FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Eutanazja i aborcja
Autor Wiadomość
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 14-09-2009, 19:45   

http://www.digart.pl/zoom/4328369/Aborcja.html
 
 
 
lathspell20 
Podróżnik



Dołączyła: 18 Wrz 2007
Posty: 275
Skąd: Katowice
Wysłany: 14-09-2009, 20:16   

Z reguły na temat aborcji nie lubię się wypowiadać, ponieważ jest to temat drażliwy. Ale to, co Igi^MBE zacytował, zwaliło mnie z nóg na tyle, że praktycznie odbrało mi mowę.
Uważam, że kobieta powinna mieć prawo decydowania o swoim ciele, np. o niechcianej, nieplanowanej ciąży i mam tu na myśli TYLKO ciążę z gwałtu! Bo jeśli jakaś nastolatka wpadnie z chłopakiem, to ma to na swoje własne życzenie i z braku wyobraźni.
Pierwszy raz widzę problem aborcji pokazany z innej perspektywy. Ten komiks jest niezwykle wymowny, dobitny i daje do myślenia.

EDIT:

Grzesiu :) oczywiście po całej biologicznej edukacji wiem, że aborcji dokonuje się w bardzo wczesnym stadium rozwoju zarodka, kiedy nie jest on jeszcze w pełni ukształtowanym człowieczkiem.
Stwierdzam tylko, że komiks ten jest dość szokujący, bo problem jest w nim znacznie przerysowany.
_________________

  
 
 
 
Mr Macphisto 
Emocjonalny kaktus



Dołączył: 19 Gru 2003
Posty: 2192
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-09-2009, 20:22   

Gdyby nie to, że napisałem już wcześniej na ten temat sporo, rozpisując się wręcz na temat konkretnych tygodni, to bym coś napisał. Ale w sumie ani nie chce mi się powtarzać, ani żadnych nowych argumentów nie widzę. Odsyłam więc do wcześniejszych stron :p
_________________
...and touch the flame
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 14-09-2009, 21:01   

lathspell20 napisał/a:
Uważam, że kobieta powinna mieć prawo decydowania o swoim ciele, np. o niechcianej, nieplanowanej ciąży i mam tu na myśli TYLKO ciążę z gwałtu!

Masz na myśli - kobieta ma prawo zabić dziecko gdy jego ojcem jest gwałciciel? Odebrać komuś życie tylko dlatego, że akurat urodziło się w takich a nie innych okolicznościach? Czyli podsumowując - kobieta może sobie zabijać dziecko. Zabójstwo to zabójstwo niezależnie od okoliczności. Nic nie jest moralnym usprawiedliwieniem zabójstwa. Nawet gwałt. Można odrzucić swoje dziecko, ale żeby je zabijać? To się nie godzi.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 15-09-2009, 19:12   

Igi^MBE napisał/a:
Masz na myśli - kobieta ma prawo zabić dziecko gdy jego ojcem jest gwałciciel?


niech pomyślę... dokładnie TAK, Igi.

rozważmy to:

+ jeśli sama sytuacja była na tyle tragiczna i wstrząsająca dla tej kobiety, że nienawidzi dzieci/mężczyzn, a urodzenie tego dziecka sprawiałoby jej ból
+ jeśli w sytuacji powyższej temu niewinnemu dziecku sprawiałaby ból a jego życie nie należałoby do kategorii udanych
+ dokładnie tak, by zapobiec dzieciobójstwom
+ by zapobiec niemoralnemu wychowaniu i patologiom rodzinnym, które zaważyłyby na psychice tego dziecka
+ by ewentualnie zapobiegać zasilaniu domów dziecka o kolejne dzieciaki. a wiadomo jak domy dziecka funkcjonują i jakie jest w nich życie.

no ale wiadomo są minusy:

- w końcu czym to dziecko zawiniło? dokładnie to samo pytanie można skierować do kobiety, ale wówczas działa na jej korzyść: "czym ONA zawiniła?"
- jeśli kobieta dzięki współpracy z psychologami mogłaby z powodzeniem zająć się opieką i wychowaniem tego dziecka.

... no ale właśnie. czy dużo kobiet wyznaje, że zostało zgwałcone? chodzą do psychologów? póki co psycholog równa się "byciem psycholem" (niestety), a wyznanie takiego sekretu równa się "zejściu na dno den", poczuciu wstydu a i także strachu przed kolejną napaścią. plus niewiara w to, że wyznanie kto zgwałcił pomoże wymiarowi sprawiedliwości w uchwyceniu napastnika. "bo skoro mnie zgwałcili to nie potrafią chronić obywateli, a jeśli tak jest to co to da, że pójdę i go oskarżę? to nie ma sensu, jeszcze mnie znajdzie i zabije".

nie wolno oceniać usuwania ciąży w wypadku gwałtu odgórnie i rozciągając to na każdą zgwałconą kobietę i jej przypadek. każda inaczej to przeżywa. każda inaczej sobie z tym radzi. zresztą gwałt to scena z kategorii kryzysowych na równi z atakami terrorystycznymi czy powodziami. i tak jak np. ekstrawertykowi mówi się, żeby wygadał swoje problemy, tak np. introwertykowi tego nie powiemy, bo to nie leży w jego naturze i nic z tym nie zrobi, będzie to trzymać w sobie. jest tu zbyt wiele cech indywidualnych by rozszerzać temat na każdego. są sprawy, które należy rozpatrywać indywidualnie.

a wszystko ma dwie strony. WSZYSTKO. i czasami warto ściągnąć klapki z oczu i nie lecieć ciągle jednym scenariuszem, tylko rozważyć kilka.
 
 
bobonton2 
Podróżnik



Dołączył: 31 Sie 2007
Posty: 518
Skąd: P-ń
Wysłany: 15-09-2009, 19:58   

Igi^MBE napisał/a:
Odebrać komuś życie tylko dlatego, że akurat urodziło się w takich a nie innych okolicznościach?

Urodziło? Mówimy o aborcji

Mo napisał/a:
dokładnie tak, by zapobiec dzieciobójstwom

Sama dajesz Igiemu argument. Niektórzy aborcję postrzegają jako dzieciobójstwo.

Ja uważam, że wczesna aborcja nie jest morderstwem, bo dla mnie to nie jest jeszcze w pełni człowiek (tak, to kwestia poglądów i nigdy nie dojdziemy w tej kwestii do zgody). Nie rozumiem trochę, dlaczego przeciwnicy aborcji, którzy tak usilnie próbują udowodnić jej "bestialstwo" jednocześnie nie mają nic przeciwko zabijaniu np. zwierząt. Taki płód podczas zabiegu czuje dokładnie to samo, co zabijane zwierzę. No i jeśli życie matki jest zagrożone przez ciążę/poród, dlaczego przedkładacie życie dziecka nad jej życie?

