 518
Skąd: P-ń
Wysłany: 18-07-2011, 21:18   

Spoiler:
Adamaru napisał/a:
Najlepiej na "starych" wystylizowali facetów, (Rona, Harry'ego, Draco), a najgorzej imo Hermionę. Już mogła się pokazać w tych króciutkich włoskach :P

To oni ich wystylizowali? :D Zapomniałem dodać o tym w poprzednim poscie, ale dla mnie wyglądali tak samo :D Oprócz trochę grubszego Rona.

Jeszcze jedna ważna zmiana rzuciła mi się w oczy podczas oglądania. W oryginale zwolenników Voldiego było bodaj 50-ciu, a armia z filmu wskazywała bardziej na kilka tysięcy :D Uczniowie Hogwartu nie daliby rady.


Spoiler:
Mo napisał/a:
samo otoczenie przedstawiono w taki sposób, w jaki oczekiwałam i pewnie o to Ci chodziło
Właśnie o to :)

Ale często ostatnio poszczę, HOHOHOO :swirek:
 
 
Birko 
Praktykant



Dołączyła: 14 Lut 2007
Posty: 150
Wysłany: 18-07-2011, 22:39   

Ja także obejrzałam film (w piątek) i jestem bardzo zadowolona :D Film mocno trzyma się pierwowzoru i dobrze. Scena ucieczki z banku Gringotta to chyba moja ulubiona :)
Spoiler:
Zawiodła mnie tylko trochę scena na dworcu King's Cross. W książce Dumbledore opowiadał z płaczem o Arianie i jego przyjaźni z Grindelwaldem, a tymczasem w filmie tego nie było. Nie pamiętam też, aby gdziekolwiek była scena, jak Harry naprawia swoją różdżkę za pomocą Czarnej Różdżki. Nie pytał też Olivandera o to jak ją naprawić. No, ale te rzeczy to tylko drobnostki i film i tak jest świetny :)
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 18-07-2011, 23:09   

Spoiler:
bobonton2 napisał/a:
ich wystylizowali? :D Zapomniałem dodać o tym w poprzednim poscie, ale dla mnie wyglądali tak samo :D Oprócz trochę grubszego Rona.


Ja się tu też zawiodłam. Oni wyglądali tak samo! Albo czegoś nie zauważyłam... Mogli ich znacząco postarzeć, zwłaszcza że to niby 15 lat później? Czy coś w ten deseń.
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 347
Wysłany: 19-07-2011, 01:33   

