FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Religia
Autor Wiadomość
GeBeT 
Podróżnik



Dołączył: 02 Sie 2011
Posty: 204
Skąd: Warszawa
Wysłany: 16-08-2011, 14:23   

Zobaczcie na to: http://www.katolik.pl/ind...tykuly&id=2110. Ja jestem gorliwym katolikiem, ale to już mnie oburzyło, to zatracenie jakiejkolwiek rzeczywistości i przenoszenie wiary do gier komputerowych. A wy co o tym sądziecie?
_________________
SIEMA WSZYSTKIM NA FORUM
 
 
ninti 
Obieżyświat



Dołączyła: 02 Sty 2004
Posty: 793
Skąd: Lublin
Wysłany: 19-08-2011, 19:56   

GeBeT napisał/a:
Ja jestem gorliwym katolikiem, ale to już mnie oburzyło,


Nie wiem co Cię tak oburzyło, ale wiele prawdy jest w tym artykule. Z tym że problem nie tkwi w grach, ale np w rodzicach którzy często nie kontrolują w jakie gry grają ich dzieci i ile czasu na to poświęcają. Nie mam dzieciaków, ale osobiście nie pozwoliłabym swojemu np 9-10 letniemu dziecku grać w grę w której krew leje się strumieniami. Ja pamiętam że mając około 14 lat grałam tylko w demo Diablo i potem mi się to śniło po nocach, a co dopiero ktoś młodszy. Rodzic powinien kontrolować w co gra jego dziecko.
Ja nie mówię, że gry są złe, nie mówię także, że np alkohol jest zły, ale to są po prostu rzeczy dla mądrych. Bo naprawdę można się czasem kulturalnie urżnąć i nawet porzygać, można spędzić grając i 7 godzin praktycznie bez przerwy, ale jeśli takie cos dzieje się dzień w dzień i kosztem normalnego życia no to coś nie halo.

Tylko trochę nie wiem co to ma do rzeczy z tematem religii ... chyba tylko to, że link do tego artykułu pochodzi z jakiegoś katolickiego serwisu ....
_________________
Musisz wiedzieć, Gość, że jem mięso, palę, piję alkohol i biorę narkotyki. Jestem wotrowiczem, a wotrowicze takie rzeczy robią.
 
 
Invicta 
Podróżnik



Dołączyła: 22 Cze 2011
Posty: 283
Skąd: Znikąd :)
Wysłany: 20-08-2011, 10:39   

ninti napisał/a:
Z tym że problem nie tkwi w grach, ale np w rodzicach którzy często nie kontrolują w jakie gry grają ich dzieci i ile czasu na to poświęcają. Nie mam dzieciaków, ale osobiście nie pozwoliłabym swojemu np 9-10 letniemu dziecku grać w grę w której krew leje się strumieniami. Ja pamiętam że mając około 14 lat grałam tylko w demo Diablo i potem mi się to śniło po nocach, a co dopiero ktoś młodszy. Rodzic powinien kontrolować w co gra jego dziecko.
Ja nie mówię, że gry są złe, nie mówię także, że np alkohol jest zły, ale to są po prostu rzeczy dla mądrych.


Masz rację. Coś w stylu tego Diablo i snów po nocach pamiętam z własnego doświadczenia, choć u mnie to akurat nie o grę chodziło, ale o pewną książkę, którą moja nieświadoma niczego babcia kupiła mi, kiedy miałam sześć albo siedem lat. No przeczytałam, bo mnie wciągnęło, ale to po prostu była książka dla nieco starszych osób i też niektóre rzeczy mi się śniły, i to przez długi czas. A jeśli chodzi o gry pełne krwi, przemocy i zabijania, to ja nie widzę w tym sensu. Rozumiem, jeśli to jest w rozsądnej ilości (w sensie że w grze nie tylko o to chodzi, a główny cel gry jest zupełnie inny niż wymordowanie połowy świata), ale żeby rzeki krwi lały się co pięć sekund... To jest według mnie totalna bezmyślność, po co to komu? Młodsze dzieci zdecydowanie nie powinny w takie rzeczy grać, dziecku wychowanemu na takich rzeczach może... no, może delikatnie mówiąc odbić (nie mówię, że musi się tak stać, ale mnie rodzice ciągle tym straszą) i takie dziecko jak trochę podrośnie może sobie pomyśleć, że całe życie jest jak taka gra... Co może stać się potem, to już wiadomo. Słyszałam o kilku takich przypadkach, choć szczegółów nie pamiętam. Po prostu trzeba mieć własny rozum i samemu wiedzieć, w co i przez ile czasu grać. Ja nie byłabym w stanie grać w krwawą rozwalankę, a co dopiero przez cały dzień. Chyba bym od tego zwariowała, a wolę pozostać normalna.
_________________
Śmierć z nutką ironii zawsze boli...
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 19-12-2011, 10:05   

http://youtu.be/VNcHAcf6WHI to nas czeka pod rządami tej "religii"
 