Oczywiście mówię o wczesnej aborcji (tak ok. do tego słynnego trzeciego miesiąca), bo usuwanie siedmiomiesięcznej ciąży, kiedy dziecko jest już w pełni rozwinięte, jest faktycznie niemoralne.
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 15-09-2009, 20:22   

bobonton2 napisał/a:
Sama dajesz Igiemu argument. Niektórzy aborcję postrzegają jako dzieciobójstwo.


tak samo, jak teksty "co to dziecko zrobiło?" versus "co ona zrobiła?".

a jak dojdziesz na sam dół to przeczytasz, że wszystko ma plusy i minusy i nie wolno rozpatrywać ogólnie tylko indywidualnie :] to był cel mojej wypowiedzi, myślałam, że jest jasny jak słońce.

bobonton2 napisał/a:
Oczywiście mówię o wczesnej aborcji (tak ok. do tego słynnego trzeciego miesiąca), bo usuwanie siedmiomiesięcznej ciąży, kiedy dziecko jest już w pełni rozwinięte, jest faktycznie niemoralne.


usuwanie 7-miesięcznej ciąży tylko pokazałoby, jaką kretynką jest ta matka, skoro wcześniej dziecko nie stwarzało dla niej problemu a nagle problem się pojawił.

bobonton2 napisał/a:
Nie rozumiem trochę, dlaczego przeciwnicy aborcji, którzy tak usilnie próbują udowodnić jej "bestialstwo" jednocześnie nie mają nic przeciwko zabijaniu np. zwierząt. Taki płód podczas zabiegu czuje dokładnie to samo, co zabijane zwierzę.


nie, że jestem nieczuła, ale mały płodzik nie ma wykształconego układu nerwowego, więc nie jest zdolny do percepcji. do pewnej "daty" nie czuje - do około 2 miesiąca ciąży, gdzie pojawia się zaczątek układu nerowego - taka rurka, z której będą po kolei powstawać poszczególne części: międzymózgowie, przodomózgowie, itd.

więc no po raz kolejny: aborcja po tym czasie, gdy z ektodermy wykształci się już sieć neuronalna jest po prostu niemoralne i nieludzkie.

bobonton2 napisał/a:
a dajesz Igiemu argument. Niektórzy aborcję postrzegają jako dzieciobójstwo.

a TY nie dajesz argumentów drugiej stronie mówiąc, że wczesna aborcja jest w porządku? :)
 
 
millo 
Podróżnik



Dołączył: 25 Gru 2003
Posty: 482
Skąd: Pustostan
Wysłany: 15-09-2009, 22:40   

lathspell20 napisał/a:
Uważam, że kobieta powinna mieć prawo decydowania o swoim ciele, np. o niechcianej, nieplanowanej ciąży i mam tu na myśli TYLKO ciążę z gwałtu! Bo jeśli jakaś nastolatka wpadnie z chłopakiem, to ma to na swoje własne życzenie i z braku wyobraźni.

Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem: albo nienarodzone dzieci nie są dla Ciebie ludźmi, a wtedy nie rozumiem, czemu przyzwalasz na aborcję jedynie w przypadku gwałtu, albo nienarodzone dzieci są dla Ciebie ludźmi, ale wówczas nie pojmuję, czemu jednak dopuszczasz aborcję choćby i w tym jednym przypadku.
Wytłumaczenia są dwa - albo Twoje zdanie jest niekonsekwentne albo przedkładasz komfort psychiczny zgwałconej i zapłodnionej kobiety nad ludzkie życie.

Mo, moim zdaniem Twój sposób prowadzenia dyskusji od strony merytorycznej jest bardzo słaby. Do tego wielokrotnie w tym temacie odpowiadano na przytaczane przez Ciebie argumenty. Niemnniej postaram się na nie odpowiedzieć, ale robię to tylko dlatego, że Cię tak lubię ;-) :
Mo napisał/a:
jeśli sama sytuacja była na tyle tragiczna i wstrząsająca dla tej kobiety, że nienawidzi dzieci/mężczyzn, a urodzenie tego dziecka sprawiałoby jej ból
Podobnie jak wyżej - nie przedkładasz chyba resztek komfortu psychicznego zgwałconej kobiety nad życie człowieka?
Mo napisał/a:
jeśli w sytuacji powyższej temu niewinnemu dziecku sprawiałaby ból a jego życie nie należałoby do kategorii udanych
(...)
by zapobiec niemoralnemu wychowaniu i patologiom rodzinnym, które zaważyłyby na psychice tego dziecka
by ewentualnie zapobiegać zasilaniu domów dziecka o kolejne dzieciaki. a wiadomo jak domy dziecka funkcjonują i jakie jest w nich życie.
To w ogóle jest bzdurny argument. Lepiej żyje się nieudanie, z bólem, w patologicznej rodzinie, w domu dziecka, czy też lepiej jest nie żyć wcale?
A jeżeli już upierasz się przy tym, że nieżyjącemu dziecku żyje się... pardon - nieżyjącemu dziecku jest lepiej, to czemu by nie wprowadzić obowiązkowej aborcji w rodzinach patologicznych dla "dobra" dzieci? No bo skoro przedstawiasz tak bzdurny argument, jak to, że aborcja może być czymś dobrym dla nienarodzonego dziecka...
Mo napisał/a:
dokładnie tak, by zapobiec dzieciobójstwom
A kiedy kończy się aborcja, a zaczyna się dzieciobójstwo? W dniu narodzin? W trzecim miesiącu ciąży? W czasie formowania się układu nerwowego? Potrafiłabyś wskazać dokładnie ten termin ze świadomością, że błąd oznacza akceptowanie śmierci milionów ludzi?
Mo napisał/a:
w końcu czym to dziecko zawiniło? dokładnie to samo pytanie można skierować do kobiety, ale wówczas działa na jej korzyść: "czym ONA zawiniła?"
Nie zawiniła. Co w związku z tym? Bo mnie to wygląda na żałosną próbę gry na uczuciach, a nie rzetelną i merytoryczną dyskusję.
Mo napisał/a:
nie wolno oceniać usuwania ciąży w wypadku gwałtu odgórnie i rozciągając to na każdą zgwałconą kobietę i jej przypadek. każda inaczej to przeżywa (...) jest tu zbyt wiele cech indywidualnych by rozszerzać temat na każdego. są sprawy, które należy rozpatrywać indywidualnie.
A to już jest skrajny idiotyzm. Zwykle takie wyświechtane banały, jak apel o indywidualne traktowanie każdego przypadku, się sprawdzają i pasują, ale, niestety dla Ciebie, Mo, nie w tym przypadku.
Dla mnie to jest szczyt głupoty, by mówić, że w jednym przypadku aborcję u zgwałconej kobiety trzeba traktować tak, a w innym inaczej. Bo to oznacza, że może dojść do sytuacji, gdzie według chyba tylko Tobie znanych kryteriów jedna kobieta mogłaby się dopuścić usunięcia swojego dziecka, a druga nie.
Zastanów się, proszę, nim napiszesz coś podobnego.
bobonton2 napisał/a:
Ja uważam, że wczesna aborcja nie jest morderstwem, bo dla mnie to nie jest jeszcze w pełni człowiek
Nie odbieraj tego, proszę, jako czepianie się słówek, ale wytłumacz mi, co oznacza, że taki płód nie jest jeszcze w pełni człowiekiem? Czyli że jest człowiekiem w jakimś stopniu? Może takie nienarodzone dzieci są tylko podludźmi?
bobonton2 napisał/a:
Nie rozumiem trochę, dlaczego przeciwnicy aborcji, którzy tak usilnie próbują udowodnić jej "bestialstwo" jednocześnie nie mają nic przeciwko zabijaniu np. zwierząt. Taki płód podczas zabiegu czuje dokładnie to samo, co zabijane zwierzę.
Dla większości z nich, w tym dla mnie, jest ogromna różnica między człowiekiem i zwierzęciem. Ale nie ma co dyskutować, bo to sprawy światopoglądowe.
bobonton2 napisał/a:
No i jeśli życie matki jest zagrożone przez ciążę/poród, dlaczego przedkładacie życie dziecka nad jej życie?
Możesz wskazać odpowiedni cytat kogokolwiek z forum, kto opowiada się za czymś takim?
Mo napisał/a:
nie, że jestem nieczuła, ale mały płodzik nie ma wykształconego układu nerwowego, więc nie jest zdolny do percepcji.
Nie żebym był nieczuły, ale dwudziestojednoletnia dziewczyna po podaniu odpowiednich środków chemicznych też nie jest zdolna do percepcji. Nie czuje bólu, nie widzi, nie słyszy... Można ją wtedy pozbawić życia?
Mo napisał/a:
do pewnej "daty" nie czuje - do około 2 miesiąca ciąży, gdzie pojawia się zaczątek układu nerowego - taka rurka, z której będą po kolei powstawać poszczególne części: międzymózgowie, przodomózgowie, itd.
Ta "rurka", czyli cewa nerwowa, pojawia się już w drugim - trzecim tygodniu ciąży.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 16-09-2009, 11:14   

