FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Tomb Raider 11
Autor Wiadomość
Cez 
World of Tomb Raider



Dołączył: 12 Gru 2003
Posty: 3986
Skąd: Tczew/3city
Wysłany: 26-10-2016, 14:54   Tomb Raider 11

Co dalej po Rise of the Tomb Raider? Co chcielibyście w takiej grze zobaczyć?

Obecnie wiemy, że gra powstaje i że będzie wieńczyć trylogię zapoczątkowaną w 2013 roku. Mam nadzieję, że w TR11 zobaczymy wreszcie przejście nowej Lary w tę starą, klasyczną...
_________________
 
 
MekCal 
Obieżyświat



Dołączył: 28 Cze 2004
Posty: 1140
Wysłany: 26-10-2016, 20:14   

Zdecydowanie chciałbym powrotu do formuły znanej z klasycznych części Tomb Raidera. Nie grałem jeszcze w Rise of the Tomb Raider, ale wiem, że ta gra jest bardzo podobna do Tomb Raidera z 2013 roku. Zmiany w TR11 powinny więc wyglądać następująco (niektóre sugestie są oparte tylko na podstawie gry w TR 2013, zaznaczyłem to dodatkowymi uwagami).

Postać Lary
- Lara powinna stać się znów twardą kobietą i mocną, wyrazistą postacią
- klasyczne pistolety z nielimitowaną amunicją powinny być znów znakiem rozpoznawczym Lary zamiast łuku i czekanu

Rozgrywka
- zagadki i rozgrywka powinny być dużo trudniejsze, z dużo mniejszym naciskiem na zbieranie reliktów/dzienników/geoskrzynek/materiałów, a większym na myślenie i eksplorację (tutaj nie wiem w 100%, jak to wyglądało w RoTR, ale przypuszczam, że podobnie jak w TR2013)
- powinno powrócić całkowicie swobodne pływanie, jeśli nie było go w RoTR (pamiętam, że przed premierą były wątpliwości, czy będzie można pływać tak jak w TR1-5 i nie wiem, jaką ostatecznie decyzję podjęli Crystalsi)
- elementy RPG, jeśli są, to powinny być bardziej namacalne, jeśli ulepszamy jakąś broń, to powinniśmy odczuwać tego efekty, a dla większości ulepszeń, moim zdaniem, tego zabrakło - przynajmniej w TR2013

Fabuła
Fabuła powinna być niezależną i samodzielną historią, zamkniętą w jednej części gry. To, co wychodzi z łączenia i nawiązywania do fabuły innych gier z serii, mogliśmy już zaobserwować w Tomb Raider: Underworld. Historia zamknięta i poprowadzona w jednej części jest bardziej przemyślana, świeża i spójna.

Wydawanie i dystrybucja gry
Większy szacunek do graczy i mniej komercji, ukierunkowanie na produkt zamiast na usługi:
- wydanie gry w tym samym terminie od razu na wszystkie platformy
- jeśli powstają jakieś dodatki, to duże i solidne, w postaci 2-3 (potencjalnie osobnych) tytułów, bez rozdrabniania się i tysięcy DLC
- brak konieczności rejestrowania gry na platformie Steam i posiadania połączenia z internetem do gry w coś, na co wydało się kilkaset złotych (RoTR w wersji na PC w edycji "20 Year Collection" kosztuje obecnie aż 249,90 zł w Empiku)
_________________

Let's playe z serii Tomb Raider
 
 
 
Menkaure 
WoTR Team



Dołączył: 18 Gru 2006
Posty: 1744
Skąd: Z Bulerbyn
Wysłany: 26-10-2016, 21:47   

1) Lara Croft niech w końcu będzie Larą Croft, a nie zasmarkaną nastolatką.
2) Jeśli faktycznie nie chcą się skupiać na grobowcach i mają przystać na ich "opcjonalnych" (hehe, ta gra to przecież Tomb Raider), to niech grobowce będą na miarę tych z AC:Brotherhood - długie, ciekawe z elementami zręcznościowymi, a nie "tu zaczep i pociągnij, uzyskaj widzenie interaktywnych drzew - WTF?!
3) Mówiąc o grobowcach, niech ktoś zacznie wymyślać zagadki.
4) KATEGORYCZNIE zabronic Praczetce pisanie kolejnego scenariusza. Jak już ktoś wspomniał, ona pewnie nie potrafi napisać posta na Facebooku.
5) Niech za komponowanie muzyki zabiorą się ci, którzy sprawdzili się w poprzedniakach, chociażby O'Malley.
6) Więcej grywalnych DLC, mniej ciuszków i innych ulepszeń wyglądu Lary (no może oprócz klasycznych strojów ^^ )
7) Proszę już więcej nie wspominać o rodzicach Lary. Szczerze to nawet Croft Manor niech już spłonie.

Pisałbym dalej. Jeśli mają zamiar kontynuować serię z Larą Ratujmy_Sam_I_Need_Answers Croft to niech ona przejmie serię (Lara Croft and...), a marka TR wróci do cycatej warkoczycy.
_________________
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 354
Wysłany: 26-10-2016, 22:17   

Co do grobowców, chciałbym tylko nadmienić że w Rise of the Tomb Raider zdaje się być ich więcej niż w TR2, TR3 i TR5. W tych wymienionych grach jest ich bardzo mało, albo w ogóle. A w Rise of the Tomb Raider mamy mnóstwo starych ruin, podobnych jak te w TR1 i TR4.

Nie jestem żadnym fanem najnowszych TR i nigdy raczej nie będę, dla mnie klasyki są najlepsze, ale staram się być obiektywnym. :D

EDIT: Zresztą jako tako "czyste grobowce" występują tylko w TR1 i TR4 jeżeli chodzi o klasyki, w TR2 wrak statku można uznać za grobowiec, oraz Catacombs of the Talion, bo to są jednak katakumby jak nazwa wskazuje.

I prawdę mówiąc ja zawsze wolałem bardziej nowoczesne lokacje, dlatego TR2 i TR3 to moje ulubione części.
 
 
Menkaure 
WoTR Team



Dołączył: 18 Gru 2006
Posty: 1744
Skąd: Z Bulerbyn
Wysłany: 26-10-2016, 22:49   

Hehe, tylko mi z łaski swojej nie przytaczaj żadnych "wiarygodnych" danych statystycznych. Weź pod uwagę możliwości techniczne silnika klasyków i tego, na którym lata Ryż. Ówczesne pomieszczenia pomimo znikomych, w porównaniu do obecnych realiów, możliwości były zapierające dech w piersiach, bałeś się miejscami! Tutaj? Wybacz, ale przymocowanie jakiegoś dyndadełka do kołowrotka, zakręcenie nim trzy razy i czytanie ciągle tej samej kartki (tak, każdy ołtarz w Ryżu to ta sama inskrypcja) to zwyczajne nabijanie się z graczy. Czuję się wręcz poniżony przez twórców, gdyż miejscami mam wrażenie, ze tworzą grę dla totalnych matołów wmawiając im, ze grają w niewiadomo co. Nie mówię, ze Crystal Dynamics robią źle swoje gry - gra wygląda bardzo ładnie (choć i tak zostaje w tyle). Jednak niech zapracują nad tombraiderowością swoich gier, bo to, co nam dają zwyczajnie Tomb Raiderem nie jest.
Co z tego, ze "statystycznie" tych grobowców jest więcej, skoro są one wepchane na siłę i czasem nawet do niczego (oprócz sztucznego wydłużenia rozgrywki) nie służą? Choćby Krypty w Ryżu - chyba najbardziej durna forma "znajdziek" do 100%. Sorry, ale nawet AoD jest bardziej tombraiderowy niż Ryż.
O, a skoro już przy znajdźkach jesteśmy - przy trzecim przejściu gry (jestem w trakcie) przestałem je czytać już w Syrii. "Napchajmy tam byle co, wpieprzmy w te dokumenty durną historię wymyśloną przez Praczetkę i niech zbierają". Niech zabiorą się za zagadki i sekrety (nawet niewielkie, ukryte tuż pod nogami, ale UKRYTE, a nie rzucone nam prawie w twarz).

Chyba mi zaraz żyłka pęknie.
_________________
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 27-10-2016, 08:55   

Auć. Widzę, że tutaj wszyscy wolą starsze Tomb Raidery. Ale to tak jest zawsze. Gdy ktoś nowy trafia na fanowskie forum jakiejś serii gier, to zawsze wszyscy wolą wcześniejsze części. Być może to tylko sentyment, a może starsze TR rzeczywiście były lepsze?

Tomb Raider z 2013 był pierwszym którego przeszedłem i pierwszym przy którym naprawdę dobrze się bawiłem. Wcześniejszych części próbowałem i żadna nigdy mnie nie wciągnęła. Odnoszę wrażenie, że głównym elementem który mnie od tej gry odpychał była niewzruszona, teflonowa postać głównej bohaterki. Jestem przekonany, że w "dawniejszych czasach" zrobienie postaci z nieco głębszym charakterem było niemożliwe, albo nie miało za bardzo sensu. Nie twierdzę że wcześniejsze Tomb Raidery były płytkie i złe, a tylko mówię, że żadnym swoim elementem mnie nie wciągnęły. Ponadto w tych dwóch nowych Tomb Raiderach również fabularnie nie dostrzegam jakiejś przesadnej głębi. Tyle na wstępie :D

Jak już wspomniałem, pierwszym Tomb Raiderem który mnie do siebie przekonał był ten z 2013 roku. Dowiedziałem się, że ma się odbyć restart serii i pomyślałem, że czas dać tej serii jeszcze jedną szansę. Gdy grałem w TR2013 zamiast karty graficznej miałem ziemniaka, więc gra mi się momentami przycinała mimo, że grałem na chyba najniższych ustawieniach graficznych. W skrócie... Gra mi się naprawdę podobała. Fabularnie (wbrew wszystkim przedmówcom :D ) nie miałem jej nic do zarzucenia, chociaż ciekawie napisane postacie były trochę zmarnowane przez to, że żadnej z nich tak naprawdę zbyt dobrze nie poznaliśmy. Scenariusz Rhianny Pratchett uważam jednak za naprawdę dobry. Nie jest jakiś bardzo głęboki i nie uderza w klimaty filozoficzne, ale to nie ma być gra filozoficzna, tylko przygodowa i w tym zakresie wszystko jest zupełnie w porządku. Sama postać Lary bardzo mi się spodobała, chociaż domyślam się, że jej charakter zrywa z wszystkim co było wcześniej. Mi to nie przeszkadza, bo według mnie wyszło na lepsze, ale rozumiem, że komuś może się nie podobać taka zmiana.

Później było Rise of the Tomb Raider - nazwany przez przedmówcę Ryżem. Tutaj właściwie wszystkie skazy wcześniejszej części zostały doszlifowane. Grało mi się w tę grę naprawdę świetnie. Właściwie każdy element tej gry stoi na wysokim poziomie według mnie. Włączając w to scenariusz! Przyznaję, że fabuła była momentami trochę przewidywalna, ale to jest "bolączka" nawet najlepszych książek czy filmów. Tym razem grałem w grę na lepszym komputerze. Mogłem cieszyć się na PC maksymalnymi ustawieniami graficznymi i przyznaję się, że bardzo często zdarzało mi się zatrzymywać żeby podziwiać piękne widoki i budowle. Przez większość gry chodziłem zamiast biegać tylko dlatego, żeby zdążyć popatrzeć. Do tego (w odróżnieniu od wcześniejszej części) grafika jest bardzo spójna i harmonijna. W "Ryżu" poprawione zostały też relacje z postaciami, ale tutaj też można by coś jeszcze zrobić. Nie zagłębiałem się w przejście gry na 100%. Rozglądałem się za wszelkimi znajdźkami, ale jakoś przesadnie ich nie szukałem. Może następnym razem, bo te w odróżnieniu od znajdziek w niektórych grach - mają jakiś sens. Zawsze albo przybliżą nam trochę jakąś postać, albo opowiedzą o jakimś wydarzeniu czy lokacji. Całkiem przyjemny element gry który zachęca do poszukiwań.