 
 
alFa
[Usunięty]

Wysłany: 28-12-2011, 16:00   Jezus z Nazaretu

Ludziska,

czy jest między wami ktokolwiek, komu tak jak mi nie daje spać chyba najważniejsza postać w historii ludzkości? Wiecie, chodzi mi o to, że gdy czytam ewangelie, to mam wrażenie, że są to słowa instrukcji do osiągnięcia jakiegoś nad-Naturalnego stanu spełnienia się człowieka. Wiecie, w kółko to samo - żarcie, praca, chlanie, kac, sex, władza, pieniądze - to jest oferta tego świata. Tymczasem ten historyczny Jezus znalazł jakieś tajemnicze wejście do zupełnie innego świata.

Jest jakiś WOTRowicz zaniepokojony osiągnięciem Królestwa Bożego, czy definitywnie pomyliłem fora?
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 28-12-2011, 16:32   

Z tego co mi wiadomo, to ta zawartość Biblii służąca do "nadnaturalnego stanu spełnienia" została już dawno wyekstraktowana i zaadoptowana do podręczników i kursów autorozwoju.

Nie mówiąc o tym, że z całym szacunkiem, Ameryki to to nie odkrywa, a przynajmniej nie dziś. Nie jestem tym zafascynowana, bo nie trzeba grzebać w Biblii ani gonić na trącące NLP spotkania, żeby wyjść poza schematy, jak piszesz "żarcie, praca, chlanie, kac, sex, władza, pieniądze". To jest oferta naszego świata, ale skierowana do tych, którym to wystarcza. Reszcie dobrze służy zwyczajne samodzielne myślenie.

Osobiście mi bardziej oczy otworzył szereg skeczy Billa Hicksa. Może Cię to zainteresuje.
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 28-12-2011, 18:03   

Mnie oczy otworzył pierwszy tom trylogii Traveler autorstwa anonimowego pisarza pod pseudonimem John Twelve Hawks. Z tego, co pamiętam nawet było tam założeniem, że sam Jezus był jednym z tak zwanych "Podróżników" - tytułowych Travelerów...

Generalnie według teorii książki świat podzielony jest na Trutni - czyli ludzi, którym powyższy schemat od żarcia przez pracę i pieniądze a na seksie kończąc - w zupełności wystarcza oraz Travelerów, którzy dzięki umiejętności przenoszenia swojego Światła - odpowiednika duszy - okrywali nowe spojrzenie na obecną rzeczywistość starali się też głosić je światu... Ot w telegraficznym skrócie...
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
alFa
[Usunięty]

Wysłany: 28-12-2011, 18:58   

ahhh... krtomb looknę z wielką przyjemnością na te święte zwoje :D
 
 
millo 
Podróżnik



Dołączył: 25 Gru 2003
Posty: 482
Skąd: Pustostan
Wysłany: 28-12-2011, 19:15   

Dziwne, że nikt nie wspomina o chyba najbardziej znanej organizacji, która została założona przez Jezusa z Nazaretu. Kościół, bo o nim mówię, ma bardzo wiele do zaoferowania, jeżeli chodzi o nauki Jezusa, do tego ma wielowiekowe doświadczenie i tradycje, może się poszczycić dziesiątkami, jeżeli nie setkami miliardów członków na przestrzeni ostatnich dwóch tysiącleci. Znam wiele osób (po części sam się do nich zaliczam), które są bardzo zadowolone z efektów zerwania z życiem "żarcie, praca, chlanie, kac, sex, władza, pieniądze", odkrywają lepsze wartości, starają się według nich postępować i, co chyba najważniejsze, są szczęśliwe za życia i żyją w przekonaniu, że mogą być szczęśliwe i w kolejnym życiu, w Królestwie Niebieskim. Osobiście próbowałem jedynie z Kościołem katolickim, tak więc ten właśnie polecam.
 