millo napisał/a:
robię to tylko dlatego, że Cię tak lubię ;-) :

uuuuhuhu :D

millo napisał/a:
To w ogóle jest bzdurny argument. Lepiej żyje się nieudanie, z bólem, w patologicznej rodzinie, w domu dziecka, czy też lepiej jest nie żyć wcale?
A jeżeli już upierasz się przy tym, że nieżyjącemu dziecku żyje się... pardon - nieżyjącemu dziecku jest lepiej, to czemu by nie wprowadzić obowiązkowej aborcji w rodzinach patologicznych dla "dobra" dzieci? No bo skoro przedstawiasz tak bzdurny argument, jak to, że aborcja może być czymś dobrym dla nienarodzonego dziecka...


nie, to nie są bzdurne argumenty. są to mocne powody od strony psychologicznej. z drugiej strony bardzo dziwię się, jak mężczyzna głosi swoje filozofie o kobietach a tak naprawdę nie ma pojęcia co kobieta czuje. a "Wenus i Mars" istnieją, tak, a jakże. mężczyźni mają inny sposób patrzenia na świat co przekłada się na to, że argumenty kobiet traktujecie jako zwyrodniałe i bez sensu (to tak łopatologicznie). a i kobiety bardziej skupiają się na relacjach z ludźmi niż mężczyźni. więc jakoś relacji z dzieckiem jest dla kobiet bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza. a, że strona psychologiczna jest istotna to warto pomyśleć o eutanazji. osoby żyją, są po wypadku, nie mogą swobodnie mówić, ruszać się w ogóle. są roślinką. 99% takich ludzi chciałoby nie żyć. a wracając do dzieci: no jeśli narodzenie dziecka z gwałtu miałoby skończyć się i tak śmiercią dzieciaka z ręki matki no to ... finalny efekt jest ten sam. a powtórzę jeszcze raz, może tym razem wielkimi literami, bo znów sens wypowiedzi jakby umknął... NIE MÓWIĘ, ŻE KAŻDA KOBIETA MA PRAWO ZABIJAĆ SWOJE NIENARODZONE DZIECKO POWSTAŁE Z GWAŁTU! ALE TE, KTÓRE CZUJĄ NIENAWIŚĆ DO TEGO DZIECKA LUB WIEDZĄ, ŻE NIE DADZĄ SOBIE Z TYM RADY. bo jak pisałam kilka postów wcześniej - psycholog jest w stanie zmienić poglądy kobiety na dziecko poczęte z gwałtu i mogą być naprawdę szczęśliwą rodzinką. tyle, że realia w Polsce akurat mówią jedno: NIE LUBIMY PSYCHOLOGÓW W OBAWIE PRZED BYCIEM PSYCHOLEM.

millo napisał/a:
bobonton2 napisał/a:
No i jeśli życie matki jest zagrożone przez ciążę/poród, dlaczego przedkładacie życie dziecka nad jej życie?
Możesz wskazać odpowiedni cytat kogokolwiek z forum, kto opowiada się za czymś takim?


lekarze mają obowiązek co najmniej poinformować matkę o takim stanie rzeczy, a nawet nie jestem pewna czy nie mają obowiązku potraktować to jako "zagrożenie życia" i sami nie wziąć sprawy w swoje ręce.

millo napisał/a:
Nie żebym był nieczuły, ale dwudziestojednoletnia dziewczyna po podaniu odpowiednich środków chemicznych też nie jest zdolna do percepcji. Nie czuje bólu, nie widzi, nie słyszy... Można ją wtedy pozbawić życia?


ma zdolność percepcji mimo wszystko, może o wiele słabszą lub czasami o wiele silniejszą, niż normalnie. zależy co jej podasz. po prostu żyje w innej rzeczywistości. ale czuje. ma samoświadomość, która imho wykształca się w wieku 15 m.ż. (około). samoświadomość czyli świadomość swojego istnienia. swoją droga fajne były badania wykazujące właśnie kiedy powstaje samoświadomość u dzieciaka, ale to nie to forum ;) podsumowujac, nawet po dragach uwierz mi, 20-latka wiedziałaby, że umiera. zaś malutki zarodek wielkości główki szpilki - nie.

millo napisał/a:
Ta "rurka", czyli cewa nerwowa, pojawia się już w drugim - trzecim tygodniu ciąży.


przytoczę fragment "Neuroanatomii czynnościowej i klinicznej" Narkiewicza i Morysia:

"Rozwój rdzenia kręgowego odbywa się wcześniej niż rozwój mózgowia. Synapsy pojawiają się już w 5 tygodniu. (...)" A rdzeniem kręgowym jest ta cewa nerwowa właśnie, z której stopniowo wyrastają części mózgowia.

Połączone

Mo napisał/a:
Mo napisał/a:
nie wolno oceniać usuwania ciąży w wypadku gwałtu odgórnie i rozciągając to na każdą zgwałconą kobietę i jej przypadek. każda inaczej to przeżywa (...) jest tu zbyt wiele cech indywidualnych by rozszerzać temat na każdego. są sprawy, które należy rozpatrywać indywidualnie.
A to już jest skrajny idiotyzm. Zwykle takie wyświechtane banały, jak apel o indywidualne traktowanie każdego przypadku, się sprawdzają i pasują, ale, niestety dla Ciebie, Mo, nie w tym przypadku.
Dla mnie to jest szczyt głupoty, by mówić, że w jednym przypadku aborcję u zgwałconej kobiety trzeba traktować tak, a w innym inaczej. Bo to oznacza, że może dojść do sytuacji, gdzie według chyba tylko Tobie znanych kryteriów jedna kobieta mogłaby się dopuścić usunięcia swojego dziecka, a druga nie.
Zastanów się, proszę, nim napiszesz coś podobnego.


chciałabym coś dopowiedzieć. wiesz czym jest psychologia? psyche+logos=nauka o człowieku. o człowieku jako indywiduum. każdy jest inny, ma inne cechy osobowości więc inaczej reaguje. nie na każdego zadziała metoda marchewki w wychowaniu, nie na każdego zadziała wypad ze znajomymi w chandrze. a to co ty mówisz to socjologia - nauka o społeczności. czy coś takiego kryzysowego jak aborcję czy atak terrorystyczny, kataklizmy mamy rozpatrywać jako ogół? są recepty bezbłędne dla każdego? bo jeśli tak uważasz no to kurcze ale reprezentujesz tym poglądem (przepraszam za określenie) ale totalny brak empatii i maksymalne uproszczenie. i w takim wypadku coś takiego jak psychologia kliniczna nie powinna mieć w ogóle miejsca. a widać jednak jest i pomaga ludziom. bo każde schorzenie choć jednakowe ma różne przyczyny a nie tylko jeden książkowy scenariusz. upraszczając tak świat narzucasz sobie klapki na oczy tak jak Igi. bo przecież łatwiej jest lecieć jednym scenariuszem a trudniej jest przystanąć nad człowiekiem, zastanowić się nad każdym z osobna indydiwualnie. katastrofa.