Temat mówi jednak o kolejnej części gry, więc odniosę się do niego. W zasadzie nie będzie to żaden dłuższy wywód, bowiem uważam, ze Rise of the Tomb Raider jest grą na tyle świetną, ze następna mogłaby być taka sama. Zawsze jednak jest coś do poprawienia. Tak jak wspominali przedmówcy, zgadzam sie, ze zagadki w obu tych grach są dziecinnie proste. Powinny być trudniejsze i wymagać od gracza jakiejś wiedzy czy przygotowań. Teraz wszędzie można iść "na pałę" i rozwiązać zagadki bardzo szybko metodą prób i błędów. Ten element jako jeden z niewielu - kuleje w obu grach. Jak wspomniałem wcześniej, więcej czasu powinniśmy spędzać z innymi postaciami, bo trudno jest się z nimi zżyć :D Mechanika rozgrywki jest w najlepszym porządku. Fabuła? Jest spójna i logiczna. Do tego całkiem ciekawa. Ten element raczej nie wymaga poprawy. Może niech będzie mniej przewidywalna, o! :D

Co do wypowiedzi przedmówców... Ja nie chciałbym powrotu dawnej Lary. Dawna Lara mi się nie podobała, a ta nowa jest naprawdę świetna :D . Mam nadzieję, że TR11 nie będzie ostatnią grą opowiadającą o jej losach.

Warto też poruszyć kwestię grobowców, bo widzę, że jest ona ważna. Rozumiem, ze nazwa "Tomb Raider" do czegoś zobowiązuje, ale wolę, żeby grobowców nie było niż jakby miały być wepchnięte na siłę tylko żeby nazwa się zgadzała. Gwiezdne Wojny też nie zawsze opowiadają o gwiezdnych wojnach :D Po za tym nawet w trakcie głównej linii fabularnej napotykamy grobowce. Nie wiem o co tyle zamieszania.

A znajdźki "rzucone graczom w twarz" nie mają przypadkiem zachęcać do szukania tych bardziej ukrytych?

No proszę... Jednak wyszedł z tego długi wywód.
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 28-10-2016, 20:47   

Długo się nie wypowiadałem na forum, ale po przeczytaniu powyższego tekstu nie zniosłem i przyszła pora na telestwora...

Po pierwsze primo - większość ludzi, którzy lubią "nową Larę", poprzedniej jej wersji zwyczajnie nie zrozumiała. Nie wiedzieli o co w niej chodziło, nie pojmowali i nie pojmują dlaczego większa część fanów wciąż tęskni za dawniejszym wcieleniem naszej bohaterki. Spoko - dzisiejszy odbiorca nie przeszedłby połowy klasycznych Tomb Raiderów bez solucji, bo jednak były nieco bardziej wymagające. Zagadki nie miały żadnego systemu podpowiedzi, krawędzie i ściany wspinaczkowe nie świeciły po oczach jak neony, przeciwników było co nie miara, a do zdobycia durnego sekretu trzeba było się nie raz nieźle napracować (kto zdobył ukryty sekret w Tomb of Semerkhet przegrywając w Senet, ten wie o czym mowa).

I tutaj tkwi sedno problemu ostatnich dwóch części Tomb Raidera. Po pierwsze - Crystal Dynamics od początku z trudem pojmuje fenomen Lary oraz to, czym stała jej postać przez poprzednie lata nim dostali ją niejako w spadku po śmierci Core. Gdy byli już blisko pojęcia na czym polega jej postać - Tomb Raider Underworld - wtedy ktoś stwierdził: "Zróbmy Uncharteda z Larą Croft w roli głównej.
Jakiś czas temu wyciekł trailer sugerujący, że TR2013 wydarzeniami na Yamatai miał faktycznie ukierunkować Larę na tzw. Origin story gdzie jej postać z niedoświadczonej i bezbronnej młodej dziewczyny, stanie się twardą i nieustraszoną poszukiwaczką przygód. Z niewiadomych wciąż przyczyn w dość późnym etapie gry rozmieniono się jednak na drobne. Lara nie przeszła praktycznie żadnej przemiany na przestrzeni wydarzeń z gry i choć była na jej końcu zamknięta i małomówna, bynajmniej nie była taka z powodu stania się twardszą. W moim przekonaniu scenarzystka nie była w stanie wymyślić wiarygodnego zakończenia, a jedyne słuszne - śmierć Sam - zmieniono w ostatniej chwili na najgorsze z możliwych dzięki czemu biedna azjatka nieustannie zadręcza nas swoimi powrotami w komiksach.

Po drugie: Kim jest Lara Croft? Na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć zgodnie z prawdą ani nikt w Crystal Dynamics, ani też sama Rihanna Pratchett, która wciąż mija się z powołaniem i zamiast być niepiszącą córką swojego ojca, ta wciąż brata się z rzemiosłem, którego ewidentnie nie opanowała należycie. Tatuś pewnie przewraca się w grobie, ale co tam - napiszę feministyczny bełkot dla niedowartościowanych dziewczynek to się wszystkim lepiej na serduszku zrobi.
Odpowiadając na zadane wyżej pytanie: Lara Croft jest - a przynajmniej była - swego rodzaju manifestem. O wiele skuteczniej przemawiającym zarówno do płci pięknej jak i do mężczyzn wzorcem do naśladowania: "Nie ważne co Ci rzucą pod nogi, trwaj, stawiaj temu czoło i skop temu tyłek wbrew wszystkiemu co usiłuje się Ci wmówić". Pokuszę się o stwierdzenie, że Lara robiła wszystko po męsku. Być może nawet celowo podkreślając swoje charakterystyczne cechy wyglądu, ostatecznie ignorowała swoją płeć i teoretyczną słabość, zwycięsko wychodząc niemal z każdej opresji. Tam gdzie ktoś powiedziałby jej: Nie dasz rady! - ona pokazywała im, że to oni nie daliby rady.

Rozumiem ideę Rebootu. Chciano sprawić, że Lara stanie się nam bliższa, że będziemy w stanie się z nią identyfikować. Spoko pomysł. Szkoda, że nie wyszedł. Jakkolwiek wizualnie i pod kątem gameplayu obie ostatnie gry są dość solidne (choć znów nie wybitne), o tyle niestety kompletnie niespójne. Lara w cutscenkach jest niezwykle wręcz dziewczęca, idealistyczna i przesadnie wrażliwa, podczas gdy oddana w ręce graczy (i zmuszona zasadami funkcjonowania otaczającego ją świata) staje się bezwzględną morderczynią, która z zimną krwią podżyna gardła swoim przeciwnikom, przestrzeliwuje im czaszki oraz rozpruwa ich krtań czekanem. W sytuacjach gdy śmierć jednego bohatera wstrząsa nią niczym trzęsienie ziemii Elektrownią Atomową w Japonii, o tyle za 3 minuty zupełnie o tej traumie zapominając morduje całą wioskę szaleńców. W Rise of the Tomb Raider nie jest lepiej i dlatego śmiem twierdzić, że dopóki nikt łopatologicznie nie wyłoży przedstawicielstwu Crystal Dynamics o co kaman w Tomb Raiderze, nigdy nie zrobią dzieła wybitnego. Zrobią kontynuację - to pewne - ale podążając w obecnym kierunku wydadzą grę jedynie solidną, bez nawet odrobiny polotu. To, co udało się zrobić z serią Uncharted jest wciąż nieosiągalne dla zespołu developerskiego CD. Odtwórczość nigdy nie była bowiem wybitna.

Zdumiał mnie jedynie niezwykły scenariusz Blood Ties, który - jakkolwiek pisze siedemnastą już biografię Lary oraz wydarzeń dotyczących jej rodziny i przeszości - to jest sto razy lepiej napisany niż TR2013 oraz Rise of the Tomb Raider razem wzięte. To smutne, że nie są w stanie napisać niczego dobrego na grę dłuższą niż raptem dwie godziny. Gdyby posłuchali fanów w innych kwestiach niż tylko parę marnych klasycznych strojów - z czego dwa są kompletnie spartaczone - może byłoby lepiej. Dające po oczach wielkie ikony punktów umiejętności, dzwoneczki na 5 kilometrów przed wejściem do grobowca, świecące znajdźki, walące po oczach ordynarne półki oraz ufarbowane miejsca do wspinaczek (czy tylko ja uważam Wall-scramble za najbardziej absurdalną animację ever?) to policzek w twarz dla każdego fana serii, który gra w nią nieco dłużej niż od czasów TR Legend. A opcjonalne grobowce, oferujące bezużyteczne i kompletnie nierealne umiejętności (wszystkie podpowiedzi zawsze wyłączam) świadczą o kompletnym braku pomysłu na ich realizację.

Pozwolę sobie jednoznacznie stwierdzić, że Angel of Darkness pod kątem scenariusza i realizacji (z pominięciem oczywistych dziur powstałych przy pospiesznym sklejaniu niezwiązanych z sobą leveli i lokacji) przerósł swoją złożonością nie tylko Crystal Dynamics, które nie odważyło się zmierzyć z tą częścią, ale i Rihannę Pratchett, która wciąż woli pisać o mimozach (sama też ma tyle charakteru co szklanka wody) więc naprawdę więcej nadziei pokładam w remake'u TR2 na Unreal Engine, niż na kontynuacji ROTTR...

[ Komentarz dodany przez: Cez: 28-10-2016, 22:53 ]
Amen! :) :spoko:
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 28-10-2016, 23:25   

Cytat:
Po pierwsze primo - większość ludzi, którzy lubią "nową Larę", poprzedniej jej wersji zwyczajnie nie zrozumiała. Nie wiedzieli o co w niej chodziło, nie pojmowali i nie pojmują dlaczego większa część fanów wciąż tęskni za dawniejszym wcieleniem naszej bohaterki. Spoko - dzisiejszy odbiorca nie przeszedłby połowy klasycznych Tomb Raiderów bez solucji, bo jednak były nieco bardziej wymagające. Zagadki nie miały żadnego systemu podpowiedzi, krawędzie i ściany wspinaczkowe nie świeciły po oczach jak neony, przeciwników było co nie miara, a do zdobycia durnego sekretu trzeba było się nie raz nieźle napracować (kto zdobył ukryty sekret w Tomb of Semerkhet przegrywając w Senet, ten wie o czym mowa).


Zrobię to - napiszę te trzy słowa. Pierwszy raz na tym forum.

Nie zgadzam się. Przynajmniej po części. Mówienie o tym, że wcześniejszej wersji ktoś "nie zrozumiał" wydaje się być odrobinę impertynenckie. Użyłbym raczej słów "nie poznał". Słowa "Spoko - dzisiejszy odbiorca nie przeszedłby połowy klasycznych Tomb Raiderów bez solucji, bo jednak były nieco bardziej wymagające" również brzmią niezbyt sympatycznie, gdyż wyraźnie sugerujesz tu, ze współcześni gracze są głupi, a ci starsi (między innymi Ty) mądrzy. Ja bym raczej powiedział, ze klasyczne Tomb Raidery są po prostu toporne.

Zjawisko, które można zaobserwować w wyżej przeze mnie zacytowanym tekście, nazywane jest często nostalgią. Człowiek ma tendencję do tego, by pamiętać te rzeczy, które były fajne, i zapominać te niefajne. O ile teraz na pewno fajnie gra Ci się w te stare Tomb Raidery, o tyle kiedyś mogło tak wcale nie być, tylko nostalgia zrobiła swoje. Teraz znasz wszystkie zagadki i drogi na pamięć co sprawia, że przy akompaniamencie wspomnień gra Ci się naprawdę dobrze. Ja mam tak samo na przykład grą Gothic czy Morrowind. Jednak wiem, ze te gry nie są lepsze od takiego Wiedźmina czy Skyrima. W tych czasach są dla nowych graczy wręcz niegrywalne. I nie przez poziom trudności, a przez przestarzałą mechanikę, grafikę i często sposób prowadzenia narracji. Być może w jakiś sposób się mylę, wszak nie znam zbyt dobrze wcześniejszych Tomb Raiderów, jednak zawsze warto spojrzeć na te gry nieco szerzej i z nieco większym obiektywizmem. Lecimy dalej...