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 28-12-2011, 19:33   

A ja nie polecam, choćby ze względu na mnóstwo nadinterpretacji. Obchodzono w naszym kraju takie święto, które powinniśmy obchodzić w zupełnie innej dacie, ale to dzięki zaadaptowaniu Rzymskiego bóstwa Invictus Sol tak zwane Boże Narodzenie (Bóg ponoć istnieje od zawsze, więc jak można świętować datę jego narodzin, może być co najwyżej Mesjańskim Narodzeniem, ale Boże Narodzenie pewnie brzmi lepiej) obchodzimy właśnie 25 grudnia :)

Tak się składa, że osobiście ze względu na to, iż wychowałem się w wierze protestanckiej - nie, nie jestem obecnie osobą wierzącą - miałem szansę na poznanie Biblii w dużo większym stopniu niż ma to miejsce w przypadku osób z religii Prawosławnej czy Rzymsko-Katolickiej, które wprowadzają wiele nadinerpretacji, jawnie łamią zarówni Boże jak i Chrystusowe przykazania (figurki, wizerunki, obrazy itp do których ludzie się modlą oraz wiele innych przykładów).
Że już nie wspomnę o setkach tysięcy jeśli nie milionach ludzi, którzy zginęli bo:
nie chcięli przyjąc wiary Chrześcijańskiej - Ameryka środkowa i południowa,
bo narazili się papieżowi, bo zajmowali się zielarstwem, a posądzono ich o czary,
bo śmieli twierdzić, że religia katolicka jest w błędzie i w imię czego? Wiary? Wiara powinna wyjść z przekonania, z serca z bezwzględnego poddania się ale z WŁASNEJ woli, a nie dlatego, że tak uchodzi - chrzest niemowląt, religia w szkołach, OCENY Z RELIGII!!!

To wszystko tylko wierzchołek góry lodowej, tego, czym jest głosząca dziś w imię błędnych i celowych nadinterpretacji Ewangelii oraz Starego Testamentu pokój i miłość Reigia Rzymsko-Katolicka...

Proszę mnie tu źle nie zrozumieć, bo na tym forum się to niestety zdarza - Nie przeszkadza mi że ktoś idzie do kościoła odbębnić swoje. Nie przeszkadza mi, że ktoś wierzy w istotę, która gdzieś tam sobie jest i sobie niby wymyśla prawa dla niedoskonałego świata, który sama taki stworzyłą. Nie przeszkadza mi dopóki oczywiście nikt mnie nie chce do niczego przekonać z czym ja się nie zgadzam na siłę... A przepraszam, Watykan robi to od 2 tysiącleci i ma w tym niemałe doświadczenie...
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 28-12-2011, 19:43   

Że tak wtrącę przy okazji protestantyzmu i katolicyzmu... Sama jestem katoliczką (choć ostatnio nie spełniam się religijnie, jeśli można to tak ująć), ale jedno co mi się podoba a co odkryłam przypadkiem (bo przy okazji pisania pracy magisterskiej :P ) - podejście do pracy.

Protestantyzm chyba jako jedyny postrzega w tym źródło spełnienia (a więc jest "przyjemna"), dobra. Należy pracować by być szczęśliwym, pracujemy by czynić dobro drugiemu człowiekowi, czy to jesteś fryzjerem czy budowniczym. Praca sama w sobie jest dobra. Dla odmiany w katolicyzmie praca to źródło cierpień, boleści. Bo trzeba się natrudzić. Zwraca się uwagę na zupełnie inne aspekty odnośnie wykonywania pracy. Nie powiem, zaskoczyło mnie to.

Polecam publikację Maxa Webera "Etyka protestancka a duch kapitalizmu". Co ciekawe, sam autor tłumaczy te różnice właśnie różnicą w zakresie przekładu tekstów biblijnych.

A tak jeszcze nawiązując nieco do wypowiedzi krtomba - odnośnie chrzcin niemowląt, religii w szkołach, itd. Powiedziałam sobie jedno: jeśli będę mieć dzieci to chciałabym dać im szansę rozwijania się w mojej religii, przynajmniej do momentu, w którym będzie mogło samo zadecydować o tym, w co chce wierzyć.


---

Z innej beczki: gdyby tak "wymieszać" elementy wielu religii... wyszedłby naprawdę pozytywny misz-masz. Choćby kwestie związane z pochówkiem. Katolicyzm jest w pewnym sensie drastyczny: zakopujemy zmarłe ciało w ziemi, oczywiście - w oczekiwaniu na Zbawienie. Jest ta nadzieja, oczekiwanie. Buddyzm/hinduizm w tym zakresie bardzo mi "pasuje" filozoficznie choćby ze względu na możliwość jakiegoś "fizycznego" kontaktu: pali się papierowe konie, obok jedzenia stawia się kadzidła, itd. Dym jest "nośnikiem" tego, co materialne w zaświaty do naszego zmarłego, który razem z innymi (jak się zakłada) "kieruje" losami ziemskiego życia żyjących, przekazuje swoje mądrości.



Zapomniałabym dodać: w katolicyzmie pogrzeb jest pełen smutku. Przecież zmierzamy do Ojca, więc... dlaczego? Inne religie świata w tym kontekście przeżywają śmierć zupełnie inaczej. Radują się, cieszą - zmarły przecież i tak z nami jest, patrzy z góry i kieruje naszym życiem. Oczywiście nie można tu uwzględniać aspektu związanego z samym przeżywaniem żałoby, bo jest to naturalne.