to tak jakbyś chciał by Ciebie uprościli do jednej kategorii. przykładowo ubierasz się jak metal ale nie masz poglądów jak ta grupa społeczna. ale po ciuchu dostaniesz etykietę "niemoralnego satanisty" . albo inna rzecz: masz problemy w nauce. wszystkim pomaga praca w grupie. tobie nie. jesteś indywidialistą i wolisz samodzielną pracę. i co teraz? powiesz mi, że wszyscy jesteśmy tacy sami i jednolici, jak klony? kurde, co to za podejście! to jest aż straszne! inny przykład: nieśmiałość. inni nie potrafią odezwać się do nikogo, nawet do znajomych sami tak z siebie. inni są nieśmiali wobec obcych, a jeszcze inni wobec płci przeciwnej. na świecie jest masa przykładów świadczących o tym, że każdy jest jednak inny jeśli chodzi o osobowość. a osobowość przekłada się na inne sposoby radzenia sobie z problemami. a w przypadku takich spraw jak gwałt czy inne sytuacje kryzysowe to niestety ale każdego trzeba rozpatrywać indywidualnie. u podstawy nienawiści do faceta u kobiety może u jednej leżeć ex facet, u drugiej - ojciec, który ją bił a u trzeciej - że jest homo. coś jeszcze?
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 17-09-2009, 16:24   

Mo napisał/a:
NIE MÓWIĘ, ŻE KAŻDA KOBIETA MA PRAWO ZABIJAĆ SWOJE NIENARODZONE DZIECKO POWSTAŁE Z GWAŁTU! ALE TE, KTÓRE CZUJĄ NIENAWIŚĆ DO TEGO DZIECKA LUB WIEDZĄ, ŻE NIE DADZĄ SOBIE Z TYM RADY.

Okay, to przeprowadźmy teraz pewną analogię. W innym temacie tyle mówiłaś o tym, że wszyscy ludzie są równi, więc załóżmy przez chwile, że tak jest. Przyjmijmy teraz drugie hipotetyczne założenie, że czuję do ciebie nienawiść. Więc idąc tym tokiem rozumowania, skoro cię hipotetycznie nienawidzę i nie mogę sobie z tym dać rady, mam prawo teraz iść i cię zabić, tak? A jeżeli nie, to dlaczego? A jeżeli dajmy na to rodzic nienawidzi swojego dziecka, bo płacze, wagaruje, dostaje jedynki i przeklina to czy może iść i je zabić? Do jakiego wieku rodzic może zabić swoje dziecko? Bo jeżeli może do trzeciego miesiąca ciąży, to czemu nie do na przykład pół roku życia gdyby zmienił zdanie już po urodzeniu? Taki niemowlak to przecież właściwie nie czuje, nie mówi nie chodzi to co z niego za człowiek? A może pójdźmy dalej - do powiedzmy trzeciego roku życia? A może dajmy rodzicom prawo zabijać swoje dzieci do pełnoletności?
Polecam opowiadanie "Przedludzie" jednego z moich ulubionych autorów, Philipa Kindreda Dicka.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 17-09-2009, 18:55   

ekhm...

PO PIERWSZE: wszyscy są równi - wszyscy jesteśmy ludźmi. w takiej pierwotnej formie afiszowałam się z tym hasłem w wiadomym temacie - rasizm. ale to, że każdy jest człowiekiem nie implikuje różnic inter-indywidualnych. trzeba być idiotą skończonym by tego nie dostrzec. i choć wszyscy jesteśmy ludźmi to każdy jest jedyny w swoim rodzaju. i do tego dyskusja sprowadza się w tym temacie. w rasizmie - no przepraszam, nie będę ganić murzyna za to, że jest czarny. no przestań, Igi! i nie powiesz mi, że rasizm nie jest problemem SPOŁECZNYM, a więc dotyczy większej grupy ludzi a nie jednostki. a jednostką zajmuje się psychologia. aborcja należy do tematów, które należy rozpatrywać indywidualnie. podobnie rozwód czy kataklizmy jak to już powiedziałam. rasizm jest zjawiskiem na skalę globalną, aborcja - nie sądzę. zaraz pewnie powiesz że kataklizmy są globalne. ok, ale nie spotykają całej populacji świata w tym samym momencie i w ten sam sposób. bo i czarni, i czerwoni, żółci biali... stykają się z tym problemem w wielu zakątkach świata. na różny sposób. jedni przy tym tracą cały dobytek, inni rodzinę. dla każdego co innego jest życiowym priorytetem. natomiast rasizm polega głównie na jednym. jest jeden scenariusz który objawia się nieco inaczej. i też człowieka dotkniętego rasizmem należy rozpatywać indywidualnie. ale to jest ZJAWISKO. a nie SYTUACJA ŻYCIOWA. z tym zjawiskiem spotyka się dana osoba na codzień. z katalizmem - no raczej codziennie tornado nie nawiedzi miasta. z aborcją, której powodem jest gwałt? może 5% kobiet świata? i to myślę, że jest to ta górna granica. więc ku podsumowaniu: nie użyjesz każdego twierdzenia w każdej okoliczności, Igi, i myślę, że to wiesz, a wciskasz mi tani kit.

PO DRUGIE: mówiąc o przykładzie dzieciaka co płacze, wagaruje itd... porównując to z aborcją, która powoduje spustoszenie w psychice kobiety na tyle, ze potrafi popełnić samobójstwo, zwariować? no przepraszam cię, Igi, ale to jest znów abstrakcja, której nie ogarniam. bo o ile w pierwszym przykładzie jasne jest, że pomimo problemów rodzina będzie kochać swoje dziecko, a złość na nie spowodowana jest problemami wychowawczymi (pominę przykłady patologiczne) to w tej drugiej sytuacji jest to nienawiść ale o całkiem innym podłożu. zapewne skoro jesteś taki inteligentny i oczytany, skoro proponujesz mi różne tytuły, to ja ci polecę przeczytać Freuda. klasyczna psychoanaliza. opisuje on różne zjawiska, które pomimo opinii, że był świrem - istnieją. zjawiska OPORU. mamy projekcję, przeniesienie, racjonalizację... i to nie jest łatwa sprawa pozbyć się irracjonalnych przekonań, które w jakiś sposób skojarzyły się danej osobie z inną i zakorzeniły się głęboko w osobowości na tyle, że delikwent/ka nie jest tego świadoma - ku przypomnieniu te mechanizmy obronne siedzą w nieświadomej sferze psychiki. i nie powiesz mi, że można postawić znak równości między problemami wychowawczymi a dogłębnie ukrytymi spuściznami w ludzkiej psychice, których osoba nie jest świadoma. a jeśli nie jest ich świadoma to uwierz mi - nie poradzi sobie. no pewnie rodzice z pierwszego przykładu też mówią: "nie daję już sobie rady!". ale to coś na zasadzie: co jest gorsze, obcięty palec czy brak prawej ręki, a jestem praworęczna. inna kategoria znaczeń.

PO TRZECIE: to, czy płód wielkości główki szpilki jest człowiekiem czy nie - JA TEGO NIE PORUSZAŁAM. dla mnie to jest człowiek i o ile dobrze pamiętam to inna osoba wypowiedziała się w tonie świadczącym o tym, że nie uważa zarodka za 'pierwiastek' ludzki. więc po raz kolejny: nie wtykaj mi w usta czegoś, czego nie wypowiedziałam.

PO CZWARTE: wracając do przykładu z początku twojego bardzo ambitnego posta... patrz: punkt drugi. a dodam tyle: nie wmówisz mi, że aborcja jest sytuacją życia nie przerastająca tak trywialnej sprawy jak właśnie to co napisałeś. to tak samo, jakbyś powiedział, że depresja dwubiegunowa z syndromem manii jest pestką w porównaniu ze stratą pracy. ZASTANÓW SIĘ.

a jako PS. - nie porównuj sytuacji, gdzie jeden człowieczek niczego nie czuje, bo nie ma wykształconego mózgu, połączeń nerwowych brak, a więc jego percepcja rzeczywistości jest zerowa, gdzie brak jakiejkolwiek świadomości z sytuacją, gdzie wszystko jest prawdziwe i rzeczywiste. nie porównuj, bo po raz n-ty z rzędu pokazujesz jak ślepo idziesz jednym torem. masz swoje poglądy, ok, ale żeby tak ślepo iść w zaparte przy okazji nie trzymając się logiki? no kurcze. kiepsko.
 