Muszę się wypowiedzieć w pewnej sprawie. Nie oglądałem jeszcze ostatniej części, ale niedługo obejrzę. Otóż zauważyłem pewną rzecz w filmach HP. Większość ludzi pisze, że mroczne/straszne sceny z książki w filmach zostały mniej lub więcej " spłycone ", uczynione mniej strasznymi , np. jakaś scena walki w ciemnościach z książki w filmie wygląda jak w świetnie oświetlonym pomieszczeniu... , itd. . Jednak chciałbym zauważyć, że tendencja ta występuje dopiero od trzeciej częsci filmu :) . Przynajmniej tak jest moim zdaniem. Pierwsza i druga częśc filmu mają strasznie ciężki i mroczny klimat ( zwłaszcza druga, bo pierwsza dopiero od pewnego momentu, początkowo przypomina zwykły wesoły film familijny ). I są poprostu straszne. Sceny są tam takie, jak w książce, a nawet jeszcze " mocniejsze ". Chyba nie muszę przypominać walki z bazyliszkiem... , osobiście do dzisiaj jak to oglądam, to jestem bardziej spięty... , i nie wiem jak to jest, ale przy częściach 3 > mniej się to czuje, albo i wcale... , są tam niektóre straszniejsze momenty, typu końcówka części 4, ale to tak czy siak moim zdaniem nie to samo. Drugim przykładem może być wizerunek Voldemorta z jedynki i czwórki wzwyż. W jedynce Voldemort wdłg. mnie jest straszny, zobaczcie jak tam wygląda, jaki ma głos!... , zawsze oglądając tą scenę podświadomie proszę, by tylko mi się to nie przyśniło :> , a w części czwartej i wzwyż, wywołuje u mnie tylko uśmiech i ... myśl, jak mogli skopać taką postać, która była niemal idealna wdłg. mnie w jedynce. Tak, to było to, pamiętacie? , a jak nie to obejżyjcie jeszcze raz, albo sprawdzcie na youtube i napewno sporo osób przyzna mi rację :-) . A więc moja teoria jest taka: Początkowo książki jak i filmy HP były skierowane jak powszechnie wiadomo, dla młodszych osób, czyli głównie dzieci. No i takie też miały być w zamyśle filmy. Jednak po premierze drugiej częsci okazało się, że film był zbyt " straszny ", " ciężki klimatycznie " itd. , a miał być " zabawny ", " mało straszny ", itd. bo to przecież film głównie dla dzieci! , a nie jakiś horror dla dorosłych!... - tak niestety twierdziło wiele osób... , więc kolejne części były już " okrajane " maksymalnie jak tylko się dało ze strasznych elementów... , poczynając od całkowitego wycinania lub przerabiania straszniejszych/mocniejszych scen z książki, do zmiany wizerunku Voldemorta, by bardziej wyglądał na śmiesznego niż strasznego... . I takie właśnie mamy efekty w kolejnych ekranizacjach, np. totalnie sparodiowana część czwarta, która bardziej przypomina komedię niż adaptację czwartego tomu HP. Widziałem w kilku postach jak narzekaliście na słaby wygląd Voldiego i jego zbyt ludzki głos. A pamiętacie tego z jedynki? Tam miał ludzki głos? No właśnie, więc coś tu jest nie tak... . Podobnie z wymienionym w którymś poście powyżej " upadającym łbem Nagini ", gdzie scena została kompletnie przerobiona na łagodniejszą, a gdyby występowała w tomie 1/2, to napewno ujżeli byśmy ten łeb w filmie :) . No i takie jest moje zdanie. Co o tym sądzicie? :p

Przepraszam za możliwe błędy, ale już zmęczony... :)
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 19-07-2011, 10:20   

Cytat:
Jednak chciałbym zauważyć, że tendencja ta występuje dopiero od trzeciej częsci filmu

Co takiego? :p Przecież dopiero Cuaron nadał tej serii jakiekolwiek charakteru, wyczuwalnego klimatu, nie opierającego się jedynie na napaćkaniu na obraz tony szaro-burych filtrów.

Kamień Filozoficzny i Komnata Tajemnic to przyjemne filmy, ale były wyreżyserowane przez gościa od "Kevina samego w domu" i na takie właśnie wyglądały. Kolorowe, przesłodzone i absolutnie niestraszne. Sceny z bazyliszkiem, zwłaszcza jego szepty w ścianach to akurat świetny patent, ale będący tylko i wyłącznie zasługą książkowego pierwowzoru.
Zresztą - nie wiem czemu akurat te filmy miałyby być straszne - książki wcale horrorami nie były. We Więźniu Azkabanu mieliśmy jedynie scenę z wilkołakiem, która ma raczej podnosić napięcie. W filmie sceny finałowe i tak zostały rozbudowane (wilkołak goniący Harryego i Hermionę po lesie), bo w książce cała akcja zajmowała aż trzy linijki.

Czara Ognia, Zakon i Książę to akurat najbardziej bezpłciowe - zaraz po Kamieniu Filozoficznym - filmy w serii, niestety.
Pierwsza część Insygniów Śmierci bije je na głowę po wieloma względami. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że mroczny i ciężki klimat to NIE są wspomniane wcześniej filtry i wielkie węże wyskakujące zza winkla. To głównie atmosfera budowana przez dobrze skonstruowany scenariusz. Więzień Azkabanu od początku był niepokojący i dość niejednoznaczny, a z każdą minutą klimat zagęszczał się jeszcze bardziej. Insygnia zaczynają się od sceny uśmiercenia nauczycielki bez zbędnych ceregieli i odwracania kamery w drugą stronę. Jest świetne uczucie osaczenia, inwigilacji, jest świadomość zagrożenia czajacego się w każdym miejscu.