Co do drugiego punktu... Lara przechodzi przemianę w TR2013. Dość wyraźną jak dla mnie, jednak nie z bezbronnej i niedoświadczonej na "bronną" i doświadczoną. Raczej z pełnej niepewności, doświadczonej i z ukrytą odwagą na pewną swojego przeznaczenia, odważną i doświadczoną, jakkolwiek nieskładnie to napisałem. :D

Cytat:
Po drugie: Kim jest Lara Croft? Na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć zgodnie z prawdą ani nikt w Crystal Dynamics, ani też sama Rihanna Pratchett, która wciąż mija się z powołaniem i zamiast być niepiszącą córką swojego ojca, ta wciąż brata się z rzemiosłem, którego ewidentnie nie opanowała należycie. Tatuś pewnie przewraca się w grobie, ale co tam - napiszę feministyczny bełkot dla niedowartościowanych dziewczynek to się wszystkim lepiej na serduszku zrobi.
Odpowiadając na zadane wyżej pytanie: Lara Croft jest - a przynajmniej była - swego rodzaju manifestem. O wiele skuteczniej przemawiającym zarówno do płci pięknej jak i do mężczyzn wzorcem do naśladowania: "Nie ważne co Ci rzucą pod nogi, trwaj, stawiaj temu czoło i skop temu tyłek wbrew wszystkiemu co usiłuje się Ci wmówić". Pokuszę się o stwierdzenie, że Lara robiła wszystko po męsku. Być może nawet celowo podkreślając swoje charakterystyczne cechy wyglądu, ostatecznie ignorowała swoją płeć i teoretyczną słabość, zwycięsko wychodząc niemal z każdej opresji. Tam gdzie ktoś powiedziałby jej: Nie dasz rady! - ona pokazywała im, że to oni nie daliby rady.


Być może fan tej serii widzi w tym coś więcej, ale wydaje mi się, że to dość spora nadinterpretacja nie pozbawiona pewnych błędów. Po kolei:
"Kim jest Lara Croft? Na to pytanie nie potrafi odpowiedzieć zgodnie z prawdą ani nikt w Crystal Dynamics, ani też sama Rihanna Pratchett, która wciąż mija się z powołaniem i zamiast być niepiszącą córką swojego ojca, ta wciąż brata się z rzemiosłem, którego ewidentnie nie opanowała należycie. Tatuś pewnie przewraca się w grobie, ale co tam - napiszę feministyczny bełkot dla niedowartościowanych dziewczynek to się wszystkim lepiej na serduszku zrobi." - Jest to OPINIA nie poparta żadnymi sensownymi argumentami. Rozumiem - scenariusz zawsze jest kwestią gustu. Moim skromnym zdaniem scenariusz Tomb Raidera z 2013 jest napisany naprawdę dobrze. Ten w RTTR jest według mnie jednak lepszy, mimo, że trochę przewidywalny. Naprawdę nie uważam żeby były one napisane w jakiś sposób źle.

"Lara Croft jest - a przynajmniej była - swego rodzaju manifestem. O wiele skuteczniej przemawiającym zarówno do płci pięknej jak i do mężczyzn wzorcem do naśladowania..." Lara z tamtego okresu była znana raczej z bezwzględności i braku jakichkolwiek emocji. Gdzie tu cechy do naśladowania?

""Nie ważne co Ci rzucą pod nogi, trwaj, stawiaj temu czoło i skop temu tyłek wbrew wszystkiemu co usiłuje się Ci wmówić". Pokuszę się o stwierdzenie, że Lara robiła wszystko po męsku. Być może nawet celowo podkreślając swoje charakterystyczne cechy wyglądu, ostatecznie ignorowała swoją płeć i teoretyczną słabość, zwycięsko wychodząc niemal z każdej opresji. Tam gdzie ktoś powiedziałby jej: Nie dasz rady! - ona pokazywała im, że to oni nie daliby rady."

To być może też jest kwestia gustu, ale ja bardzo nie lubię gdy gra próbuje na siłę uczyć moralności. Jednak uważam że to po raz kolejny zwykła nadinterpretacja. Większość tego typu opowieści ma taki przebieg i kończy się pokonaniem tych złych przez tych dobrych. Nie doszukiwałbym się tu raczej żadnych głębszych treści.

Kolejny punkt.
"Rozumiem ideę Rebootu. Chciano sprawić, że Lara stanie się nam bliższa, że będziemy w stanie się z nią identyfikować. Spoko pomysł. Szkoda, że nie wyszedł."

Kolejny raz - opinia, nie fakt. Moim zdaniem udało się to bardzo dobrze. Pisząc "moim zdaniem" zaznaczam, ze jest to tylko moja opinia.

Cytat:
"Jakkolwiek wizualnie i pod kątem gameplayu obie ostatnie gry są dość solidne (choć znów nie wybitne), o tyle niestety kompletnie niespójne. Lara w cutscenkach jest niezwykle wręcz dziewczęca, idealistyczna i przesadnie wrażliwa, podczas gdy oddana w ręce graczy (i zmuszona zasadami funkcjonowania otaczającego ją świata) staje się bezwzględną morderczynią, która z zimną krwią podżyna gardła swoim przeciwnikom, przestrzeliwuje im czaszki oraz rozpruwa ich krtań czekanem."


Łączysz elementy gameplayu z warstwą fabularną, jednak i ja uważam, że ten element wymaga doszlifowania. Jednak ja bym go szlifował zapewne nie w tą stronę co Ty. Ale koniec końców zawsze można się w większości sytuacji prześlizgnąć nie zabijając nikogo. A gdy przeciwnicy zmuszają nas do walki... cóż. Nie mamy tu za bardzo wyboru chyba. Ponadto Lara jest wrażliwa na śmierć swoich przyjaciół czy osób bezbronnych, a w żadnej scenie nie widziałem by rozpaczała nad losem jakiegoś oprycha. Dalej w swoim poście również łączysz elementy gameplayu z fabułą, więc nie będę się powtarzał.

W dalszej części tekstu spotkałem się już tylko z opiniami (raczej negatywnymi) i ogólnym "narzekaniem" na nowe części Tomb Raiderów. Wszystko jednak bez poparcia jakimikolwiek argumentami.

Moim argumentem (zapewne nie w 100% oddającym stan rzeczy, ale zawsze) są na przykład dane z serwisu Metacritic.

Zarówno Tomb Raider z 2013 roku, jak i Rise of the Tomb Raider mają średnią ocenę w okolicach 86/100 pkt

A Lara Croft Tomb Raider: The Angel of Darkness (które Ty uznajesz za lepsze) otrzymało średnie oceny na poziomie 52/100 pkt, a Tomb Raider Legend około 80/100 pkt. Jak rzuciłem okiem, to żadna z wcześniejszych odsłon nie miała tak wysokich wyników jak te nowe Tomb Raidery. Jednak w pełni rozumiem Twoje zmartwienie obrotem spraw. Nostalgia jest czymś naprawdę silnym.

Tyle jeśli chodzi o odpowiedź. Jeśli masz jakieś pytania albo dostrzeżesz jakieś nieścisłości - chętnie je wyjaśnię :D
-----------------

A teraz może napiszę co jeszcze dobrze byłoby ujrzeć w kolejnej odsłonie tejże gry. Według mnie gra powinna w większym stopniu przybliżać nam kulturę która jest obecna w trakcie gry. Gra powinna pokazywać życie miejscowej ludności i jej zwyczaje. Takie trochę "Boso przez świat" tylko bez Wojciecha Cejrowskiego w roli głównej. Teraz jest to zrobione dobrze, ale zdecydowanie można by ten element nieco pogłębić. Gra jak dla mnie powinna mieć kilka spokojniejszych fragmentów w których można spokojnie zająć się podziwianiem otoczenia. W TR2013 było tego mało. W ROTTR takich momentów było całkiem dużo i bardzo mi się one podobały. Zwiedzanie geotermalnej doliny było bardzo przyjemne. Mimo dość dużej prostoty, questy poboczne również nawet przypadły mi do gustu. O ile TR2013 uważam za grę całkiem dobrą, tak ROTTR uważam za grę niesamowitą. Dawno tak dobrze się przy grze nie bawiłem :D Niestety zapewne wbrew fanom, ale chciałbym żeby następne części też takie były.
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
Cez 
World of Tomb Raider



Dołączył: 12 Gru 2003
Posty: 3986
Skąd: Tczew/3city
Wysłany: 29-10-2016, 09:31   

Primo3001 napisał/a:
Moim skromnym zdaniem scenariusz Tomb Raidera z 2013 jest napisany naprawdę dobrze. Ten w RTTR jest według mnie jednak lepszy, mimo, że trochę przewidywalny. Naprawdę nie uważam żeby były one napisane w jakiś sposób źle.


Zagraj w którąś z części Uncharted lub The Last of Us :) Są to arcydzieła pod każdym względem i smutno mi, jako fanowi serii TR, bo uważam, że Uncharted 4 to najlepszy TR w historii, ale jednocześnie jako fan Uncharted z tego powodu świętuję :) Historie zaprezentowane przez Rhiannę są bardzo przeciętne, zwłaszcza na tle arcygenialnego pomysłu na fabułę TR Angel of Darkness. Celowo piszę pomysłu, bo ostateczny scenariusz TR6 został pocięty, ale pomysł, potencjał był przeogromny. Crystalsi nigdy nie zbliżyli się niestety do tego poziomu jeśli chodzi o fabułę.

Często słyszę, że we wcześniejszych Tomb Raiderach Lara była twarda jak Terminator i może teraz czas przyszedł na coś nowego... Jeśli pod pojęciem "coś nowego" rozumie się diametralną zmianę charakteru zakotwiczonej głęboko w popkulturze postaci, to nie, nie przyszedł czas na "coś nowego". Ta nowa Lara złamała serce starszym fanom. Lara zawsze była z jednej strony delikatna i elegancka, bo jest kobietą, a z drugiej pewną siebie, waleczną i nawet okrutną podróżniczką. Za to pokochały ją miliony - za to, że nie ma super mocy, nie jest postacią z komiksów Marvela, ale mimo to pokazuje, że można być rzekomo tej słabszej płci, ale wyposażona w podwójne pistolety i co najważniejsze - swój intelekt - potrafi być niezwyciężona. To przyciągnęło do klasycznej Lary odbiorów każdej płci, każdej rasy, każdej orientacji seksualnej, w każdym wieku.

A ta nowa Lara powstała tylko po, by szeroko pojęta społeczność graczy na świecie (czyli nie chodzi tylko o fanów TR), poczuła, że seria TR ewoluuje. Często takie drastyczne zmiany są potrzebne, by dana seria została zauważona przez graczy, którzy już jej nie zauważali, czyli ignorowali przez ostatnie lata. I ten zabieg doskonale spełnił swoje zadanie. Oczywiste jest, że TR9 uzyskał tak świetny wynik sprzedaży właśnie dzięki rebootowi - dodaniu nowych elementów gameplayu wzorem Uncharted oraz ukazaniu młodszej Lary. Ale to co było dobre w TR9, już w najnowszym TR10 było złe... W TR9 można było zrozumieć, że ta jęcząca Lara to dopiero jej początki. W TR10 jednak Lara wybrała się na swoją samodzielnie przygotowaną wyprawę, a Crystalsi nadal nam wciskają do fabuły niepewną siebie postać, wzdychającą co chwilę i jęczącą "oh Jonah, oh Jacob". W TR10 jest to już nie do przyjęcia i ponadto jest totalnie sprzeczne z tym co widzimy na ekranie. Bo widzimy brutalną morderczynię setek ludzi, która nie boi się skakać nad przepaściami, a słyszymy za to jej ciągłe rozterki i pojękiwania. Największym absurdem TR10 są wg mnie monologi Lary przy ognisku, które za każdym razem mam ochotę wyłączyć. Lara nigdy nie gadała takich bredni. To oczywiście jest celowe, bo domyślam się, że reżyser dialogów celowo mówił Camilli, że skoro w grze jest taka ilość brutalnych walk, to trzeba w cutscenkach to trochę zamazać poprzez ukazanie delikatnej Lary. Jednak wyszło to bardzo źle. Tak jak kiedyś Croft przyciągała wszystkich, bo wyróżniała się na tle innych bohaterów tym, co wymieniłem wcześniej, tak teraz nie wyróżnia się niczym. Jest zwykła, pospolita, a odbiorcy mają taką pospolitość na co dzień w domu i za oknem - od TR oczekują czegoś niezwykłego, a nie zwykłego i na siłę realistycznego.