 
Kamcia 
Odkrywca



Dołączyła: 26 Lip 2005
Posty: 1766
Wysłany: 17-09-2009, 20:31   

Cytat:
dla mnie to jest człowiek i o ile dobrze pamiętam to inna osoba wypowiedziała się

Człowiek i człowiek. Jednego można zabić bez większych konsekwencji, bo przecież nie czuje, ale zabicie drugiego jest już zbrodnią, zasługującą na najwyższe potępienie, tak? Tak mamy to rozumieć? Czy to nie pokazuje, że stawiasz jednych ludzi ponad innych? Jedni są lepsi od innych, tak?
Cytat:
usuwanie 7-miesięcznej ciąży tylko pokazałoby, jaką kretynką jest ta matka,

Kretynką? Człowiek, który chciałby usunąłby siedmiomiesięczną ciążę to już psychopata.

I absolutnie nie wolno stawiać ciąży w wyniku gwałtu i ciąży z "wpadki" po dwóch stronach tabeli [Wolno usunąć|Nie wolno], jedna może zostać usunięta, a druga ma być karą? Tak? Jedna ma prawo nienawidzić dziecka, ale druga nie, bo brak jej wyobraźni? Głupota na razie nie jest zbrodnią. Jednemu dziecku można dać szansę życia, nawet w nienawiści i poczuciu winy, ale drugiemu nie?
A ja się wciąż pytam: czemu winne są te dzieci?! Nie zasługują na życie, bo mają ojca gwałciciela albo puszczalską matkę? Czy to ona sobie wybierały takich rodziców? A jeśli w przyszłości któreś z nich wynalazłoby lek na raka, odkryło jak podróżować z prędkością światła? A jeśli któreś z nich stworzyłoby w przyszłości pełną, kochającą, szczęśliwą rodzinę i dziękowałoby z całego serca za to, że istnieje? To się nie liczy?
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 17-09-2009, 21:07   

Kamcia, przeczytaj sobie moje posty, bo chyba ciągle nie rozumiesz o czym mówię.

1. czym winne dziecko - a czemu winna matka?

2. nie tworzę kategorii ludzi i nadludzi - raczej okoliczności, które powinny załagodzić sprawę. z drugiej strony ciekawa jestem co byś ty poczuła, gdyby ciebie ktoś zgwałcił na tyle, że byś miała wstręt do samej siebie i wszystkiego naokoło włącznie z dzieckiem pod sercem. trochę empatii by się zdało, co nie? nie mówię, że twoje argumenty są bzdurne. raczej chcę pokazać, że wszystko ma dwie strony i zależnie od sytuacji obieramy jedną stronę. życie plecie różne scenariusze.

3. kretynka czy psychopata - jednakowy ładunek emocjonalny, ujemny. a coś czuję, jakbyś chciała mi przysrać.

4. nie stawiać na przeciwnej stronie gwałtu i wpadki? no przepraszam cię, jeśli 16-latka i jej facet w tym samym wieku wpadli, bo nie pomyśleli o zabezpieczeniu i później szukają ginekologa i wsparcia matki, bo nie chcą dziecka, bo nie będzie można pójść na imprezę, skończy się szkoła, kariera a zaczną pieluchy to przepraszam, ale jak to się mówi: "jak sobie pościelisz tak się wyśpisz" - nie byli mądrzy, "wielcy dorośli" to niech mają. do seksu potrzebna jest nie tylko zdolność fizyczna ale też psychiczna a tej chyba im widać brakuje. jak więc nie stawiać tych 2 przypadków naprzeciw? skoro gwałt to WYMUSZONE, a seks dwojga nastolatków wynika z chęci obojga stron?



i jedno co mnie doprowadza do pasji to fakt, że muszę powtarzać się już chyba czwarty raz. może warto przeczytać dokładnie to co piszę i to tak ze zrozumieniem? dżizas... :|

[ Komentarz dodany przez: Integral: 17-09-2009, 21:44 ]
Ze swojej strony też dobrze byłoby uważniej przeczytać posty innych. I ułatwić innym zrozumienie tego, co sama chcesz przekazać, bo kręcisz niemożliwie :p .
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 17-09-2009, 21:57   

do Int: no póki co post Kamci to powielanie poprzednich, na które ja odpowiedziałam, a kontry skutecznej póki co nie ma, tylko gadanie w koło Macieja o tym samym. te same argumenty. i łatwiej napisać się już nie da. streszczałam kilkakrotnie na maksa łopatologicznie :)
 
 
Kamcia 
Odkrywca



Dołączyła: 26 Lip 2005
Posty: 1766
Wysłany: 17-09-2009, 22:27   

Cytat:
1. czym winne dziecko - a czemu winna matka?

Skoro matka niewinna, to i dziecko bez winy prawda? Tak sobie można wyliczać w nieskończoność. A jeżeli obie strony są niewinne, to obydwóm powinno się pozwolić żyć i decydować o swoim życiu. Więc niech urodzi dziecko i je odda, nie musi go wcale zatrzymywać i nikt nie każe jej go kochać, niech go po prostu nie zabija. To tak wiele?
Cytat:
z drugiej strony ciekawa jestem co byś ty poczuła, gdyby ciebie ktoś zgwałcił na tyle, że byś miała wstręt do samej siebie i wszystkiego naokoło włącznie z dzieckiem pod sercem.

Jeżeli nie znasz człowieka, nie wiesz, skąd biorą się jego poglądy, to nie rzucaj w niego takimi pytaniami.
Cytat:
3. kretynka czy psychopata - jednakowy ładunek emocjonalny, ujemny. a coś czuję, jakbyś chciała mi przysrać.

Nie chciałam "przysrać", tylko zauważyć, że "kretynka" to zgoła dziecinne i nieadekwatne do sytuacji określenie.
Punktu 4. nie skomentuję, bo widzę, że jednak nie zrozumiałaś tego, co chciałam przekazać w poście.
A jeżeli wczytasz się dokładniej w posty, to może zauważysz, że to co napisałam, nie jest do końca powieleniem poprzedników. Ale nie powtarzaj się już piąty raz, doskonale wiem i rozumiem, co napisałaś i nie chcę czytać tego po raz kolejny, bo naprawdę nie zmieni to moich poglądów.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 18-09-2009, 13:47   

Kamcia napisał/a:
jeżeli obie strony są niewinne, to obydwóm powinno się pozwolić żyć i decydować o swoim życiu.


prawda. słusznie mówisz. zgadzam się. ale jest małe "ale". tu pojawia się konflikt, bo może "pozwolenie decydowania o swoim życiu" dla matki jest właśnie życie w zgodzie ze sobą? a co za tym idzie możliwość dokonania aborcji, prawda?

i tu jest właśnie ten moment. zastanowienia się nad sobą i swoim życiem, może stwierdzenie, że "kurczę, potrzebuję pomocy, sama sobie nie dam z tym rady, idę do psychologa", a może światopoglądowo dla tej kobiety ciąża z gwałtu nie stanowi wielkiego "szoku" emocjonalnego i jednak podejmie się macierzyństwa. i będzie happy family.