Ot, wszystko zależy od tego jak rozumiemy pojęcie "strachu" i "klimatu". Dla mnie jest to pewna wizja, której trzyma się reżyser, specyficzny charakter danego filmu i napięcie budowane od początku do końca. W pierwszych dwóch odsłonach tego nie ma - to kolorowe, familijne kino na niedzielne popołudnie. Podobna sytuacja ma miejsce w wypadku Czary Ognia, która owszem jest efektowna, a z filmu Cuarona zapożyczyła jedynie styl, ale poza samym zakończeniem napięcia i klimatu tu zero. Straszny mógł być labirynt, ale potencjał tej lokacji został epicko wręcz zarżnięty. Zakon cierpi znowuż na masę skrótów, a w Księciu za dużo jest komedii i wątków miłosnych, niż czegokolwiek innego. Gdzie genialne sceny w domu matki Voldemorta?

Na Insygnia Part II wybieram się dzisiaj, więc szerzej wypowiem się potem. W moim prywatnym rankingu na chwilę obecną pierwsza trójka prezentuje się następująco:
1. Więzień Azkabanu
2. Insygnia
3. Komnata Tajemnic - głównie z sentymentu :p
Reszta filmów skacze z miejsca na miejsce, zależnie od mojego nastroju.
_________________
  
 
 
Invicta 
Podróżnik



Dołączyła: 22 Cze 2011
Posty: 283
Skąd: Znikąd :)
Wysłany: 19-07-2011, 11:22   

K@t napisał/a:
Kamień Filozoficzny i Komnata Tajemnic to przyjemne filmy, ale były wyreżyserowane przez gościa od "Kevina samego w domu" i na takie właśnie wyglądały. Kolorowe, przesłodzone i absolutnie niestraszne. Sceny z bazyliszkiem, zwłaszcza jego szepty w ścianach to akurat świetny patent, ale będący tylko i wyłącznie zasługą książkowego pierwowzoru.
Zresztą - nie wiem czemu akurat te filmy miałyby być straszne - książki wcale horrorami nie były. We Więźniu Azkabanu mieliśmy jedynie scenę z wilkołakiem, która ma raczej podnosić napięcie. W filmie sceny finałowe i tak zostały rozbudowane (wilkołak goniący Harryego i Hermionę po lesie), bo w książce cała akcja zajmowała aż trzy linijki.


Też tak uważam. Dwa pierwsze filmy były spokojne i rzeczywiście niestraszne. A ta scena z wilkołakiem w Więźniu Azkabanu... muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz to oglądałam, nie czułam się za wesoło (ale to było kilka lat temu, więc...). Scena z wilkołakiem, Harrym i Hermioną w lesie była dobra, rzeczywiście podnosiła napięcie, zresztą wiadomo - reżyser lubi coś w filmie podmienić albo dodać coś od siebie. :)
_________________
Śmierć z nutką ironii zawsze boli...
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 19-07-2011, 22:24   

Seans Insygniów Śmierci Part II zaliczony. I podobnie jak roku temu jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Film generalnie trzyma poziom poprzedniej części (realizacyjnie i scenariuszowo), ale pod względem tempa akcji i emocji bije ją na głowę.

Spoiler:
Scena przygotowywania Hogwartu do obrony cudowna. Jak to ktoś ujął – aż się chciało wstać z fotela i stanąć w szeregu na froncie:) Do tego genialna muzyka, ale o tym później.

Wspomnienia Snape’a – naprawdę piękne sceny i ponownie reżyser mnie zaskoczył, bo do tej pory ten wątek i postać były traktowane po macoszemu. Tu jednak scena śmierci Severusa i retrospekcje są bardziej emocjonujące i wzruszające niż w książce.

Wszelkie sceny batalistyczne świetnie nakręcone, ale co ważne – nie zdominowały filmu. Ważniejsi pozostali bohaterowie i wątki, których w końcu postanowiono nie olewać. Oczywiście skróty są, czasami dość dziwne (Luna która się chyba teleportowała do szkoły czy dziecko Tonks i Lupina o którym wcześniej nie było żadnej wzmianki – poza trzema sekundami na początku Part I). Trochę za mało czasu poświęcono walce innych bohaterów, którzy do końca niestety nie dotrwali, ale i tak nie było źle pod tym względem.