Dlatego liczę na to, że w TR11 wreszcie zobaczymy ostateczną przemianę Lary w Tomb Raidera, którego znaliśmy z TR1-8. Koniecznie tez muszą powrócić podwójne pistolety, bo tego łuku i czekanów na pierwszym planie mam już dość, Crystalsi na siłę to promują chcąc pokazać odmienność tej nowej Lary od starszej. A tak się składa, że ta starsza jest ikoną, a ta nowa nie dorasta jej do pięt...

Na koniec o nowych odbiorcach TR, którzy zaczęli swoją przygodę od TR9 lub 10. Powiem szczerze, że nie bardzo Was rozumiem czemu polubiliście tak słabą, zwyczajną Larę, którą mamy w tych najnowszych grach, więc tłumaczę to sobie przyzwyczajeniem i syndromem pierwszego kontaktu. Ja po raz pierwszy zagrałem Larą w TR4 i do dziś to moja ulubiona część, mimo że nie każdy się z tym zgadza. W epoce pierwszej trylogii Crystalsów obserwowałem jak nowi fani za tę właściwą, lepszą Larę uważali właśnie tę z TR7-TRA-TR8, a nie z TR1-6. To był także syndrom pierwszego kontaktu, ale z czasem ci gracze sięgali także po klasyki i poznawali korzenie tej serii. Dlatego apeluję do odbiorców trzeciej, zrebootowanej generacji serii TR, by sięgnęli także po TR1-6 oraz po pierwszą trylogię Crystalsów, by poznali korzenie tej serii i oryginalny charakter Lary i dopiero wtedy porównywali to z najnowszą epoką ;) Nie zrażajcie się innym sterowaniem i słabą grafiką, to nigdy nie było najważniejsze w serii TR. Najważniejsza była zawsze Lara i jej przygody :)
_________________
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 29-10-2016, 10:41   

Cytat:
Mówienie o tym, że wcześniejszej wersji ktoś "nie zrozumiał" wydaje się być odrobinę impertynenckie. Użyłbym raczej słów "nie poznał". Słowa "Spoko - dzisiejszy odbiorca nie przeszedłby połowy klasycznych Tomb Raiderów bez solucji, bo jednak były nieco bardziej wymagające" również brzmią niezbyt sympatycznie, gdyż wyraźnie sugerujesz tu, ze współcześni gracze są głupi, a ci starsi (między innymi Ty) mądrzy. Ja bym raczej powiedział, ze klasyczne Tomb Raidery są po prostu toporne.


I niestety miałem w tym dużo racji. Dzisiejsze realia rynku gier wideo rządzą się niestety innymi prawami, niż choćby 10-15 lat temu. Dawniej miały dostarczyć rozrywki, ale musiały też stanowić wyzwanie. Dość powiedzieć, że w wielu grach sprzed dekady poziom trudności był jeden, a gra była tak zaprojektowana by można było się niejako domyślić co należy zrobić i lwią część trudnej pracy w przejściu z punktu A do puntku B musiał wykonać gracz. Dziś niestety bez walących po oczach samouczków, świecących drzewek jako źródełko surowca, neonowych pułapek i wielkich snopów światła sugerujących punkt docelowy gdzie trza popchnąć fabułę, już się nie obejdzie. Bo jeśli gra jest zbyt trudna - choćby intelektualnie - to gracz się zirytuje, rzuci ją w diabły i nigdy nie sięgnie po jej kontynuację.

Ten sromotny błąd Crystal Dynamics popełnia od czasów TR Legend gdzie mniej lub bardziej chamskimi metodami na siłę usiłują graczom pokazywać jak grę przejść, odbierając frajdę z odkrycia rozwiązania samemu. Dziś jak za długo siedzisz przy jednej pułapce, Lara zaraz zaczyna gadać do siebie, sugerując graczowi co ma zrobić.

Inną rzeczą z kolei jest fakt, że tak łatwo potrafisz odgraniczyć warstwę fabularną od warstwy gameplayu, sugerując że obie rzeczy mogą sobie iść w odmiennych kierunkach i zupełnie nie przeszkadza Ci dysonans pomiędzy wydźwiękiem obu względem siebie. Ale gra to jednak wspólna całość. Na jej ocenę oraz odbiór wpływają oba elementy i byłoby miło, gdyby trochę się ze sobą łączyły.

Cytat:
Ponadto Lara jest wrażliwa na śmierć swoich przyjaciół czy osób bezbronnych, a w żadnej scenie nie widziałem by rozpaczała nad losem jakiegoś oprycha.


Z jednej strony jednak Lara strzela kolesiowi w twarz i jest tym faktem zdruzgotana, a w następnej chwili zabija pięciu kolejnych i zupełnie już ją ten fakt nie rusza. Temat porusza kwestię TR11, więc mówię tutaj o całokształcie czyli całym zrestartowanym uniwersum, nie tylko ROTTR.

I tu wracamy zasadą błędnego koła do scenariusza gry. Wymień 5 gier klasy AAA z ostatniego pięciolecia z gatunku Action-Adventure, gdzie scenariusz napisano mało wiarygodnie, przewidywalnie i diabelnie niespójnie. Już wspomniany przez Cez'a Uncharted bije oba Tomb Raidery na głowę. Problemy z piśmiennictwem Panny Pratchett ciągną się od 2008 roku, gdy po raz pierwszy ktoś zwrócił się do niej z prośbą o napisanie fabuły do gry. I ten problem niestety trwa. Po pierwsze ewidentnie nie zajrzała do materiału źródłowego - zupełnie nie wie jakie cechy charakteru stanowiły o tym kim była Lara Croft, a długo przed premierą TR2013 na każdym kroku przedstawiciele Crystal Dynamics mówili, że ostatecznie chodzi o to, by Lara stała się mniej więcej taką Larą jaką znaliśmy i że to ma być jedynie Origin Story. Tymczasem w Rise of the Tomb Raider w dalszym ciągu mamy do czynienia z naiwną, dość mało odporną psychicznie - pomimo tego, co przeszła - typową dziewczyną z sąsiedztwa, która zamiast pazura, woli pokazać swoje załzawione oblicze. Wydarzenia, w które Rihanna oraz ekipa Crystal Dynamics wrzucają ją raz po raz nie wzbudzają w niej oczekiwanych odruchów twardości, bezwzględności czy choćby determinacji w działaniu. Ona wiecznie tylko krzyczy, płacze, jęczy i roztkliwia się nad swoim ojcem, oraz tym że miał rację.

Owszem, dostrzegam w ostatniej części trzy zdarzenia, mające miejsce w Rise of the Tomb Raider, które dają nadzieję na to, iż Lara być może stanie się bardziej twarda, bardziej zdana na siebie i może, podkreślam MOŻE bardziej taka jaka być powinna już po powrocie z Yamatai, niemniej póki co nie widzę woli w obecnym studiu Developerskim by tej ostatecznej przemiany dokonać.

Spoiler:
1. Zdrada Any, która choć dość oczywista mogła faktycznie umknąć naszej bohaterce, która jest tak mało rozgarnięta by nie wpaść na to, że Himiko potrzebuje nowego ciała by się odrodzić.

2. Jonah i fakt, iż został wplątany w całą tą sytuację. Jest szansa, że widząc jak giną jej towarzysze na Yamatai oraz jak łatwo w trakcie kolejnych wypraw stracić towarzyszy, może skłonić ją do kontynuowania poszukiwań już w pojedynkę. Nareszcie i oby!

3. Finalnie Boskie Źródło, a raczej to, co musiała zrobić by nie wpadło w niepowołane ręce - jest szansa że Lara w końcu zrozumiała stawkę o co gra się toczy i z durnej idealistki, która ledwo co skończyła liceum i studia, stanie się w końcu zdeterminowaną i pewną siebie poszukiwaczką skarbów, która samotnie przemierzając ruiny oraz zapomniane świątynie, będzie rozprawiać się z przeciwnikami we właściwy sobie sposób.


Mimo to, są to tylko gdybania i nie ma pewności, że ktokolwiek z Crystal Dynamics pójdzie po rozum do głowy, by albo zatrudnić kogoś, kto ma pomysł na to jak owych właściwych i konieczniych przemian dokonać. Ja mam tylko nadzieję, że nie będzie to po raz trzeci Rihanna Pratchett, bo nie zniosę po raz kolejny grania przeciętną, zwykłą dziewczyną, która wyróżnia się jedynie niezwykle bujną czupryną i zupełnie niczym poza tym. Bo niestety, odnoszę wrażenie, że w zrestartowanej serii, Lara staje się Tomb Raiderem trochę przez przypadek. Przeżywa przez przypadek, udaje jej się uciec nieco fartem, a mało co wynika z tego, że się nie poddaje... Chcę pazura, nie mimozy - tyle.

EDIT:

Odnośnie nostalgii. Nie chodzi tutaj o nostalgię. Tu chodzi o coś znacznie ważniejszego: Nie chcę, nie życzę sobie by Crystal Dynamics korzystając z faktu iż teraz to oni piszą kolejne przygody Lary Croft, zawłaszczali sobie jej postać, jej przymioty i cechy sprawiające że ją pokochałem wiele lat temu jako dzieciak na własny użytek. Nie pozwolę by udawali, że seria TR1-6 nigdy się nie zdarzyła, a oni zawłaszczyli sobie Larę oraz markę Tomb Raider pisząc ją po swojemu od nowa, pozbawiając ją jednocześnie tego, co sprawiło że stała się ikoną. Nostalgię mam też do gier z Nintento Pegasusa, ale nie zmienia to faktu, że do tamtych gier nie wracam z taką ochotą jak do gier TR1-6 lub nawet do leveli napisanych przez graczy na silniku TR4, które często pomysłami, fabułą czy zgadkami, mogłyby zawstydzić nawet najlepszego programistę z Crystal Dynamics. A jak czegoś nie rozumiesz, to zapoznaj się z materiałem źródłowym, oceń czy faktycznie stare gry były tylko toporne i dopiero wówczas dokonaj szczerej i obiektywnej oceny.
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 30-10-2016, 00:31   

Zapoznałem się z materiałem źródłowym dość dawno temu, a raczej w pewnym sensie próbowałem zapoznać. Nigdy mnie do siebie te gry nie przekonały niestety. Według mnie były trochę zbyt infantylne, a charakterem postaci był brak charakteru. Myślę, że gracze pokochali dawną Larę dlatego, że innej nie było. To była w tamtym czasie jedyna gra tego typu. Nie twierdzę, że kiedyś te gry były złe czy gorsze, jednak MI ani trochę nie przypadły do gustu.

Cytat:
Zagraj w którąś z części Uncharted lub The Last of Us :)

Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał, ale niestety nie jestem w posiadaniu PS4 ani PS3 ani żadnej innej konsoli. Ponadto gdy kiedyś takową miałem, to granie na padzie było czymś do czego pałałem nienawiścią. Pad jest jakiś taki... nieprecyzyjny strasznie.

Cytat:
Na koniec o nowych odbiorcach TR, którzy zaczęli swoją przygodę od TR9 lub 10. Powiem szczerze, że nie bardzo Was rozumiem czemu polubiliście tak słabą, zwyczajną Larę, którą mamy w tych najnowszych grach

Bo być może nie do końca jest to zasługa Lary, a całokształtu gry. Sama Lara jak dla mnie nie jest w tych nowych grach słaba. Nie jest tak teflonowa jak wcześniej, ale nie nazwałbym jej słabą. Zwyczajna? Wymień cokolwiek gdzie znajduje się postać podobna do Lary z nowych Tomb Raiderów. Ostatnie co bym o niej powiedział to to, że jest zwyczajna.