Kamcia napisał/a:
Jeżeli nie znasz człowieka, nie wiesz, skąd biorą się jego poglądy, to nie rzucaj w niego takimi pytaniami.


ja tylko "głośno" myślę :)

... nie jest do końca powieleniem mówisz..., więc jednak chociaż troszeczkę jest. :)
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 19-09-2009, 17:47   

Mo napisał/a:
rasizm jest zjawiskiem na skalę globalną, aborcja - nie sądzę.

http://www.thelancet.com/...1575-X/abstract
Nie no zajebiście, 42 miliony ofiar rocznie to nie jest problem globalny, no to co nim jest? A z ciekawości masz może jakieś statystyki ile osób rocznie ginie z powodu rasizmu?
Mo napisał/a:
może 5% kobiet świata?

Znaczy sugerujesz, że co dwudziesta panienka została zgwałcona? Skąd masz te statystyki?
Mo napisał/a:
PO DRUGIE:

Napisz to jeszcze raz tylko tym razem z sensem i w związku z tematem, bo mam wrażenie, że piszesz to tylko po to by się pochwalić kilkoma mądrymi terminami, które usłyszałaś przypadkiem na tej twojej psychologi pomiędzy partyjką kropek a partyjką makao, bo gdybyś rzeczywiście miała pojęcie o czym piszesz, to byś nie waliła mi kwiatków w stylu:
Mo napisał/a:
i nie powiesz mi, że można postawić znak równości między problemami wychowawczymi a dogłębnie ukrytymi spuściznami w ludzkiej psychice, których osoba nie jest świadoma. a jeśli nie jest ich świadoma to uwierz mi - nie poradzi sobie.

Bo to świadczy o tym, że po pierwsze to może w końcu raczyłaś przeczytać to, co napisałem, ale nastepnym razem jednak postaraj się przeczytać i zrozumieć, po drugie - z podświadomymi problemami też można sobie poradzić, i tu cię zadziwię - bez pomocy ludzi po studiach z makao i kropek, ale też i samemu. Wystarczy tylko chcieć - najpierw uświadomić sobie, że ma się problem, potem uświadomić sobie, jaki to problem, a potem pracować nad sobą.
Mo napisał/a:
PO CZWARTE

Znów kłania się czytanie ze zrozumieniem, znów użyłaś paru słów, których 96% forumowiczów nie zrozumie bez użycia google, ale co z tego wynika, bo wciąż nie odniosłaś się do niczego, co ja pisałem, maskujesz brak argumentów mądrymi zdaniami które mają brzmieć jak wypowiedź psychologa a brzmią jak podręcznik sprzedawcy Amway, ale wciąż nie odnosisz się do meritum. Gdybym nie był zaangażowany w tę dyskusję, to poczęstowałbym cię warnem za ten pseudointelektualny bełkot.
Mo napisał/a:
nie porównuj sytuacji, gdzie jeden człowieczek niczego nie czuje, bo nie ma wykształconego mózgu, połączeń nerwowych brak, a więc jego percepcja rzeczywistości jest zerowa, gdzie brak jakiejkolwiek świadomości z sytuacją, gdzie wszystko jest prawdziwe i rzeczywiste.

Śmierć jest zawsze tak samo rzeczywista. Okay, gdy trzymam cię na muszce broni przez godzinę i tłumaczę ci, dlaczego chcę cię zabić a potem powoli podnoszę broń, celuję w czoło i strzelam to jest to rzeczywiste i masz świadomość tego, że umierasz, ale gdy podchodzę i z nienacka wbijam ci nóż pod lewą łopatkę lub strzelam w tył głowy to jesteś w sytuacji płodu - nie czujesz, że umierasz ot niespodzianka, ale jednak chyba wolałabyś by cię takie niespodzianki nie spotkały. Śmierć to śmierć.
Mo napisał/a:
ciekawa jestem co byś ty poczuła, gdyby ciebie ktoś zgwałcił na tyle, że byś miała wstręt do samej siebie i wszystkiego naokoło włącznie z dzieckiem pod sercem. trochę empatii by się zdało, co nie?

Argument zajebisty, heej zrozumcie mnie, ten facet mnie przeleciała ja tego nie chciałam, mogę odreagować zabijając jego i SWOJE dziecko?

W ogóle to całe gadanie o gwałcie zaczyna mnie już męczyć, gwałt to tylko gwałt, zdarzają się gorsze rzeczy, z gwałtem można żyć podobnie jak z każdą inną przemocą, np obitą gębą czy gdy się zostało obrobionym w parku. Gdyby nie ta medialno-psychologiczna histeria jaki to gwałt jest straszny, powikłań psychicznych po gwałcie byłoby o połowe mniej. Po II Wojnie światowej chyba wszystkie kobiety w Berlinie między 10 a 60 rokiem życia były wielokrotnie gwałcone przez żołnierzy radzieckich, a jednak w większości potem żyły normalnie, założyły domy, rodzinę itd, czemu/ Bo nikt im nie powtarzał co chwila jaka to się im stała straszna krzywda. Więc - przestańcie podnosić wciąż ten argument gwaltu bo ten wstręt do samego siebie to wina tych, którzy wmawiają ofiarom gwaltu jakie to straszne było to, co je spotkało.
Mo napisał/a:
dla matki jest właśnie życie w zgodzie ze sobą? a co za tym idzie możliwość dokonania aborcji, prawda?

Dokonanie aborcji to decydowanie o cudzym życiu, nie własnym.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 19-09-2009, 20:41   

Igi^MBE napisał/a:
A z ciekawości masz może jakieś statystyki ile osób rocznie ginie z powodu rasizmu?


a czy ja mówiłam o tym, ile osób rocznie ginie z powodu rasizmu?! buhahahahaha !!! umarłam! pisałam o ofiarach jako prześladowanych przez rasistów. czy ty traktujesz słowo ofiara tylko jako zwłoki?!

Cytat:
Znaczy sugerujesz, że co dwudziesta panienka została zgwałcona? Skąd masz te statystyki?


i znów dowodzisz, że nie czytasz dokładnie. napisałam że MOŻE (z naciskiem na MOŻE !!) 5% kobiet świata zostało zgwałconych i dokonało aborcji ciąży gwałtu powstałej. a więc nie wszystkie zgwałcone, i nie wszystkie co w ten sposób "otrzymały" dziecko, ale podałam dodatkowe kryterium, co poważnie zawęża - te, które dokonały aborcji. i nie napisałam, że jestem tego pewna na 100%, zadałam pytanie, co jest pytaniem z sarkazmem. w każdym razie na pewno ofiar (ponowię, nie zwłok!!) aborcji jest wielokrotnie mniej niż ofiar rasizmu.


Igi^MBE napisał/a:
mam wrażenie, że piszesz to tylko po to by się pochwalić kilkoma mądrymi terminami, które usłyszałaś przypadkiem na tej twojej psychologi pomiędzy partyjką kropek a partyjką makao


wybacz mój język, przyzwyczajenie ze studiów. z drugiej strony gdybym miała opisywać wszystko po kolei to bym nie skończyła po tygodniu. no ale dobrze...

"zjawiska OPORU. mamy projekcję, przeniesienie, racjonalizację... i to nie jest łatwa sprawa pozbyć się irracjonalnych przekonań, które w jakiś sposób skojarzyły się danej osobie z inną i zakorzeniły się głęboko w osobowości na tyle, że delikwent/ka nie jest tego świadoma - ku przypomnieniu te mechanizmy obronne siedzą w nieświadomej sferze psychiki. "

mamy piramidę psychiki wg Freuda. część świadoma, przedświadoma i nieświadoma. świadoma wiadomo czym jest. nieświadoma - też. dodam, że są to często konflikty wewnętrzne wysokiej rangi, sytuacje, których nie chcemy pamiętać, które chcemy wyprzeć. sfera przedświadoma to natomiast te sytuacje czy elementy, które pozostają nieświadome, lecz z naszą pomocą mogą zostać uświadomione.