Co do muzyki – już po poprzednim filmie twierdziłem, że Desplat stworzył najlepszy score zaraz po Williamsie. Wprawdzie soundtrack z Part I podobał mi się bardziej, ale i nowemu nie można odmówić kilku genialnych motywów. Dodatkowy plus za wykorzystanie w filmie tematów z poprzednich części – muzyka Williamsa i Hoopera fajnie dopełnia całości i przypomina, że mamy do czynienia z zakończeniem serii.

A samo zakończenie – gonitwa z Voldemortem po całym zamku niepotrzebna, można była zamiast tego pokazać więcej dramatu podczas obrony szkoły. Legendarne „19 lat później” wypadło zaskakująco dobrze, chociaż fakt – aktorzy wyglądali raczej na starszych o 19 tygodni, a nie lat.


Suma sumarum, godne zwieńczenie serii. Może nie idealne, ale za to mogące dumnie stanąć obok najlepszych odsłon. Właściwie nie dało się chyba tego zrobić lepiej po tym, jak materiał został wcześniej poskracany i przemielony. Nie można też było jednak tego totalnie sknocić – pisałem już ponad rok temu, że Insygnia są bardzo wdzięcznym materiałem na ekranizację i trzeba by się bardzo starać, aby to schrzanić.

I jeszcze nieszczęsne 3D – całe szczęście konwersja wypadła dobrze i była wystarczająco dopracowana. Głębia bardzo dobra, niektóre sceny w 3D wyglądały świetnie, chociaż bez tego efektu nie traci się nic.

Mo, kto niby był nagi?:D
Spoiler:
W książce Dumbledore ma na sobie szatę, chyba że dalej działo się coś, co wyparłem z pamięci :p
_________________
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 20-07-2011, 13:59   

K@t napisał/a:

Mo, kto niby był nagi?:D


Spoiler:
O ile dobrze pamiętam, Harry, gdy obudził się po śmiertelnym zaklęciu Voldemorta... sekunda, zajrzę do książki :D

... I miałam rację :P Oto fragment: "Po długim czasie, a może natychmiast, przyszło mu do głowy, że jednak musi istnieć (...). Gdy tylko doszedł do takiego wniosku, zdał sobie sprawę z tego, że jest nagi (...) Nie miał okularów (...)" (roz. King's Cross)


A Dumbo tak, miał szatę ;)

Spoiler:
Dlatego spodziewałam się listka figowego u Pottera w ekranizacji... :D
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 20-07-2011, 14:14   

Okej, tego nie pamiętałem :D To chyba jednak lepiej, że w filmie było tak jak było - siedzące obok pannice i tak już wystarczająco rozhisteryzowane były.
_________________
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 20-07-2011, 18:51   

Spoiler:
Wystarczyło, że jakoś długo przebierał się po lądowaniu w wodzie po ucieczce na smoku z Gringotta... Zarośnięta klata oszałamiająca nastolatki, this is it :P
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 20-07-2011, 18:56   

Spoiler:
No niestety tylko Hermiona dziarsko znosiła niedogodności mokrych ubrań :(
_________________
 
 
Cez 
World of Tomb Raider



Dołączył: 12 Gru 2003
Posty: 3978
Skąd: Tczew/3city
Wysłany: 21-07-2011, 12:58   

Wczoraj bylem w kinie i musze zgodzic sie z Katem :) Film jest naprawde swietny, bardzo emocjonalny, wzruszajacy, no i oczywiscie widowiskowy.