I przy okazji pochówków (ale już bez odniesienia do konkretnych wierzeń)... Co mnie bardzo martwi: obecnie trudno jest wielu ludziom wyrażać emocje publicznie na pogrzebie. Bo przecież wymaga się od ludzi, żeby byli twardzi, żeby sobie poradzili, bo przecież nie mogą się poddawać. Dziś pogrzeb to wyjście na cmentarz, zakopanie, nara, ewentualnie stypa, żeby się najeść. Mi się bardzo podobały obrządki typowo wiejskie: odwiedzanie zmarłego w domu, wyniesienie trumny, puste noce... Bo tylko dzięki takim obrzedom możliwe było jawne, autentyczne przeżywanie emocji w rodzinie. Dziś wszystko jest skomercjalizowane - rachu ciachu i po krzyku...
  
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 28-12-2011, 19:53   

Cytat:
przynajmniej do momentu, w którym będzie mogło samo zadecydować o tym, w co chce wierzyć.


Ekhm - po pierwsze - wychowanie w religii Katolickiej nie daje alternatyw - imperatyw otoczenia - żeby się wtopić w otoczenie i czuć dobrze, trzeba być taki jak inny. Jeśli dziecko w czymś wyrośnie - wierz mi - nie będzie szukać alternatyw, chyba że zadbasz o to by w takim stamym stopniu dziecko poznawało zasady funkcjonowania innych religii - wówczas będzie to sprawiedliwe i będzie szansa, że dziecko będzie chciało podjąć świadomą decyzję. Religia Katolicka zakłada, że nie ma decyzji, jest po prostu wiara, przyjmowana na pałę, bo tak trzeba. A idąc za przykładem samego słynnego Jezusa Chrystusa, który przyjął chrzest w wieku świadomym i tego samego dokonywali apostołowie - każdy powinien zdecydować. Ale zaraz - przecież Kościół Rzymsko-Katolicki zinstytucjonalizował się - przecież nie weźmie się ślubu i bieżmowania (czymkolwiek jest ten drugi obrzęd bo nigdzie analogii do niego nie znajduję w Biblii), przecież po tem to już nie można i w ogóle. A jeśli nawet chce się przyłączyć, to trzeba wnioskować - błagam. Dopóki wiarę będzie się postrzegać jako instytucję i biurokrację, a nie wewnętrzną potrzebę serca, dopóty ludzie "wierzący" będą mówić, że wierzą w Boga a robić swoje...
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 28-12-2011, 19:58   

krtomb napisał/a:
Jeśli dziecko w czymś wyrośnie - wierz mi - nie będzie szukać alternatyw, chyba że zadbasz o to by w takim stamym stopniu dziecko poznawało zasady funkcjonowania innych religii - wówczas będzie to sprawiedliwe i będzie szansa, że dziecko będzie chciało podjąć świadomą decyzję.


Patrząc po sobie czy moich znajomych... Byliśmy wszyscy wychowywani w wierze katolickiej. Ma się wszystkie przykazania. Wielu z nich wierzy na papierku. W głowach dzieje się całkiem coś innego. Podobno dużą rolę odgrywa tutaj miejsce zamieszkania czy poziom wykształcenia. Nie wiem, nie wnikam, nie można uogólniać. Jest pewnie masa czynników. Choćby spójrz na siebie - byłeś wychowywany w protestantyzmie, a jednak jesteś ateistą. Tu nie chodzi o to, jaką religię wyznajesz. Masz prawo w pewnym momencie zejść z obranej ścieżki. Choć tak jak mówisz, katolicyzm góruje w naszym kraju i życie na przekór jej wydaje się być trudne. Ale nie jest to niemożliwe. To już zależy od nas samych.
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 28-12-2011, 20:05   

Generalnie nie tyle byłem wychowywany w Protestantyzmie o ile moja mama po prostu brała mnie ze sobą do swojego Kościoła w niedziele i pokazywała mi jak to wygląda z ich strony. Nikt nie wymuszał na mnie żadnych sakramentów, żadnych deklaracji. Dużo znajomych, tak zwanych "Cioć i wujków" trochę jak jedna wielka rodzina. Ze strony swojej Świętej pamięci Babci czy chociażby ze strony moich rówieśników w szkole widziałem alternatywę w postaci "pokazowego" Katolicyzmu. Decyzję obrałem sam, ze względu w dużej mierze poznania Biblii. Czytano mi ją, ja sam też ją czytałem. Po prostu zbyt wiele niespójności i niejasności spowodowało że nie przyłączyłem się do żadnej z tych religii. Nie było łatwo - z punktu widzenia dziecka, którego nie prowadzano na religię w szkole, nie prowadzono do spowiedzi, czy do bieżmowania byłem outsider'em... Trochę mi to zostało, ale nauczyło mnie to jednej zasady, dzięki której mam się w dobrym zdrowiu psychicznym - żyję dla siebie i nikomu nic do tego. Nie przejmuję się więc tym - tak samo jak wtedy - co ktoś o mnie powie, jak powie i w jaki sposób spróbuje obrazić. Nie żyję dla tego kogoś a wyłącznie dla siebie...