Projekcja, racjonalizacja, czy przeniesienie i wiele innych (wikipedia w tym wypadku jest zgodna z teorią książkową) - to mechanizmy obronne działające w sposób zapobiegający elementom znajdującym się w nieświadomości ich uświadomienie przez osobę. czyli na przykład: pracuję bardzo dobrze, zbieram świetne wyniki w pracy, ale awansuje moja koleżanka, podczas gdy ja bardzo tego pragnęłam. gratuluję tej koleżance, a gdy tak naprawdę wydrapałabym jej oczy. i oczywiście tego, że wydrapałabym jej oczy nie jestem świadoma, bo przeciez "ja jej zawsze życzyłam dobrze, co najwyżej jest mi tylko przykro".

Mo napisał/a:
z podświadomymi problemami też można sobie poradzić, i tu cię zadziwię - bez pomocy ludzi po studiach z makao i kropek, ale też i samemu. Wystarczy tylko chcieć - najpierw uświadomić sobie, że ma się problem, potem uświadomić sobie, jaki to problem, a potem pracować nad sobą.


owszem, zawsze pojawi się wyjątek od reguły. i też prawda, trzeba chcieć. w ten sposób wielu rzuca nałogi, i tak dalej. także psycholog nie przyjmie na terapię kogoś, kto nie będzie chciał współpracować. dlaczego jednak zdarza się mnostwo przypadków (o których słyszałam od wielu swoich wykładowców), że przykładowo: matka przychodzi z synem do psychologa, ma z nim problem, nie potrafi z nim się dogadać, nie słucha jej synek, to po kilku sesjach terapeuta uświadamia matce, że problem tkwi nie w dziecku tylko w niej bo np. miała ona trudne dzieciństwo i doświadczenia z przeszłości przenosi na teraźniejszość, ale wobec swojego syna?

Igi^MBE napisał/a:
maskujesz brak argumentów mądrymi zdaniami które mają brzmieć jak wypowiedź psychologa a brzmią jak podręcznik sprzedawcy Amway, ale wciąż nie odnosisz się do meritum. Gdybym nie był zaangażowany w tę dyskusję, to poczęstowałbym cię warnem za ten pseudointelektualny bełkot.


po raz kolejny przepraszam, przyzwyczajenie uczelniane. a dodam od siebie, że no a może jest wręcz odwrotnie, bo to ty nie potrafisz się do tego ustosunkować więc to ty bełkoczesz? bełkoczesz, bo czytasz coś co nie jest zgodne z twoim widzimisie? za to obrażanie innych ci łatwo przychodzi, nic tylko pogratulować postawy godnej admina.

warn? myślisz, że to na mnie zrobi wrażenie?

Igi^MBE napisał/a:
Śmierć jest zawsze tak samo rzeczywista. Okay, gdy trzymam cię na muszce broni przez godzinę i tłumaczę ci, dlaczego chcę cię zabić a potem powoli podnoszę broń, celuję w czoło i strzelam to jest to rzeczywiste i masz świadomość tego, że umierasz, ale gdy podchodzę i z nienacka wbijam ci nóż pod lewą łopatkę lub strzelam w tył głowy to jesteś w sytuacji płodu - nie czujesz, że umierasz ot niespodzianka, ale jednak chyba wolałabyś by cię takie niespodzianki nie spotkały. Śmierć to śmierć.


i znów pomyłka. no mimo wszystko gdy strzelasz do mnie z broni to ja czuję i jestem świadoma, nawet gdy strzelasz mi znienacka w łeb. ale gdy już jestem trupem i mnie "karcisz" nożem - no chyba już odfrunęłam sobie do nieba. płód nie mający wykształtowanych połączeń nerwowych jest jak w sytuacji, gdy już zabita leżę na ziemi, a nie "znienacka". jasne to jest jak słońce. i owszem, o umieraniu informują też bodźce biochemiczne, ale takich nie zaobserwujesz w zarodeczku wielkości główki szpilki. pozostaje jedynie biochemia komórki.

Igi^MBE napisał/a:
przestańcie podnosić wciąż ten argument gwaltu bo ten wstręt do samego siebie to wina tych, którzy wmawiają ofiarom gwaltu jakie to straszne było to, co je spotkało.


poczytaj jakiekolwiek artykuły, w których wypowiadają się zgwałcone kobiety. popytaj kogoś, kto jest psychologiem ze stażem i miał doświadczenie w pracy z takimi kobietami. popytaj, dowiedz się, a nie mieszaj z błotem.

Igi^MBE napisał/a:
Dokonanie aborcji to decydowanie o cudzym życiu, nie własnym.


także o własnym. i znów: poczytaj jakiekolwiek artykuły o kobietach, które dokonały aborcji w ogóle. przykładowo czytałam artykulik dawno temu o kobiecie, której mąż zażądał pozbycia się ciąży, bo jeśli tego nie zrobi to on ją zabije. zrobiła to. później jednak zaczęła widywać dziecko w snach, miała omany, paranoje. żyła w ciągłym strachu. wpadła w depresję... i dopóki ktoś nie namówił jej do złożenia zeznań, które pomogły schwytać tego jej mężusia to żyłaby tak dalej. teraz założyła nową rodzinę z kimś innym (po kilku latach walki psychologa i psychiatry o tą kobietę). a i tak ciągle bardzo cierpi i żałuje swojej decyzji. także zeznania policyjne dowodzą, że jednak poczucie winy u tych kobiet jest. to nie jest decyzja hop-siup, raz dwa trzy i po kłopocie. to decyzja mająca wielki wpływ na dalsze życie.
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 19-09-2009, 21:24   

Mo napisał/a:
w każdym razie na pewno ofiar (ponowię, nie zwłok!!) aborcji jest wielokrotnie mniej niż ofiar rasizmu.

Opierasz się na rachunku prawdopodobieństwa, Igi pytał o konkretne dane statystyczne, które miałyby potwierdzić to, co mówisz.

Mo napisał/a:
wybacz mój język, przyzwyczajenie ze studiów. z drugiej strony gdybym miała opisywać wszystko po kolei to bym nie skończyła po tygodniu. no ale dobrze...

... jednak na pewno ani on, ani my - postronni czytelnicy dyskusji - nie oczekujemy, że będziesz nas zarzucać książkową wiedzą -_-. Rozumiem, że psychologia aż się prosi o postawienie ją u podstaw problemów tego świata, ale sprowadzanie wszystkiego do niej i sięganie po akademickie pojęcia imo mija się z celem, bo utrudnia się w ten sposób porozumienie i rzucanie wikipedią niczego tu nie zmieni. O tym samym pisał Igi (tak mi się wydaje przynajmniej, proszę mnie poprawić jeśli coś mylę).

Także kiedy podsuwasz artykuły komuś, kto sam pisze, że wg niego media za bardzo rozdmuchują jakiś problem, jesteś z góry skazana na niepowodzenie. Może tak rozsądniejszy dobór argumentów i wzięcie pod uwagę zdania drugiej strony na przyszłość? Z całym szacunkiem.

W kwestii aborcji zgadzam się po części Mo, tzn. nie popieram narodzin za wszelką cenę, jeśli miałoby to stwarzać zagrożenie dla życia matki. Reszta wydaje mi się co najmniej sporna, ale raczej skłaniam się ku narodzinom dziecka i oddania go, pod warunkiem, ze Dom Dziecka czy inny przytułek do którego trafi nie zniszczy mu życia tak czy siak. Bo niestety i z tym bywa co najmniej różnie, osobiście nie ufam tego typu instytucjom.