Spoiler:
Najbardziej wzruszyła mnie ostatnia scena, nastawilem sie, ze ta scena mnie rozsmieszy (czytalem w recenzjach ze jest komiczna przez to postarzenie), a wg mnie wypadła bardzo, bardzo dobrze. Ta muzyka w tle, oryginalny motyw Johna Williamsa, sprawił, ze po prostu jednoczesnie było mi smutno, ze to juz koniec, a z drugiej strony cieszylem sie razem z bohaterami, ze tak fajnie potoczylo sie ich życie :)

Rownie mocno wzruszyły mnie flashbacki Snape'a. No cudowne, przejmujące, niezwykłe. Snape to od poczatku moj ulubiony nauczyciel Hogwartu i ciesze sie, ze tak fajnie wypadł w ostatniej czesci :)

Przy okazji mam pytanie do tych co czytali ksiazke, bo mi to wylecialo :( Dlaczego tak malo było Hagrida? Juz od poczatku przygotowań do odparcia ataku w Hogwarcie liczylem na jego pomoc, a jego nie bylo i nie bylo, i pojawil sie dopiero w Zakazanym Lesie. Co on kurcze robił w tej chatce swojej? :p
_________________
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 21-07-2011, 14:59   

Spoiler:
Nie pamiętam co Hagrid robił w książce, ale raczej nic znaczącego :p Z drugiej strony szkoda, że miał taką znikomą rolę, nawet o Graupie zapomnieli.

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. W sumie wspominałem ogólnie o lekkim pominięciu reszty walczących. Dla przykładu Molly - jest na ekranie chyba przez 80% czasu, ale i tak wypowiada dosłownie jedno zdanie. Kultowe, bo kultowe, ale mimo wszystko szkoda, że przez większość czasu tylko chodzi za McGonagall.
_________________
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 21-07-2011, 16:41   

Spoiler:
Hagrid czasem nie był u olbrzymów? Ale mu nie wyszło? :P Czy to było w poprzedniej części? :D


Innego pomysłu nie mam, ale zaczynam po raz drugi czytać książkę ... :P

Spoiler:
No i olśniło mnie, oczy mi się "spociły" przy wspomnieniach Snape'a... genialne.
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 21-07-2011, 17:52   

Spoiler:
Hagrid był u olbrzymów przez pierwszą połowę Zakonu :p W Insygniach brał udział w samej bitwie na bank, wymachując chyba parasolką przed pająkami, ale nie pamiętam szczegółów.


Zresztą faktycznie najprościej będzie powtórzyć sobie książkowy pierwowzór.
_________________
 
 
lathspell20 
Podróżnik



Dołączyła: 18 Wrz 2007
Posty: 275
Skąd: Katowice
Wysłany: 21-07-2011, 17:52   

Ostatni Harry - bardzo pozytywne zaskoczenie. Niestety scenariusz bardzo brutalnie obnaża wszystkie poprzednie cięcia i niedomówienia, ale oczywistym było, że takie posunięcia będą brzemienne w skutkach. Jednak chylę czoła twórcom, że mimo wszystko udało im się jakoś to posklejać, aby nie umknął ten czarodziejski klimat. Kilka scen wypadło doskonale, przy niektórych reżyser kompletnie nie utrafił w moją wizję.
Spoiler:
Niesamowita, poruszająca scena 'piertotum locomotor', natomiast scena 'Potter jest tutaj, niech ktoś go złapie' do dupy..

Druga rzecz, która wg mnie wymaga wręcz wykrzyknika i capsa, to MUZYKA! Bez pracy Aleksandre Desplat'a film oddychałby tylko jednym płucem i ten fakt jest niezaprzeczalny.
Wersja 3D w zasadzie ani mnie ziębi, ani grzeje, ot, po prostu jest. Nie działa ani na korzyść, ani na niekorzyść filmu. Taka moda, co zrobić.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona, chociaż ciągle nie mogę wyzbyć się domysłów, jak wyglądałaby cała seria, gdyby zajmował się nią jeden reżyser.
A i tak książki górą! :-)
_________________

 
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5679
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 21-07-2011, 17:56   

Cytat:
Ogólnie jestem bardzo zadowolona, chociaż ciągle nie mogę wyzbyć się domysłów, jak wyglądałaby cała seria, gdyby zajmował się nią jeden reżyser

Zależy który reżyser :p Yates nakręcił połowę filmów i wiadomo jak to wyglądało. Wprawdzie z każdym kolejnym filmem postęp był, ale i tak widać było, że on miejscami gubi się w tym świecie. Kiedy jest miejsce na magię, on wciska komedię, kiedy jest miejsce na przygodę, on wciska jakieś nudne flaki z olejem, a kiedy jest miejsce na ciekawy i ważny wątek... zostaje on wycięty.