A abstrachując ode mnie ;) - Protestantyzm jest optymistyczny, nie przytłacza ani atmosferą, ani klimatem, ani tym co głosi i to jest na swój sposób fajne. Nie twierdzę, że bym tam wrócił, bo nie chcę się już doktrynizować religijnie w kierunku chrześcijaństwa, ale z pewnością milsze wrażenia, niż po wizycie na Katolickiej mszy...
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
alFa
[Usunięty]

Wysłany: 28-12-2011, 21:24   

Wasze wypowiedzi są ciekawe i owocne, ale stało się to, czego się niestety spodziewałem: przejście od tematu Jezusa do tematu religii chrześcijańskiej. Za przeproszeniem - Jezus a chrześcijaństwo to nie to samo.

Nie interesuje mnie religia. Moim zdaniem jedną z przyczyn zła na świecie jest właśnie uznanie Jezusa za Boga, co całkowicie wyklucza możliwość naśladowania jego ścieżki życiowej. Nie można bowiem naśladować Boga będąc człowiekiem. Podobnie - nie można być 100% człowiekiem będąc 100% Bogiem i 100% człowiekiem. To sprzeczność, którą często słyszymy na katechezach. Nie można być człowiekiem mając dwie natury, albowiem człowiek ma tylko jedną naturę.

To poważne zastrzeżenie.

Wybieram opcję Syna Człowieczego. Jezus wielokrotnie używał tego tytułu w stosunku do siebie. Poza tym wszystkie jego nauki są skomponowane tak, aby stanowiły swoiste wytyczne co do właściwego życia zgodnie z Prawdą.
Uważam, że cała tajemnica tkwi w Jezusowym osiąganiu Królestwa Bożego, ktore jest, jak wcześniej zaznaczył krtomb przytaczając pogląd Hawksa, nowym spojrzeniem na rzeczywistość. Postać uzdrawiającego chorych Chrystusa, rozmodlonego nocą a nauczającego za dnia powinna nam podsunąć myśl o istnieniu jakiegoś wyższego poziomu umysłu ludzkiego.

Radykalizując to, co napisałem: cała teologia powinna sprowadzić się do psychologii, a może nawet do psychiatrii. Ponadto uważam, że decydujący wpływ na działalność Jezusa miał post na pustyni. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę, że bezsenne noce spędzone na medytacji przyczyniają się do zatracenia poczucia tożsamości, to wskazówka Jezusa co do "zaparcia się samego siebie" ma sens, o ile chcemy wejść na wyższy poziom oglądu rzeczywistości.

Tylko że ja osobiście nie mam narazie czasu ani odwagi, żeby przepościć 40 dni na pustyni Błędowskiej i sprawdzić, czy mój pogląd jest słuszny.
Jeżeli bowiem chcemy naśladować Chrystusa, musimy nauczyć się najpierw odrzucać to, co znamy na rzecz Nieznanego, czyli musimy nauczyć się słuchać i widzieć Rzeczywistość. Post na odludziu sprzyja porzuceniu nie tylko siatki mentalnej, ale wszelkiego rodzaju schematów i stereotypów.

Taka jest moja teoria. Ken Wilber ma podobne odniesienie, tyle że teoretyczne.

P.S. Byłem na Pustyni Błędowskiej jedynie dwa dni. Wogóle nie moglem się skupić. Ludzie, myśli i uczucia w głowie, ale na pewno nie Bóg. Dlatego wiem, że prawdziwa modlitwa jest trudna i wymagająca.
 
 
Mo
[Usunięty]

Wysłany: 29-12-2011, 10:19   

alFa napisał/a:
Moim zdaniem jedną z przyczyn zła na świecie jest właśnie uznanie Jezusa za Boga, co całkowicie wyklucza możliwość naśladowania jego ścieżki życiowej.