Cytat:
Często słyszę, że we wcześniejszych Tomb Raiderach Lara była twarda jak Terminator i może teraz czas przyszedł na coś nowego... Jeśli pod pojęciem "coś nowego" rozumie się diametralną zmianę charakteru zakotwiczonej głęboko w popkulturze postaci, to nie, nie przyszedł czas na "coś nowego". Ta nowa Lara złamała serce starszym fanom.


Zapewne tak było. Jednak mi absolutnie nie przeszkadzałoby gdyby w jakiś sensowny sposób, który jednocześnie będzie... realny Lara zmieniła się w tą podobną do Terminatora. Tylko niech to będzie jakoś uzasadnione! Dawna Lara była jaka była od samego początku. Podejrzewam, że z biegiem wydarzeń powoli taką się stanie i w końcu zostanie to jakoś uzasadnione.

W tym miejscu dam cytat ze Shreka 2, którym pokażę, że w pełni Was rozumiem, jako fanów serii. :D
"Król Harold: Kochanie, chodź ze mną na bal i daj mu ostatnią szansę. A już spodoba ci się inny Shrek?
Fiona: To w tym starym się zakochałam, tato. Zrobiłabym wszystko, żeby go odzyskać."


Cytat:
Owszem, dostrzegam w ostatniej części trzy zdarzenia, mające miejsce w Rise of the Tomb Raider, które dają nadzieję na to, iż Lara być może stanie się bardziej twarda, bardziej zdana na siebie...


Spoiler:
Cytat:
1. Zdrada Any, która choć dość oczywista mogła faktycznie umknąć naszej bohaterce, która jest tak mało rozgarnięta by nie wpaść na to, że Himiko potrzebuje nowego ciała by się odrodzić.

Lara w pierwszej części była sceptycznie nastawiona do wszelkich "magicznych" zjawisk. Z resztą domyśliła się w końcu o co chodzi, a wcześniej nie miała powodu by się domyślić. Zdrada Any była oczywista dla graczy (było wiadomo że jest zła gdy pierwszy raz ją zobaczyłem :D ), jednak Lara nie miała żadnych podstaw by tak sądzić.

Jednak do tej "trójki" rzeczy przemawiających za tym, że charakter Lary powoli zmierza ku temu z oryginału dopisałbym jeszcze te:
1. Lara postrzeliła właściwie bezbronną Anę prawie pod koniec gry.
2. Lara może z zimną krwią zabić Konstantina pod koniec gry
3. Po napisach końcowych Lara idzie z Aną przez lodowe pustkowie. Mimo, ze Ana jest słaba, Lara jej w żaden sposób nie pomaga. Wygląda to tak, jakby miała ją gdzieś.
4. Podczas strzelanin w późniejszych fazach gry wykrzykuje teksty w stylu "Teraz was wszystkich pozabijam!" Może dokładnie nie to, ale takie w tym stylu.



A co do tych wszystkich jęków wydawanych przez Larę, to cóż... Wydaje mi się, że tutaj nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Tak jak kiedyś za ścianę mógł odpowiadać szary gradient, tak teraz każda cegiełka składa się z dziesiątek poligonów i tysięcy pikseli. Kiedyś w grze dźwięków było dosłownie kilka, teraz ścieżka dźwiękowa (nie mówię o muzyce) jest bardzo długa i zróżnicowana. Kiedyś jęków nie było, bo nie było takich możliwości technicznych i nie pasowałyby one do całokształtu gry. To, że Lara krztusi się po zbyt długim pływaniu świadczy o... czymkolwiek? Albo, że spadając z wysoka nie powie żadnego "auć"? Jak dla mnie te jęki sprawiają, że całość jest jeszcze bardziej realistyczna.

Dwa pistolety. Cóż... Wygląda czadowo, ale nie jest to ani trochę praktyczne. Wiele razy to udowadniano. Cez, sam zaznaczyłeś, że Lara nie powinna mieć żadnych super mocy. Bez super mocy nigdy nie będzie się dało CELNIE strzelać z dwóch broni jednocześnie. No chyba, że będzie to jakoś mocno uzasadnione. Gdyby w następnej części Lara spotkała jakiegoś Mitycznego Strzelca z prastarych krain Mezohipopotamskich, to byłoby to do przyjęcia. :D
Czekany i łuk? Nie mam nic przeciwko. Sekwencje wspinaczkowe w grze są zrealizowane całkiem dobrze. Łuk to broń, którą można wykonac samemu gdy nie mamy żadnego gnata pod ręką. Nie jestem pewien jak to było w tych starych, ale nowe Tomb Raidery zahaczają o survival, gdzie takie robienie "czegoś z niczego" jest całkiem na miejscu.

Cytat:
Wymień 5 gier klasy AAA z ostatniego pięciolecia z gatunku Action-Adventure, gdzie scenariusz napisano mało wiarygodnie, przewidywalnie i diabelnie niespójnie.


Będzie ciężko gdyż gier z tego gatunku jest dość mało. To jest ciekawe w gach, że w to co można było, właściwie już zagrałem. Filmów nie obejrzałbym wszystkich choćbym się bardzo starał. Nie podobała mi się fabuła w Max Payne 3. Według mnie wszystkie z tych trzech słów dobrze ją opisują. Więcej gier sobie nie przypomnę gdyż jest ich bardzo mało. Jednak porównując fabułę nowych Tomb Raiderów do filmów... Cóż... Jest wiele filmów z kiczowatą fabułą, które mimo wszystko są hitami. Tomb Raidery (te nowe) nie mają kiczowatej fabuły. Jak już wcześniej wspomniałem - scenariusze obu gier są bardzo dobre, ale nie są najlepsze. Tutaj za przykład (choć to raczej gra RPG...) mogę podać na przykład Mass Effect, który jest pod tym względe lepszy. Przede wszystkim ma lepsze postacie. W nowych Tomb Raiderach nawet sama Lara jest trochę jak nie do końca ukształtowany kawałek gliny. Nie musi być to jednak wadą, no chyba, że pozostanie taka do końca. Na razie glina ta zaczyna przybierać pewne kształty, ale na razie nie ma co jej wypalać na trwałe :D Słyszałem, że następna część tej serii ma wieńczyć trylogię Lara - Trójca. Co jeśli to w trakcie tej następnej części Lara stanie się tą z Waszych ulubionych gier? Jak mówiłem - jeśli będzie to dobrze uzasadnione, to nie mam nic przeciwko.

Cytat:
Mimo to, są to tylko gdybania i nie ma pewności, że ktokolwiek z Crystal Dynamics pójdzie po rozum do głowy, by albo zatrudnić kogoś, kto ma pomysł na to jak owych właściwych i konieczniych przemian dokonać.

A gdyby w kolejnej części tak się stało? Gdyby Lara zmieniła się w tą "jedyną prawdziwą"? Co jeśli (mi się wydaje, że tak jest) twórcy od początku to planowali? Dwu albo trzy częściowy wstęp by stworzyć historię głównej bohaterki to jak dla mnie całkiem niezły pomysł. Na dodatek w tych czasach są możliwości techniczne by stworzyć coś lepszego niż kiedyś. Jak dla mnie doczekacie się jeszcze swojej Lary, a ja poznam Waszą Larę jednak w nieco inny sposób.

I ostatnie:
Cytat:
Inną rzeczą z kolei jest fakt, że tak łatwo potrafisz odgraniczyć warstwę fabularną od warstwy gameplayu, sugerując że obie rzeczy mogą sobie iść w odmiennych kierunkach i zupełnie nie przeszkadza Ci dysonans pomiędzy wydźwiękiem obu względem siebie. Ale gra to jednak wspólna całość. Na jej ocenę oraz odbiór wpływają oba elementy i byłoby miło, gdyby trochę się ze sobą łączyły. [...] Z jednej strony jednak Lara strzela kolesiowi w twarz i jest tym faktem zdruzgotana, a w następnej chwili zabija pięciu kolejnych i zupełnie już ją ten fakt nie rusza.


Z pierwszym się zgadzam w zupełności. Chciałbym aby gameplay był w 100% zgodny z gameplayem. Jednak zwykle z połączenia obu tych rzeczy wychodzi... zło. Dlatego też myślę, że warto każdą dłuższą strzelaninę, zbieranie znajdziek, rozwiązywanie zagadek traktować nieco z przymrużeniem oka w kwestii fabuły. Na tym etapie rozwoju growego medium jest to według mnie dość dobre rozwiązanie. Gra daje nam się bawić, ale w ważniejszych dla fabuły momentach (w celu utrzymania narracji na odpowiednim poziomie) zabiera nam kontrolę.

Co do drugiego, to nie do końca. Lara nie jest zdruzgotana faktem że strzelła komuś prosto w twarz. To ją zmartwiło. Gdy powiedziała o tym, ze kogoś zabiła Rothowi, ten powiedział "To musiało być trudne..." Lara odpowiedziała coś w stylu "No właśnie nie było trudne". Lara była raczej zdruzgotana okolicznościami pierwszego zabójstwa. Były delikatnie mówiąc niezbyt miłe. Każde kolejne było w pewnym sensie spokojniejsze. Tak czy siak już na początku gry wiemy, że Lara nie czuje oporów w zabijaniu opryszków.

No dobra może jeszcze nie koniec
Cytat:
Odnośnie nostalgii. Nie chodzi tutaj o nostalgię. Tu chodzi o coś znacznie ważniejszego: Nie chcę, nie życzę sobie by Crystal Dynamics korzystając z faktu iż teraz to oni piszą kolejne przygody Lary Croft, zawłaszczali sobie jej postać, jej przymioty i cechy sprawiające że ją pokochałem wiele lat temu jako dzieciak na własny użytek. Nie pozwolę by udawali, że seria TR1-6 nigdy się nie zdarzyła, a oni zawłaszczyli sobie Larę oraz markę Tomb Raider pisząc ją po swojemu od nowa, pozbawiając ją jednocześnie tego, co sprawiło że stała się ikoną.


Seria TR1-6 się wydarzyła. Nikt tego nie podważa. To trochę tak jak filmy z Jamesem Bondem. Każdy opowiada inną historię. Każdy nowy Bond ma inny charakter. Fani Seana Connery'ego nie chcieli zaakceptować Rogera Moore'a. Tak samo fani Pierce'a Brosnan'a nie zaakceptowali Daniela Craiga. Ja byłem jednym z nich. Bond z dowcipnego, eleganckiego i czystego, stał się bezduszny, brudny i obdrapany. Jednak w późniejszych częściach powoli staje się tym dawnym, co automatycznie sprawiło, ze wcześniejsze części (Casino Royale i Quantu of Solace) stały się dla mnie świetne dopiero po jakimś czasie. Mam nadzieję, że nie napisałem tego nazbyt nieskładnie.

Odbiegam trochę od tematu. Na czym to stanęło... A tak! Seria TR1-6 się wydarzyła. Nikt tego nie podważa. Nowe wcielenia Lary traktowałbym raczej jak alternatywną wersję wydarzeń. Nie sprawia to, że jedne gry są ważniejsze od drugich. Wcale się nie dziwię, ze Crystal Dynamics nie chciało kontynuować wcześniejszych części. To nie oni je stworzyli. I być może po prostu mieli do opowiedzenia własną, alternatywną historię. W pełni was - fanów rozumiem dlaczego nowy charakter Lary Wam się nie podoba. A gdyby okazało się, że pani archeolog pod wpływem jakiś wydarzeń w następnej części naprawdę przekształci się w tą oryginalną?(mniej więcej oryginalną, bo teraz możliwości techniczne pozwalają stworzyć jednak nieco bogatszą osobowość niż kiedyś) Czy uznalibyście taką alternatywną historię w której pierwsze 2-3 części opowiadają o tym jak powoli lara stała się Larą? :D

Cholera... Znowu się rozpisałem. Pisałem chyba z pół godziny, jak nie więcej :D
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 354
Wysłany: 30-10-2016, 13:57   

Primo3001 napisał/a:
Tak jak kiedyś za ścianę mógł odpowiadać szary gradient, tak teraz każda cegiełka składa się z dziesiątek poligonów i tysięcy pikseli. Kiedyś w grze dźwięków było dosłownie kilka, teraz ścieżka dźwiękowa (nie mówię o muzyce) jest bardzo długa i zróżnicowana.