Obydwie części Insygniów są pod względem oczywiście najlepsze i Yates zrehabilitował się za poprzednie niedociągnięcia. Inna sprawa, że wszystkie dziury o których wspominasz, to niestety jego robota.
_________________
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 347
Wysłany: 26-07-2011, 00:12   

Dzisiaj wreszcie obejrzałem ostatnią część, podobała mi się. No i pod koniec filmu, po tej całej bitwie, śmierci Voldemorta, itd. pomyślałem sobie, jak to fajnie było by teraz na koniec filmu usłyszeć ponownie mój ulubiony motyw dźwiękowy z całej serii filmowej HP, który jest dla mnie wręcz jej znakiem rozpoznawalnym. A mowa o tym utworze: http://www.youtube.com/watch?v=YSb7mOk_UvU, ale pomarzyć zawsze można. No i tak sobie oglądam, już zapomniałem o tym co myślałem... , i nagle przy ostatniej scenie ( 9 lat później ) , przy scenie z pociągiem do Hogwartu zaczynam słyszeć początek tej ścieżki dźwiękowej, normalnie prawie się wzruszyłem. To była niesamowita niespodzianka dla mnie, coś czego w życiu bym się nie spodziewał, gdyż utwór ten występował tylko i wyłącznie w Kamieniu i Komnacie, z naciskiem na Kamień. I byłem pewny, że to raczej zamknięty epizod i nie powrócą już do starych dźwięków. A tutaj proszę, taki swego rodzaju ukłon w stronę korzeni :) . Min. z tego też właśnie względu ( ze względu na tą ścieżkę dźwiękową ) uważam pierwsze części filmu za najlepsze. Tak więc zakończenie ostatniej części, w tym całej sagi filmowej HP oceniam 11/10 , było idealne według mnie. :p .
 
 
Łukasz 
Podróżnik



Dołączył: 05 Lis 2007
Posty: 700
Skąd: Gorzów
Wysłany: 02-08-2011, 23:49   

Spoiler:
K@t napisał/a:
Hagrid był u olbrzymów przez pierwszą połowę Zakonu W Insygniach brał udział w samej bitwie na bank, wymachując chyba parasolką przed pająkami, ale nie pamiętam szczegółów.

Właśnie Hagrid brał udział w bitwie, a nawet zabił samego Waldena Macnaira. Moim zdaniem powinni to pokazać, a tymczasem nie pokazano :(
_________________


Co jest Gość ;)
 
 
 
System32 
Student



Dołączył: 16 Mar 2011
Posty: 77
Wysłany: 10-03-2012, 22:24   

Uwielbiam wszystkie części książkowe :D Ale filmy tylko lubię. W książce opisują wszystko i wszystko można sobie wyobrazić na wiele sposobów, ale dwie (jedną) trochę mnie zawiodły, ale z pewnością budziły we mnie emocje że to już ostatnia część, że to już bitwa. Profesor "McGonagall" mnie zaskoczyła w filmie. I mam żal do nich że w filmie o ile dobrze pamiętam nie pokazano sceny żegnania się Harrego z ciotką i wujkiem.
 
 
HarryCruise 
Gazela



Dołączył: 09 Cze 2007
Posty: 579
Skąd: Sawanna
Wysłany: 10-03-2012, 22:50   

System32 napisał/a:
I mam żal do nich że w filmie o ile dobrze pamiętam nie pokazano sceny żegnania się Harrego z ciotką i wujkiem.

Można tę scenę obejrzeć w materiałach wyciętych z ostatecznej produkcji.

http://www.youtube.com/watch?v=lQHL_eD4CR4
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© 2002 - 2017 World of Tomb Raider | WoTR na Facebooku



Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej o cookies powie Ci wujek Google.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0.571 sekundy. Zapytań do SQL: 11