Powiem szczerze, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale masz rację w tym co mówisz. Choć z drugiej strony może mawia się na niego per "Bóg" z tego względu, że ostatecznie został wzięty do Nieba i przesiaduje po prawicy swojego Ojca. Widocznie ten fragment z jego życia przeważył nad tym w jaki sposób się Go nazywa. Choć dla mnie bardziej przemawiające byłoby postrzeganie go bardziej za ludzką postać, tak jak mówiłeś. Zresztą chyba należałoby spostrzegać Jezusa bardziej przez pryzmat tego jak się narodził (syn Boga, ale matkę ma ziemską i to dzięki niej w ogóle się pojawił; coś na podobieństwo greckich herosów, którzy także mieli "mieszanych" rodziców), gdzie, co czynił za życia i w jaki sposób, niż pod kątem tego, jak skończył (jako istota nadludzka) i gdzie się znajduje. Był na ziemi, obcował z wszystkimi ludźmi, inni go postrzegali jako równego sobie (człowieka)... choć jednocześnie i za Boga. Jednocześnie sam Bóg nie "zniżył się" do ziemskiego życia, posłał do tego zadania swojego syna.

Gdyby zacząć nad tym rozważać tak dokładniej to nie wiem czy można byłoby dojść do jednego niezaprzeczalnego wniosku.
 
 
alFa
[Usunięty]

Wysłany: 29-12-2011, 13:29   

Well, jeśli Jezus jest żywy i gdzieś tam siedzi po prawicy Boga to mógłby co jakiś czas odwiedzać ludzi. Ja bym osobiście szczególnie potrzebował takiego spotkania. Ale od jakiegoś czasu przestałem się łudzić co do istnienia takiej możliwości bezpośredniej rozmowy z Jezusem.

Zacząłem patrzeć na Chrystusa z punktu widzenia historycznego dramatu, jaki rozegrał się w pewnym mężczyźnie pragnącym odnaleźć Prawdę o Rzeczywistości. I Jezus odnalazł tę Prawdę. Nie wydumał ją, nie wymyślił, lecz organicznie doświadczył. I dał nam wskazówki, co robić, abysmy mogli znaleźć to samo co on. Te wskazówki mogą być nieco niewystarczające, enigmatyczne, choć wyrażone w prostych przypowieściach.

Ja w każdym bądź razie uważam że Królestwo Boże jest do osiągnięcia tu na ziemi. Juz tutaj możemy, podobnie jak Jezus, wejść w ponadczasową Uniwersalną Rzeczywistość Miłości. Ale niestety samo dojście, jak już wspomniałem, jest niezwykle wymagające, tak jak apel Jezusa aby wszystko zostawić i zaprzec się samego siebie. Czasami naprawdę wątpię, czy miłość do ludzi jest możliwa, ale skoro Jezus czerpał moc z intymnego kontaktu z Bogiem, to może jest to dla nas drogowskaz... zastąpić wszelkie ludzkie wyobrażenia Duchem.
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 29-12-2011, 14:33   

alFa napisał/a:
Czasami naprawdę wątpię, czy miłość do ludzi jest możliwa

Naprawdę? Wszystko to doprowadziło Cię do takiego pytania?
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
alFa
[Usunięty]

Wysłany: 29-12-2011, 17:01   

Trzeba mieć nie ten łeb zeby kochać wszystkich ludzi, bądźmy szczerzy. Albo trzeba być zbakanym (chociaż nawet gdy to mi się zdarza to bardziej się boję niż kocham), albo być mieszkańcem tajemniczego Królestwa Bożego, którego za cholerę nie mogę rozszyfrować.

Co ten Jezus wogóle miał na myśli mówiąc o ciasnej bramie, o ziarnku gorczycy czy o powtórnym narodzeniu w rozmowie z Nikodemem? Nie nie nie... to nie mogła być czcza gadanina bez podstaw psychologicznych. Chodzi o jakieś przestawienie umysłu na wyższy poziom, czy może chodzi o jakieś bliżej nieokreślone reakcje fizjologiczne w ludzkim organizmie?

Znajdzie się wśród Was ktoś kto spróbował kiedyś odkryć sens przesłania Mistrza z Nazaretu? Słuchajcie, no niby przeczytałem książkę Kena Wilbera pt. Spektrum Świadomości. Jest to praca naukowa, obszerna i wyczerpująca. Istotnie znajdziemy w niej podział ludzkiego umysłu na pewne pasma spektralne wyższe i niższe. Wilber przy tym korzystał zarówno z tradycji Zen jak i wulgarnego freudyzmu, świetnie połączył kulturę wschodnią i zachodnią. Mamy więc poziom ego, pasmo biospołeczne, poziom egzystencjalny, pasma transpersonalne i w końcu poziom Umysłu. Zdaje się że ten ostatni sugeruje konotację z Jezusowym Królestwem Niebieskim. Czym w istocie różnią się te pasma między sobą? Stopniem zaawansowania siatki mentalnej, w której zachodzą dualizmy (np. materia-duch, ja-ty, dobry-zły, życie-śmierć). Wilber sugeruje, że im bardziej ludzki umysł wyzbywa się dualizmów, tym bliższy jest poznania Rzeczywistości niedualnej, prawdziwej, uniwersalnej.