Każda cegiełka nie składa się wcale z dziesiątek polygonów. To tylko efekt "bump mapping" i wciąż płaska ściana. To jeszcze nie te czasy i nie ta technika, może za 5 lat. A jedna klasyczna część TR posiada średnio 350 efektów dźwiękowych jak dobrze pamiętam, i nie mówię o cutscenkach/FMV, gdzie dźwięków może być jeszcze więcej. Więc pewnie dało by radę upchnąć jęki Lary, oraz jej kwestie wypowiadane przy ognisku :D No ale reeboty na pewno posiadają ich więcej, to oczywiste.
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 30-10-2016, 22:43   


A masz! Tam na pewno znajdą się dziesiątki polygonów! (choć może tylko jedna dziesiątka) :D
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 354
Wysłany: 31-10-2016, 00:00   

No właśnie, więc nie każda cegiełka, a niektóre. :)
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 31-10-2016, 01:26   

Dobra, wygrałeś! :D

Dodam może jeszcze coś na temat zagadek w Rise of the Tomb Raider. Te w wątku głównym są łatwe, ale teraz gdy przechodzę tę grę drugi raz, tylko z większą dokładnością, zauważyłem, że te w opcjonalnych grobowcach są całkiem nieźle skonstruowane. W wątku głównym Lara psuje zabawę podpowiadaniem, a tutaj nic takiego nie ma. Ciekawe są też niektóre wyzwania. Osobliwe było to gdzie trzeba było powrzucać kury do kurnika. Skąd im się biorą te pomysły...
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
ADR 
Podróżnik


Dołączył: 14 Paź 2006
Posty: 354
Wysłany: 31-10-2016, 02:30   

W Dolinie Geotermicznej z tego co pamiętam trzeba było też uwolnić króliki z pułapek, czy coś takiego. No ciekawe pomysły.
 
 
Delirium 
Nowicjusz


Dołączyła: 25 Lut 2016
Posty: 7
Wysłany: 31-10-2016, 03:53   

Wlacze sie do dyskusji poniewaz jak widze jestem jedna z nielicznych osob ktora kocha stare Tomb Riadery (pierwszy raz zagralam w Tomb Raidera 3 od razu kiedy wyszedl) i mimo tego naprawde bardzo lubie ostatnie dwie zrebootowane czesci. Z gory przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z pracy gdzie nie mam polskiej klawiatury :D

-Zupelnie nie rozumiem narzekania na 'jeczaca' Lare. Ok, Lara w starych Tomb Raiderach byla twarda, bezwzgledna i kopala tylki ale mowiac szczerze nie bylo tam zadnej glebi charakteru czy ewolucji postaci. W reboocie strasznie polubilam bezbronna i przestraszona na poczatku Lare ktora podczas gry okazala sie odwazna i zdeterminowana. W ROTR jak dla mnie widac duza ewolucje postaci i absolutnie nie ma tam dla mnie zadnego 'jeczenia'. Lara dazy do celu pomimo licznych przeciwnosci losu, jest inteligentna i silna psychicznie. Dla mnie jest teraz takim samym 'role model' jak stara Lara kiedy bylam mala :) . Jak juz to nie trawie Lary z AOD gdzie naprawde nie okazuje absolutnie zadnych emocji. Jedyne co bym chciala to troche wiecej humoru- brakuje mi troche ironicznych tekstow Lary z Legend.

Poza tym moja lista zyczen do kolejnej czesci TR to:
1. Wiekszy poziom trudnosci.
2. Brak opcjonalnych grobowcow, za to duzo grobowcow wplecionych w sama fabule. Chcialabym wiecej monumentalnych przestrzeni jak w TR4. Dobrze by bylo gdyby tak o polowe zminiejszyli ilosc przeciwnikow i dali poczuc klimat samotnej eksploracji gdzie kazdy dzwiek przyprawia o palpitacje serca (cos jak TR1).
3. Fabula ktora bedzie rzucac Lare z jednego konca globu na drugi. Syberia byla super i rozumiem ze starali sie zroznicowac lokacje ale jednak byla to ciagle ta sama Syberia. W kolejnej czesci chcialabym wiecej zroznicowanych lokacji. (TRL i TRU to dla mnie ideal pod tym wzgledem)
4. Pojazdy!
5. Croft Manor w ktorym Lara juz sie zadomowila i moze tor przeszkod w ogrodzie :)
6. Wiecej lekkiego nastroju i humoru jak w TR legend

Mimo ze kazda czesc TR przeszlam po kilka razy i absolutnie kocham ta serie to fala hejtu ktora 'fani' wypluwaja na reboot jest dla mnie kompletnie niezrozumiala i niesprawiedzliwa dla tych gier.
 
 
Kalisto 
Nowicjusz


Dołączyła: 24 Wrz 2016
Posty: 7
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 31-10-2016, 12:50   

Ja bym chciała, żeby kolejna część rozgrywała się w dżungli. Amazonka, piranie, robactwo w ranach, pijawki, walka z anakondą. Handlarze żywym towarem. Potem Lara od nich ucieknie, i ukąsi ją coś jadowitego. obudzi się w wiosce tubylców, którzy ja uratowali. Poproszą ja o pomoc w znalezieniu artefaktu w Andach.
W trakcie Lara dowie się że za wszystkim stał jej wujek. który jest szefem Trójcy. Zepsuł samolot, którym miał lecieć ojciec Lary, ale poleciała nim matka i zginęła. Tak samo statek Endurance został uszkodzony, i ludzie wujka uruchomili lawinę na Syberii. Pokona wujka, odzyska i wyremontuje dom. Zrozumie że po tym co przeszła nie potrafi inaczej żyć i stanie się Lara klasyczną.
_________________
joanna
 
 
peju 
Student


Dołączył: 15 Sie 2010
Posty: 85
Wysłany: 31-10-2016, 13:25   

Dla mnie charakter Lary w nowym TR vs klasycznym to sprawa drugorzedna. Najwazniejsza jest rozgrywka. Stary i prawdziwy klimat TR stawial na samodzielna eksploracje i zagadki przy ktorych mozg eksplodowal. Dzis taka gra by sie nie sprzedala. Trzeba bylo pojsc z duchem czasu patrzac na to jak malowymagajcacy sa wspolczesni gracze, nieprzezwyczajeni do szukania rozwiazan tylko wejsciu na gotowe - podaniu wszystkiego na tacy. tak wyglada wspolczesne spoleczenstwo. Gracze i fani klasyki z 1996r dzis to juz dorosle osoby, majace wlasne rodziny. nie maja czasu na gry. To komu Crystalsi maja zrobic gre oparta na klasycznej rozgrywce? Zrobili nowego TR w 2013r wyznaczajac nowy trend. Bylo sporo glosow negatywnych ze gra jest za prosta, brak trudnych zagadek. Wiec producenci wyszli graczom na przeciw, wysluchali ich prosb i dodali wiecej lamiglowek w RoTR. I co z tego wyszlo? Nadal te same narzekania ze gra jest za latwa. Pewnie zachodza teraz za glowe i nie wiedza o co krytykom chodzi i co z tym faktem maja zrobic. Ale oni juz wyznaczyli droge dla swojej nowej serii. Dlatego w nowym TR11 nie liczylbym na zadna radykalna zmiane klimatu i rozgrywki. Gra wchodzi w etap trylogii na ktorej nastepna czesc zakonczy cala nowa serie i MUSI byc utrzymana w dotychczasowej konwencji. I tego juz nie zmienicie bo ta gra ma innych odbiorcow. Pytanie brzmi: Co dalej? Czy tym samym skonczy sie cala seria TR czy ktos bedzie chcial jeszcze to kontynuowac. Jesli tak, to dopiero w tym miejscu przyjdzie czas na konkretne zmiany. Jedna z takich zmian moze byc nowa ekipa tworzaca gre bo bez tego raczej nic nowego nie dostaniemy.

Co zas tyczy sie tematu tego watku, to chyba na koncu RoTR mamy zarys tego gdzie bedzie dalsza czesc sie rozgrywac tak jak bylo to w koncowce TR2013. Wtedy na forum ktos ladnie rozpisal wiele faktow widzac tylko zarys notatek. Moze ktos pokusi sie o cos takiego samego w tej czesci. Z tego co widzialem, nowym miejscem rozgrywki moze byc Meksyk.
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 31-10-2016, 19:46   

Cytat:
Gracze i fani klasyki z 1996r dzis to juz dorosle osoby, majace wlasne rodziny. nie maja czasu na gry.


No dzięki za wrzucenie wszystkich do jednego wora. Uwielbiam stereotyp: dorośli nie grają w gry. Nie dalej jak w niedzielę grałem w The Division na mojej konsoli i spotkałem dwóch ziomeczków z UK - obaj w wieku 35+ z żonami i dziećmi. Mam prawie 30 lat czy to znaczy że powinienem rzucić gry?

Cytat:
Zrobili nowego TR w 2013r wyznaczajac nowy trend.


Zrobili nowego TR w 2013 kopiując rozwiązania z Uncharted, przez to że od kiedy tylko pojawił się rzeczony awanturnik Drake, każdy mówił, że tego właśnie brakuje Tomb Raiderowi...

Nie czepiałbym się "ludzkiego" oblicza Lary, gdyby poza pseudo-moralnymi rozterkami wykazała choć trochę pazura i własnej determinacji. Najwięcej jednak wykazuje ich gdy to ja nią steruję i morduję rzesze przeciwników, których na siłę chcą Crystalsi za pomocą Lary zamordować, podczas gdy w cut-scenkach pomiędzy jednym, a drugim "I need answers", słychać jej niezdecydowanie, brak charakteru i dziewczęce pojękiwania. Nikt nie pokazywał bliższego oblicza Lary w klasykach pomiędzy TR1-5 bo na tamtym silniku takie elementy wyglądałyby conajmniej infantylnie. Nie muszę przypominać, że gry w tamtym czasie w ogóle rządziły się innymi prawami i żadna nie poruszała głębszych tematów. Mimo to, te cechy charakteru Lary jakie nam ukazywały, były cokolwiek interesujące. Czego nie mogę powiedzieć na temat tej młodszej wersji.
Nie zgodzę się jednak z faktem, że Lara w TR Angel of Darkness nie miała charakteru i była bezosobowa. Jeśli nie udało Ci się dostrzec jej relacji z Von Croy'em na początku oraz różnych reakcji na wydarzenia, których była uczestnikiem, to może lepiej udać się do okulisty?

Cytat:
Dlatego w nowym TR11 nie liczylbym na zadna radykalna zmiane klimatu i rozgrywki. Gra wchodzi w etap trylogii na ktorej nastepna czesc zakonczy cala nowa serie i MUSI byc utrzymana w dotychczasowej konwencji.


Również się tego nie spodziewam, ale z zupełnie innych powodów. Po pierwsze: Crystal Dynamics woli działać schematami. Jeśli coś się przyjęło w TR2013, to zrobili sobie szablon i jestem przekonany, że następną odsłonę podobnie jak Rise of the Tomb Raider odbębnią odhaczając sobie kolejne punkty na liście.
Po drugie: W studiu Crystal Dynamics widzę jeden mankament. Nie mają serca do Lary bo jej nie wymyślili, a dostali w spadku po śmierci Core w dodatku z bandą jęczących fanów, którzy ciągle kręcą nosem na to, co oni robią z ich ukochaną grą, a na domiar złego brak im tzw. jaj, żeby odważyć się zrobić coś ambitniejszego i nowego. Lepiej odcinać kupony od czegoś co się sprzeda.
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
MaXoR 
Student



Dołączył: 08 Sty 2016
Posty: 61
Skąd: Via Caravelli
Wysłany: 01-11-2016, 01:14   

krtomb napisał/a:
Cytat:
Gracze i fani klasyki z 1996r dzis to juz dorosle osoby, majace wlasne rodziny. nie maja czasu na gry.