Co do eutanazji, moim zdaniem powinna być dopuszczalna, znowu pod jednym warunkiem - że będą istniały przepisy regulujące to zjawisko. M. in. wymagane oświadczenie lekarskie z prognozami na przyszłość i badania psychiatryczne pacjenta. Jeśli człowiek decyduje się na śmierć, to wymaga pomocy, nie wykluczam jednak skrajnych przypadków, w których trzymanie go przy życiu byłoby wyłącznie aktem egoizmu otoczenia.
_________________
Don't waste your time or time will waste you
  
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 19-09-2009, 21:29   

Integral napisał/a:
Opierasz się na rachunku prawdopodobieństwa, Igi pytał o konkretne dane statystyczne, które miałyby potwierdzić to, co mówisz.


nie, on mi wmawiał (wnioskując na tonie jego wypowiedzi), że ja opieram się tylko i wyłącznie na danych.

Integral napisał/a:
... jednak na pewno ani on, ani my - postronni czytelnicy dyskusji - nie oczekujemy, że będziesz nas zarzucać książkową wiedzą


nie zarzucam, wyrażam swoje zdanie w oparciu o to co wiem. czy to zabronione? ostatnio dochodzę do wniosku, że chyba tak. swoją droga gdy np Igi czy ktokolwiek inny, np Millo podaje się na wikipedię czy inne linki to nikt im nie mówi: "to bez sensu, po co ty nas tłamsisz bzdurną teorią?". a mówiąc zbyt prosto czasami nie jest się w stanie wyjaśnić czegoś, co proste nie jest. poza tym to Igi prosił o wytłumaczenie punktu drugiego, co też uczyniłam. PRZEPRASZAM.

Integral napisał/a:
Może tak rozsądniejszy dobór argumentów i wzięcie pod uwagę zdania drugiej strony na przyszłość? Z całym szacunkiem.


tylko, że ja napisałam plusy i minusy takiej aborcji parę postów wstecz! o co wam wszystkim chodzi? nie stoję za jedną stroną, napisałam wyraźnie nawet chyba drukowanymi literami, że wszystko ma swoje dwie strony, a każdy obiera tą, która w jego sytuacji jest dla niego najlepsza.
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 19-09-2009, 22:12   

Mo napisał/a:
nie, on mi wmawiał, że ja opieram się tylko i wyłącznie na danych.

No dobrze, ale czy my nie mówimy o tym samym? -_- I dlatego pytał, skąd masz takie dane - bo założył/wmawiał Ci, że opierasz się tylko i wyłącznie na danych. Dla Ciebie to jest oczywiste, on chce źródeł (a ja nie widzę związku między rasizmem a aborcją gdyby ktoś pytał).
Chyba, że coś innego tu łączysz ze sobą, ale tego już nie jestem w stanie zrozumieć, za duży rozstrzał w podwątkach.

Mo napisał/a:
nie zarzucam, wyrażam swoje zdanie w oparciu o to co wiem. czy to zabronione? ostatnio dochodzę do wniosku, że chyba tak.

Nie jest to zabronione, tylko ech, gdzieś się kończą możliwości zrozumienia Ciebie przez innych, którzy nie studiują psychosocjologii, czy nawet nie wykazują zainteresowania w temacie, stąd rozdrażnienia, nieporozumienia i mus powtarzania się. Mogę zacząć rzucać Ci terminami matematycznymi po czym zadać Ci to samo pytanie tylko po co? Termin taki jak np.
Mo napisał/a:
depresja dwubiegunowa z syndromem manii
to nie jest coś, co rozumie się intuicyjnie i co pozwala prowadzić gładką dyskusję. Ja wiem, że to czasem pozwala prowadzić wnikliwszą i dokładniejszą analizę tematu, ale na litość, to jest forum o TR. No przepraszam, że to mówię, ale naprawdę wolałabym uniknąć niepotrzebnych sytuacji i wzajemnego rozwścieczania się, tym bardziej, ze nie neguję i nie odmawiam szacunku ani Tobie, ani Igiemu czy Millo.

Mo napisał/a:
tylko, że ja napisałam plusy i minusy takiej aborcji parę postów wstecz!

No ja nie przeczę przecież -_-. Przeczytałam całą dyskusję jeszcze raz, widzę, że nie opowiedziałaś się po żadnej stronie i że prowadzisz dyskusję na forum dyskusyjnym z osobami, które opowiadają się tylko po jednej stronie. Podjęłaś się wysiłku walki na poglądy, ok, w czym rzecz? Jeśli nie chcesz nie odpowiadaj, na tym polega forum, że niestety albo stety, każdy tu może zwrócić uwagę na to co piszesz i "się doczepić".
I nim się sfrustrujesz nikt Ci tu niczego nie zabrania, a już najmniej ja, stąd...

Mo napisał/a:
o co wam wszystkim chodzi?

... nie wiem o co chodzi "im wszystkim", mi chodziło o to, że chybiasz z argumentami czasem. Tak jak w przykładzie, który opisałam zdane wcześniej niż to zacytowane przez Ciebie.

A, i jeszcze jedno... jak już wspomniałam, to jest forum przede wszystkim o TR. Zbytnie emocje w temacie o aborcji są niewskazane, szkodliwe i zbędne, głupio byłoby wstawić komuś/dostać warna za dyskusję w kontrowersji, takie jest przynajmniej moje zdanie, stąd apeluję o uważniejsze czytanie siebie nawzajem. Mogłoby coś z tych dyskusji ciekawego wyjść, a zamiast tego jest obracanie kota ogonem i powtórki z rozrywki, ew. rozwodzenie się nad pierdołami.
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
Kamcia 
Odkrywca



Dołączyła: 26 Lip 2005
Posty: 1766
Wysłany: 27-09-2009, 00:53   

KLIK

[ Komentarz dodany przez: Mr Macphisto: 27-09-2009, 15:09 ]
Takie zdjęcia się oznacza, do cholery.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 27-09-2009, 14:53   

Stąd właśnie ... no aborcja w 3 miesiącu (11-12 tydzień) to przegięcie i to perfidne. TO już na pewno boli i na pewno jest wyczuwalne, ba - wygląda okropnie... Nawet jeśli to zdjęcie jest fikcyjne (nie mówię, że jest) to daje do myślenia. Mimo wszystko.
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 15-10-2009, 13:00   

http://www.rp.pl/artykul/27,377742.html
Komentarz może sobie sami dopiszcie, bo mój się nie nadaje do publikacji.
 
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 15-10-2009, 14:55   

dobry przypadek kliniczny. :P

a na poważnie: można uzależnić się od wszystkiego. dosłownie. od kawy, fajek, alko, dragów, czekolady, seksu, zakupów, solarium... i od aborcji widać też można. chociaż w wypadku tej kobiety to z jednej strony podziw ale pomieszany ze wstrętem. fakt, silną psychikę widać ma, skoro nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, i to samo zdanie napawa mnie wstrętem i obrzydzeniem do tej osoby, dalej idąc to można rzec, że jest psychopatką bez uczuć. i tak samo powiemy o kobiecie, która zabije męża, bo nie chciał jej dać na sukienkę (był taki przypadek, chociaż tej kobiecie nie udało się "niestety" zabić swojego partnera, ale go dźgnęła nożem, i to było chyba nawet w Łodzi), albo będzie w stanie nawet zabić swoje dziecko, by dorwać się do GG. i co najgorsze chyba w tym wszystkim, ze taki człek potrafi wszystko tak przeformułować, by usprawiedliwić swój czyn... to jest chyba najgorsze. (offtop, pardon).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© 2002 - 2017 World of Tomb Raider | WoTR na Facebooku



Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej o cookies powie Ci wujek Google.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0.797 sekundy. Zapytań do SQL: 11