Chyba Jezusowa zasada miłości Boga i bliźniego jest konsekwencją takiego wyzbycia. Jezusowi chodziło chyba o to, abyśmy zrezygnowali ze wszystkiego, co mamy na rzecz osiągnięcia tego, co Jest. Według Wilbera, to, co Jest, to Ja (neol. Iamness) Naturalnie więc nie tylko mamy opróżnić naczynie, ale jeszcze je przedziurawić (aj, to boli) tak, aby przepływała przez nas jakaś uniwersalna energia czy pal licho jak to zwać.

No Jezus właśnie miał tę moc. Dobra kończę ludziska, mniej więcej o to chodzi. Co sądzicie?
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 03-06-2012, 18:21   

Pamiętam, że swego czasu czytałam pismo święte. To jednocześnie stało się jednym z powodów, dla których biblia nigdy nie będzie dla mnie pismem ŚWIĘTYM. Owszem, jest tam dużo mądrości, którą dziś sprzedaje się za grube pieniądze w bardziej przystępnej formie za pomocą poradników rozwoju osobistego, ale oprócz tego jest to zbiór spisanych zasad, zwyczajowego prawa, które już dawno przestało mieć rację bytu i nie rzuca najlepszego światła na te księgi.

Zwykle gdy mówiłam o tym wierzącym, puszczali moje uwagi mimo uszu albo domagali się dowodów, a mi średnio chciało się przekopywać biblię w poszukiwaniu co lepszych fragmentów. Ostatnio za to, czytając coś o biblii, trafiłam na stronę http://www.cytatybiblijne.pl/ która zebrała i podpisała te właśnie budzące wątpliwość wyrywki. Oczywiście cała strona ma wydźwięk wybitnie gówniarsko-antyklerykalny, także osobom wrażliwym radziłabym nabrać dystansu, zanim i jeśli w ogóle, tam wejdą. Niemniej same cytaty są jak najbardziej autentyczne, ciekawym życzę miłej lektury.
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
Vujek1991 
Student



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 56
Wysłany: 03-06-2012, 23:33   

Na kontrowersje wokół Biblii składają się najczęściej 3 czynniki:

1) Czytanie cytatów wyrwanych z kontekstu.
2) Zbyt dosłowna interpretacja.
3) Błędy w przekładzie (zwłaszcza w Biblii Tysiąclecia, zwanej słusznie przez niektórych Biblią Tysiąca Błędów).

Cytaty na stronie są jak najbardziej prawdziwe, ale "analiza" wyraźnie służy manipulacji.

Trzy cytaty z brzegu:

Rdz 38, 24
" 24 Po około trzech miesiącach doniesiono Judzie: "Twoja synowa Tamar stała się nierządnicą i nawet stała się brzemienną z powodu czynów nierządnych". Juda rzekł: "Wyprowadźcie ją i spalcie!" "


Analiza: Aborcja jest dopuszczalna: polecaną metodą jest spalenie nienarodzonego dziecka wraz z matką.

A figa! Ten fragment ma charakter informacyjny: było tak i tak, i niczego nie gloryfikuje, nie są to nawet słowa Boga, tylko Judy. Można by też powiedzieć, że Lanthimos kręcąc film "Kieł" chciał stworzyć poradnik o wychowywaniu dzieci. Ta sama logika.

Juda zresztą ostatecznie nie spalił Tamar, ale to chyba nie ważne.

Wj 4, 24-26
" 24 W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał go zabić. 25 Sefora wzięła ostry kamień i odcięła napletek syna swego i dotknęła nim nóg Mojżesza, mówiąc: Oblubieńcem krwi jesteś ty dla mnie. 26 I odstąpił od niego Pan. "


Analiza: Skóra odcięta z penisa i przyłożona do nóg może uchronić przed nagłym Gniewem Bożym.

Faktycznie dziwny fragment. W przypisach jest coś takiego:

"Scena tajemnicza, różnie tłumaczona. Według tekstu hebrajskiego Sefora, wyczuwając niebezpieczeństwo grożące Mojżeszowi, wzięła krzemień do ręki, co wskazuje na prymitywność obrzędu, i dotknęła nóg (najprawdopodobniej części płciowych) Mojżesza napletkiem syna. LXX zamiast "dotknęła" ma "upadła do nóg" Anioła Pańskiego - błagając go, aby nie szkodził Mojżeszowi."