No dzięki za wrzucenie wszystkich do jednego wora. Uwielbiam stereotyp: dorośli nie grają w gry. Nie dalej jak w niedzielę grałem w The Division na mojej konsoli i spotkałem dwóch ziomeczków z UK - obaj w wieku 35+ z żonami i dziećmi. Mam prawie 30 lat czy to znaczy że powinienem rzucić gry?


Sedno sprawy ! :D :spoko:
Oczywiście z nikim nie mam zamiaru się licytować (haha) ale mi na ten przykład już 45 wiosen minęło ... i w zasadzie trudno powiedzieć, jak dalece ja sam mógłbym się nazwać ortodoksyjnym fanem przygód Lary. Ale na przestrzeni lat, od przysłowiowej deski do deski, wszystkie części przechodziłem i mogę stwierdzić jedno: nie jest możliwe, aby tak w linii prostej postawić znak równości pomiędzy starymi i tymi nowymi grami. Zmienili się ludzie i zmieniły się możliwości techniczne, a ponieważ współczesny odbiorca oczekuje tzw. filmowych wrażeń i maksimum realizmu, nie ma więc w tym nic dziwnego, że gry wyglądają w takim mniej więcej stylu. Tak jest, właśnie o stylu mowa ... to zasadniczo różni Tomb Raidery stare vs. nowe. Niedawno np. odświeżyłem sobie ogląd na Last Revelation ... i OK - bardzo fajne ... ale nie oszukujmy się, bieganie po grobowcach które przypominają kolorowe prostokątne pudełka i owszem, ma swój urok, ale nie bardzo pasuje do współczesnych gier akcji. Skoro więc zmienił się diametralnie wspominany styl to po prostu - oceniajmy gry "po nowemu". ;)
_________________
Nathan McCree to bez wątpienia wielki gość ...
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 01-11-2016, 01:35   

Delirium napisał/a:
Włączę się do dyskusji ponieważ jak widzę jestem jedną z nielicznych osób która kocha stare Tomb Riadery (pierwszy raz zagrałam w Tomb Raidera 3 od razu kiedy wyszedł) i mimo tego naprawdę bardzo lubię ostatnie dwie zrebootowane części.


No to cieszę się, że ktoś taki jest :D

Cytat:
Nie czepiałbym się "ludzkiego" oblicza Lary, gdyby poza pseudo-moralnymi rozterkami wykazała choć trochę pazura i własnej determinacji. Najwięcej jednak wykazuje ich gdy to ja nią steruję i morduję rzesze przeciwników, których na siłę chcą Crystalsi za pomocą Lary zamordować, podczas gdy w cut-scenkach pomiędzy jednym, a drugim "I need answers", słychać jej niezdecydowanie, brak charakteru i dziewczęce pojękiwania.


Pseudo-moralnymi rozterkami? Jeśli ten element gry Ci się nie podoba, to nie musisz doprawiać do niego słowa "pseudo". Po za tym nie przypominam sobie żadnych bezsensownych rozterek moralnych. Wszystkie miały jakieś uzasadnienie i według mnie te wszystkie monologi przy ogniskach czy najróżniejsze komentarze w ciekawy sposób urozmaicają grę.

Brak pazura i determinacji? Wydaje mi się, ze w pierwszym Tomb Raiderze (tym nowym pierwszym z 2013 :D ) symbolem determinacji była wspinaczka na górę na której znajdowała się świątynia Himiko. Wystarczy spojrzeć na scenerię. Wszystko (nawet wiatr) było obrócone przeciwko niej, a ona nie poddała się i dotarła na szczyt ratując ukocha... Sam. Ratując Sam. Jeśli to nie jest determinacja, to co nią jest? :D A pazur? Od razu przyszło mi na myśl gdy w ROTTR
Spoiler:
Lara wyskoczyła w Syrii z mogiły Proroka i od razu wzięła na muszkę Konstantina. Gwizdnięcie mu wtedy detonatora i bezzwłoczne użycie go zdecydowanie nazwałbym pokazaniem pazura.


Cytat:
morduję rzesze przeciwników, których na siłę chcą Crystalsi za pomocą Lary zamordować

Bardzo dużą ilość gry można przejść praktycznie bez zabijania. Nawet tego z ukrycia. Po za tym to jeszcze nie te czasy by gameplay i warstwa fabularna stanowiły jedną, nierozłączną całość. No chyba, że ktoś lubi "interaktywne filmy".

Cytat:
niezdecydowanie

Lara wyglądała na dość zdecydowaną gdy
Spoiler:
wcisnęła przycisk na w.w detonatorze. Od początku była też pewna, że chce znaleźć Boskie Źródło i robiła wszystko by tego dokonać. No i udało jej się. Była też pewna, że chce zgładzić Himiko i Matthiasa i również to zrobiła. Nie wahała się ani przez moment. Wahała się za to czy zaufać Jacobowi. Czy Twoim zdaniem to źle? Czy ta gra na prawdę powinna być aż tak czarno-biała? Dzięki tym wszystkim dylematom gra naprawdę zyskuje barw.


Cytat:
brak charakteru

Que? Nie jestem pewien jaki Lara miała charakter w starszych częściach, bo prawie ich nie znam, ale w tych nowych widać go wyraźnie. W ogromnym skrócie. Zawsze stawia na swoim.
Spoiler:
Do tego jest pomysłowa, zaradna, inteligentna i mądra. W obecności przyjaciół zachowuje się względnie spokojnie, ale mimo to i tak zawsze stawia na swoim, bo wie że ma rację (bo zawsze miała jak dotąd) :D . Do tego dodałbym, że naiwna przestała być gdzieś w połowie pierwszej części. W końcu na początku dała się podejść Matthiasowi. Później widać, że nie ufa Withmanowi. Tak samo później nie ufała już właściwie nikomu. Jednak przeczucie kazało jej zaufać Jacobowi i nie myliła się, gdyż ten okazał się być prawym człowiekiem :D Do tego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nowa Lara jest silna. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wydarzenia z Yamatai za bardzo nią nie wstrząsnęły, a wręcz zmotywowały do dalszych przygód.


Cytat:
dziewczęce pojękiwania

Znowu ten temat? W trakcie dialogów te wszystkie "pojękiwania" wyrażają tak zwane emocje, a w trakcie uderzania o ziemię po upadku z 5 metrów podpowiadają, że nie jest to nic przyjemnego. To jest krok na przód ku większemu realizmowi i jak dla mnie nie ma w tym NIC złego. Arnold Schwarzenegger po uderzeniu małym palcem u nogi o róg szafki na pewno też wydaje z siebie podobne dźwięki. :D

Teraz odpowiedź na post użytkownika Peju
Cytat:
Najwazniejsza jest rozgrywka. Stary i prawdziwy klimat TR stawial na samodzielna eksploracje i zagadki przy ktorych mozg eksplodowal. Dzis taka gra by sie nie sprzedala. Trzeba bylo pojsc z duchem czasu patrzac na to jak malowymagajcacy sa wspolczesni gracze, nieprzezwyczajeni do szukania rozwiazan tylko wejsciu na gotowe - podaniu wszystkiego na tacy. tak wyglada wspolczesne spoleczenstwo.


Nie powiedziałbym że są mało wymagający. Są właśnie dużo bardziej wymagający. Tyle, że nie pod względem zagadek (te można sobie do woli rozwiązywać w formie papierowej, albo w grach typu The Witness). Teraz (całe szczęście) w grach bardziej zaczynają się liczyć takie elementy jak fabuła, postacie, klimat, muzyka czy szeroko pojęta warstwa artystyczna. Kiedyś gry nie były tak rozbudowane jak dziś, więc trzeba było urozmaicić je czymś innym. Takie zagadki idealnie się do tego nadawały. Teraz nie jest to już aż tak potrzebne. Sam chętnie zobaczyłbym nieco wyższy poziom trudności pod tym względem, ale z drugiej strony w takich grach wolę rozmyślać nad motywami działań jakichś postaci, o świecie gry, miejscach itp. A nie o tym czy jak przekręcę kółko zębate w lewo to otworzy się tajne przejście do ukrytego (pewnie magicznego) skarbu. Ja nie mam nic przeciwko, ale w pełni rozumiem to, że nie wszystkich bawią takie rzeczy, co nie znaczy, że tacy ludzie "chcą mieć wszystko na tacy". Po prostu lubią coś innego. :D . Oczywiście to tylko moje zdanie, a nie twarde niezbite fakty.

Cytat:
Pytanie brzmi: Co dalej?

Mam nadzieję, że reboot był zrobiony po to by tłuc całą serię kolejnych części z spójną przeszłością głównej bohaterki. Gry weszły w pewnym momencie na taki poziom, że da się przedstawić w nich znacznie więcej niż kiedyś. Nie wydaje mi się żeby co trzy części chcieli od nowa wymyślać historię Lary.

Delirium,
Cytat:
6. Wiecej lekkiego nastroju i humoru jak w TR legend

Nie gralem w TR Legends, ale również chciałbym zobaczyć w pewnych momentach trochę humoru. Być może Lara powinna się nauczyć paru sarkastycznych tekstów :D

EDIT:
@UP Zacząłem pisać swój post przed Tobą, dlatego nie zauważyłem go. Więc edytowałem żeby napisać, że wydaje mi się, że masz całkowitą rację. :D
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
Delirium 
Nowicjusz


Dołączyła: 25 Lut 2016
Posty: 7
Wysłany: 01-11-2016, 03:36   

krtomb napisał/a:
Nie zgodzę się jednak z faktem, że Lara w TR Angel of Darkness nie miała charakteru i była bezosobowa. Jeśli nie udało Ci się dostrzec jej relacji z Von Croy'em na początku oraz różnych reakcji na wydarzenia, których była uczestnikiem, to może lepiej udać się do okulisty?


Rozumiem ze ta uwaga odnosi sie do tego co napisalam?
Juz pomine targowanie sie kto ma lepszy wzrok ale relacja z Von Croy'em? Serio? Rozumiem ze ten krotki filmik z poczatku ktory walkowali pare razy przez cala gre jest fajny, tez sie nim jaralam przed premiera, ale poza wymiana trzech zdan nie widze w grze absolutnie zadnej relacji z Von Croye'm.
Lara jest przez cala gre tak samo zimna i opanowana, ewentualnie lekko wkurwiona i nie widze tu zadnej emocjonalnej przemiany pod wplywem tego co sie wydarzylo. Ale to moje osobiste zdanie i nie bede sie klocic jezeli ktos widzi w AOD jakas glebie emocji :) Moze wybiore sie do okulisty i spuboje przejsc jeszcze raz.

krtomb napisał/a:
Nie czepiałbym się "ludzkiego" oblicza Lary, gdyby poza pseudo-moralnymi rozterkami wykazała choć trochę pazura i własnej determinacji. Najwięcej jednak wykazuje ich gdy to ja nią steruję i morduję rzesze przeciwników, których na siłę chcą Crystalsi za pomocą Lary zamordować, podczas gdy w cut-scenkach pomiędzy jednym, a drugim "I need answers", słychać jej niezdecydowanie, brak charakteru i dziewczęce pojękiwania.