Ja myślę, że aby to wyjaśnić, trzeba by dokopać się do tamtejszej obyczajowości i symboliki. Może kiedy indziej ;)

Kpł 15, 20-23
" 20 Wszystko, na czym ona [kobieta mająca krwawienie miesięczne] się położy podczas swojej nieczystości, będzie nieczyste. Wszystko, na czym ona usiądzie, będzie nieczyste. 21 Każdy, kto dotknie jej łóżka, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. 22 Każdy, kto dotknie jakiegokolwiek przedmiotu, na którym ona siedziała, wypierze ubranie, wykąpie się w wodzie i będzie nieczysty aż do wieczora. 23 Jeżeli kto dotknie się czegoś, co leżało na jej łóżku albo na przedmiocie, na którym ona siedziała, będzie nieczysty aż do wieczora. "


Analiza: Nawet tampon OB nie uchroni Cię przed zabrudzeniem mebli.

Ha... ha... ha... Typowe połączenie punktu 1 i 2. Cały rozdział dotyczy nieczystości seksualnych. Najpierw jest opis zjawisk, potem opis nieczystości a potem przestrzeżenie. Można się wprawdzie czepiać, że Księga Rodzaju jest powtarzalna i nader skrupulatna, ale to niczego nie dowodzi.

Tą stronę jak najbardziej można polecić katolikom, ponieważ większość zna tylko czytania z niedziel i świąt, a część w ogóle i tak nie słucha, więc znają może 5-10% zawartości Biblii. Jak ktoś ich zaatakuje takim cytatem to nie wiedzą co odpowiedzieć. A tak to każdy będzie mógł sobie przeanalizować najbardziej kontrowersyjne cytaty na spokojnie, wyciągnąć wnioski.

Najwięcej uczymy się od wrogów, nie od przyjaciół :D
_________________
Tomb Raider - Videosolucja - komentuj, oceniaj, subskrybuj!
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 05-06-2012, 10:31   

Polecam całe Dzieje Apostolskie, rozdział 15. Wyraźnie jest tam napisane, że chrześcijan pochodzenia nieżydowskiego prawa starego testamentu w zasadzie nie obowiązują.
 
 
 
Kika 
Praktykant



Dołączyła: 26 Lut 2004
Posty: 185
Skąd: Isle of Dogs
Wysłany: 05-06-2012, 12:41   

Przejrzałam na szybko ten rozdział i wynika z niego że to tylko opinia Szymona. Natomiast Jezus na to:

Cytat:
Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić6. 18 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. 20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.

Mateusz

Cytat:
Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa

Łukasz

Pewnie argumentem tu jest "jego słuchaczami byli Żydzi", ale dziwne jest że Jezus nie podał konkretów (z tego co wiem) komu wolno olać Stary Testament. Chociaż przyznać trzeba że przyzwolenie na ignorowanie ST to dobra strategia ze strony tych którym zależałoby na rozprzestrzenianiu chrześcijaństwa.
_________________
Morporkia! Morporkia!
Morporkia owns the day!
We can rule you wholesale
Touch us and you'll pay!
 
 
Madziula 
Podróżnik



Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 670
Skąd: Kraków / Tarnów
Wysłany: 21-09-2012, 00:33   

Mam pytanie, które nie do końca pasuje do kontrowersji, ale jest związane z religią ;)

Zostałam poproszona o bycie matką chrzestną i nie wiem dokładnie jakie dokumenty są potrzebne. Poszperałam trochę w Internecie i jedni piszą, że wystarczy zaświadczenie z parafii do której należę, a inni że potrzebne jest jeszcze zaświadczenie ze spowiedzi. Z tym drugim byłby problem, bo do spowiedzi od dłuższego czasu nie chodzę, a nawet gdybym teraz poszła, to byłaby to spowiedź "z przymusu" więc siłą rzeczy nic nie warta...
Może ktoś się orientuje jak to jest z tymi zaświadczeniami? :)
_________________
 
 
 
Menkaure 
WoTR Team



Dołączył: 18 Gru 2006
Posty: 1744
Skąd: Z Bulerbyn
Wysłany: 21-09-2012, 08:01   

Ostatnio świadkowałem na ślubie siostry i wyczytałem w internecie, że świadek nie musi przystępować do spowiedzi. W przypadku chrzcin jest inaczej. Z tego co wiem, to ojciec/matka chrzestna muszą mieć zaświadczenie z parafii o przynależności do wspólnoty, o przyjętym bierzmowaniu i ... karteczkę ze spowiedzi - jako iż w przypadku chrztu przystąpienie do komunii jest ważne.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© 2002 - 2017 World of Tomb Raider | WoTR na Facebooku



Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej o cookies powie Ci wujek Google.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0.396 sekundy. Zapytań do SQL: 11