Naprawde nie widzisz pazura i determinacji u Lary w ROTR? Przeciez w cutscenkach jest tago mnostwo- wspomniana wyzej scena w Syrii, Lara uciekajaca z wiezienia itp W zasadzie dla mnie jej determinacja i dazenie do celu za wszelka cene byly widoczne przez cala gre. Tzw 'jeczenie' (chociaz nie wiem czemu wszyscy tak to uparcie nazywaja) to najwyzej pierwsza polowa TR2013. Potem Lara pokonuje wlasny strach co tym bardziej swiadczy o jej odwadze i silnym charakterze, a w ROTR jest juz w zasadzie bardzo blisko Lary z klasycznych Tomb Raiderow.
Czepiania sie "I need answers" tez chyba nie zrozumiem...
 
 
krtomb 
WoTR Team



Dołączył: 25 Lis 2006
Posty: 1079
Skąd: Helheim
Wysłany: 01-11-2016, 06:48   

Cytat:
Naprawde nie widzisz pazura i determinacji u Lary w ROTR? Przeciez w cutscenkach jest tago mnostwo


Właśnie - w dwóch no może 3 cutscenkach podczas gdy "Stara" Lara składała się wyłącznie z takich cech. Ta młodsza jej w niczym do pięt nie dorasta. Wciąż nie pojmuję gdzie Wy wszyscy dostrzegacie w niej cokolwiek ciekawego. Ja w najmniejszym stopniu nie byłem zainteresowany jej rozterkami pomimo, iż na siłę mi je wciskano - szczególnie w tych przeklętych ogniskowych monologach.

Nie miał bym nic przeciwko, gdyby faktycznie stworzono zupełnie nowy przygodowy tytuł z główną bohaterką ukazaną w taki właśnie sposób. Dziwne jest jedynie to, że w przypadku Uncharted nikt nie czepia się faktu że Drake jest niemal niezniszczalny, ciągle sypie żartami z rękawa, jest pewny siebie - czyli niemal jota w jotę jak dawna Lara Croft tylko w męskim wydaniu, podczas gdy zmiana charakteru Lary na miękką, często bezbronną i płaczliwą nikomu nie przeszkadza.

Cytat:
Lara jest przez cala gre tak samo zimna i opanowana, ewentualnie lekko wkurwiona i nie widze tu zadnej emocjonalnej przemiany pod wplywem tego co sie wydarzylo.


A czy ja gdzieś twierdziłem, że Lara przeszła jakąś przemianę? Stwierdziłem tylko, że mimo wszystko dostosowano jej postać do realiów gry nieco współczesnej dla tamtego okresu. Jest wściekła na niego i niechętnie się z nim spotyka, a jednak coś sprawia że oskarżona o jego śmierć chce to wyjaśnić, szuka odpowiedzi na pytania, które przez większą część gry pozostają nierozwiązane. Dodatkowo w TR AOD nie było już tych kwadratowych bloczków, które udawały świątynie czy grobowce - wszystko wyglądało na to, na co miało wyglądać - gra w dużym stopniu przypominała bardziej RPG gdzie po nitce do kłębka odkrywało się kolejne elementy układanki. Poza tym jaka miała być w sytuacji bycia oskarżoną o morderstwo? Rozpłakana? Zrozpaczona? To była jej cecha rozpoznawalna - że niezależnie od sytuacji potrafiła wziąć się w garść i z pełną determinacją wyznaczać sobie cel, do którego dążyła. Lara jest i zawsze była oraz być powinna, twardą i nie ustraszoną podróżniczką. Dopóki główna bohaterka serii Tomb Raider będzie nazywać się Lara Croft, dopóty tego właśnie będę od niej oczekiwał, bo taką postać polubiłem. Nie boli mnie, że formuła gry się zmieniła - nie przeszkadzają mi oskryptowane jak diabeł sekwencje ucieczek, akcji, strzelaniny z rzeszami wrogów. Boli mnie dysonans. W grze jest kilka sekwencji, w których Lara musi przebić się przez przeciwników i nie ma szans na ominięcie wrogów. Problem polega na tym, że Lara z cutscenek jest zupełnie inną Larą niż w trakcie rozgrywki. Nie widzę tej samej postaci. Boli mnie rozstrzał polegający na tym, że w filmikach fabularnych wciąż w coś wątpi, nie jest pewna siebie (może poza dwiema scenami, z Constantinem w Syrii i względem Any w Łagrze) - poza tym wszędzie ciągle brakuje pazura, ironii, zimnej krwi. Taka była Lara i jakoś nieszczególnie dostrzegam tą przemianę by ponownie się stawała twarda i niezależna. Wciąż na kimś polega albo się nad kimś (Jonah! Tatuś!) roztkliwia. Może jest faktycznie jeszcze za młoda, może pokażą ją w następnej części po paru latach i wtedy zauważymy coś nowego, coś innego oraz bardziej wiarygodnego względem tego, czym Lara była i być powinna. Problem w tym, że jakoś po kolejnych grach Crystalsów tego nie widzę. Nie muszę przypominać, że do końca trylogii została jedna część?

Cytat:
Arnold Schwarzenegger po uderzeniu małym palcem u nogi o róg szafki na pewno też wydaje z siebie podobne dźwięki.


Pytanie tylko jak byś zareagował, gdyby w nowym Terminatorze (oby nigdy nie powstał) pojawiła się scena, w której Arni aka Terminator uderza się w szafkę i płakusia jak mała dziewczynka? Ile masz lat, że używasz takich argumentów? Skończyłeś chociaż gimnazjum?

I dziwne jest gdy na każdym kroku podkreślasz, że nie grałeś w Legend, klasyki oraz trylogię Crystalsów sprzed rebootu bo - jak to argumentujesz - Ci się nie spodobały, a przez to nie znasz nie tylko ich fabuły, ale i charakteru Lary w nich ukazanej, a w ogóle wpowiadasz się w dyskusji? Wróć do tych gier, przejdź je jak każdy z nas i dopiero wtedy się wypowiadaj, bo mam wrażenie, jakbym rozmawiał z 10-ciolatkiem. Masz argumenty fana nowych filmów o Bondzie, który nie obejrzał żadnej odsłony powstałej przed 2006 rokiem. Jeśli ja nie zapoznałem się z jakąś grą, to nie mam zwyczaju wypowiadać się w jej temacie bo to trochę niepoważne.

Powtórzę - bo chyba niektórzy nie rozumieją - forma i zmiana gameplayu kompletnie mi nie przeszkadza. Wciąż lwią część rozgrywki przechodzi się na spokojnej eksploracji i gdyby kolejne części były pod tym kątem równie dobre - nie miałbym nic przeciwko. Boli mnie że mało wiarygodny scenariusz, w którym ŻADNA postać w niej ukazana nie otrzymuje wystarczającego czasu antenowego bym miał szansę się z nią zżyć, poczuć do niej cokolwiek poza obojętnością (niestety dotyczy to również Lary). Inne gry, które powstały w tym samym czasie wywołały u mnie łzy, śmiech i poczucie przeżycia czegoś niesamowitego. W przypadku ostatniej części gdy nawet element szokujących scen (Przebicie Lary prętem, przypalenie przez nią rany, zwłoki ofiar Burzowej Gwardii, przypalenie rany przez Croftównę) wywoływały we mnie jakieś emocje - chociażby zaskoczenia i lekkich mdłości - tymczasem teraz nawet to usunięto. Pytanie dlaczego? Dlaczego zabrali nam Larę i dali jej mizerną kopię?
_________________
"In place of a dark Lord you would have a queen! Not dark but beautiful and terrible as the dawn! Treatreous as the sea! Stronger than the foundations of the Earth! All shall love me and despair!"
 
 
Primo3001 
Student



Dołączył: 20 Paź 2016
Posty: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 01-11-2016, 18:06   

Krtombie wydaje mi się, że nie zależy Ci na kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Uwagi takie jak "Skończyłeś chociaż gimnazjum?" albo "mam wrażenie, jakbym rozmawiał z 10-ciolatkiem" zachowaj dla siebie. Tak naprawdę nie komentujesz wielu moich (i innych) trafnych argumentów, zamiast tego przyczepiasz się do takich gdzie zauważasz jakieś drobne luki.

Cytat:
Arnold Schwarzenegger po uderzeniu małym palcem u nogi o róg szafki na pewno też wydaje z siebie podobne dźwięki.


To nie był argument, tylko żart :)


Cytat:
I dziwne jest gdy na każdym kroku podkreślasz, że nie grałeś w Legend, klasyki oraz trylogię Crystalsów sprzed rebootu bo - jak to argumentujesz - Ci się nie spodobały, a przez to nie znasz nie tylko ich fabuły, ale i charakteru Lary w nich ukazanej, a w ogóle wpowiadasz się w dyskusji?


Wypowiadam się, ponieważ temat dotyczy kolejnej części gry, a nie wcześniejszych. Ponadto ani razu nie mówiłem, że wcześniejsze części są złe, charakter dawnej Lary jest beznadziejny ani że nie grałem we wcześniejsze części. Grałem w wiele z nich, jednak żadna mi się nie spodobała na tyle by pozostać przy niej na dłużej - tyle w temacie. W moich postach raczej nie porównuję nowych TR do starych, a raczej oddalam bezpodstawne zarzuty kierowane pod adresem tych nowych części.

Cytat:
Właśnie - w dwóch no może 3 cutscenkach podczas gdy "Stara" Lara składała się wyłącznie z takich cech.


w dwóch może trzech cut-scenkach? To były tylko tzw. przykłady. Nie wydaje mi się żeby ktoś chciał wszystkie heroizmy Lary opisywać. Szkoda na to czasu. :D

Cytat:
Ta młodsza jej w niczym do pięt nie dorasta.
- opinia, nie fakt.

Cytat:
Wciąż nie pojmuję gdzie Wy wszyscy dostrzegacie w niej cokolwiek ciekawego.

Ja za to podejrzewam, że można było dostrzec coś w dawnej Larze. Ja tego nie zdążyłem dostrzec, gdyż jako całość gry te mi się nie podobały. Za to gry z nową Larą bardzo mi się spodobały, a w konsekwencji spodobała mi się również sama Lara, która ma niezwykły charakter, o czym pisałem w skrócie w postach wyżej. Jednak - zaznaczę po raz kolejny - rozumiem, ze zmiana charakteru Lary mogła się dawnym fanom nie spodobać. Jednak myślę, że trzeba by spojrzeć na te nowe gry z większym obiektywizmem. Podczas oceny odciąć się od sentymentu który pozostał po starszych grach.

Cytat:
Ja w najmniejszym stopniu nie byłem zainteresowany jej rozterkami pomimo, iż na siłę mi je wciskano - szczególnie w tych przeklętych ogniskowych monologach.

Wciskano? Z tego co pamiętam, to monologi można było zawsze bez problemu pominąć. Pojawiały się tylko w takich momentach, że można było robić w tym czasie coś innego. Zdecydowanie nie nazwałbym tego "wciskaniem".

Cytat:
Masz argumenty fana nowych filmów o Bondzie, który nie obejrzał żadnej odsłony powstałej przed 2006 rokiem.


Obejrzałem wszystkie filmy o Jamesie Bondzie. Większość z nich po dwa - trzy razy.

Cytat:
Boli mnie że mało wiarygodny scenariusz, w którym ŻADNA postać w niej ukazana nie otrzymuje wystarczającego czasu antenowego bym miał szansę się z nią zżyć, poczuć do niej cokolwiek poza obojętnością (niestety dotyczy to również Lary). Inne gry, które powstały w tym samym czasie wywołały u mnie łzy, śmiech i poczucie przeżycia czegoś niesamowitego.


W pierwszej części również zauważyłem, że zbyt mało uwagi poświęcono postaciom. W drugiej jednak ten aspekt został poprawiony. Jednak to czy scenariusz Ci się podoba czy nie, czy uważasz go za wiarygodny czy nie, jest tylko Twoją sprawą. Ja uważam, że jest naprawdę dobry mimo przewidywalności. Zauważ, ze napisałem słowa "Ja uważam". Ty również powinieneś czasem używać słów "moim zdaniem", "według mnie" i tym podobnych. Duża część Twoich postów w tym temacie jest impertynencka i zamiast merytorycznych argumentów zawiera opinie podane w charakterze faktów.

Zastanawia mnie tylko jedno. Mi wcześniejsze Tomb Raidery się nie podobały, więc w nie nie grałem. Dlaczego Ty grasz w te nowe, skoro Twoim zdaniem są aż tak złe? Po co się męczyć?
_________________
Tu powinien być podpis, ale nie ma :(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© 2002 - 2017 World of Tomb Raider | WoTR na Facebooku



Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej o cookies powie Ci wujek Google.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 1.29 sekundy. Zapytań do SQL: 11