FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj




Poprzedni temat «» Następny temat
Religia
Autor Wiadomość
bro 
bro


Dołączył: 26 Sie 2004
Posty: 587
Skąd: masaczjusets
Wysłany: 23-09-2012, 14:36   

Madziula, jak ja robiłem za chrzestnego, musiałem się wyspowiadać i podejrzewam, że to nie wymysł tej konkretnej parafii. Idź rzuć mu parę grzeszków, weź karteczkę i ciesz się, że nie musisz zlizywać bitej śmietany z kolan :)
 
 
jawi 
Podróżnik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 405
Skąd: skądinąd :)
Wysłany: 23-09-2012, 19:24   

Ale po "rzuceniu kilku grzeszków" spowiedź i tak byłaby nie ważna - czemu więc lepiej nie napisać karteczki samemu? Wtedy nie trzeba by iść do kościoła.

Z samej swojej definicji słowo "chrzestny" ma nawiązywać do wychowania chrześcijańskiego i nie sądzę, żeby uczenie dzieci o "rzuceniu kilku grzeszków" miało coś wspólnego z chrześcijaństwem :nie:
Nie mówię tu o niechodzeniu do spowiedzi, bo to się zdarza i bywa niezawinione.

Poza tym - spowiedź "z przymusu", czyli jak rozumiem przystąpienie do sakramentu po dłuższym okresie "niechodzenia", jeśli będzie świadoma i ze spełnionymi warunkami spowiedzi, to nie tylko będzie ważna, ale też miła Bogu.

Co się tyczy warunków bycia chrzestnym - http://www.parafia.panewn...1-chrzest-.html
A o inne wątpliwości należy spytać proboszcza danej parafii.
_________________

 
 
 
Madziula 
Podróżnik



Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 670
Skąd: Kraków / Tarnów
Wysłany: 23-09-2012, 20:22   

jawi napisał/a:
Poza tym - spowiedź "z przymusu", czyli jak rozumiem przystąpienie do sakramentu po dłuższym okresie "niechodzenia", jeśli będzie świadoma i ze spełnionymi warunkami spowiedzi, to nie tylko będzie ważna, ale też miła Bogu.

Po pierwsze moja spowiedź nie byłaby ważna, choćby ze względu na to, że części swoich "grzechów" po prostu nie żałuję. Po drugie nie mam ochoty opowiadać obcej osobie (w tym wypadku księdzu) np. o swoim życiu intymnym.

Poza tym nawet jakbym nakłamała tylko dla samego zaświadczenia o odbytej spowiedzi, lub sama bym sobie taką karteczkę napisała, to chyba nie czuła bym się z tym dobrze...

Najgorsze jest to, że cała moja rodzina jest wierząca i praktykująca, i nie mogą dopuścić do siebie tej myśli, że ze mną niestety jest inaczej. Mieszkam teraz sama i nie chodzę do kościoła, ale zawsze kiedy jestem w domu rodzinnym to idę, choćby dlatego, żeby nie robić rodzicom przykrości.

jawi napisał/a:
Z samej swojej definicji słowo "chrzestny" ma nawiązywać do wychowania chrześcijańskiego

Mały i jego rodzice mieszkają za granicą, a tutaj przyjeżdżają tylko na chrzciny, więc raczej nie będę miała zbyt wielu okazji do wychowywania ;) Jak podrośnie, to pewnie będą przyjeżdżać częściej, ale i tak będę się z nim widywać raz na ruski rok.
_________________
 
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 27-09-2012, 10:19   

Moja chrzestna jest jedną z najbardziej antykościelnych osób w rodzinie.

Ale cieszę się, że jest moją chrzestną, to dosłownie moja druga (pierwsza?) mama. Olej te wszystkie chrześcijańskie pierdoły i serio, zostań chrzestną, zwiążesz się z maluchem na całe życie. Ja żałuję, że nie mogłam zostać chrzestną jednego brzdąca (nie mam bierzmowania). Gdybym wiedziała wcześniej, że byłam brana pod uwagę, załatwiłabym jakieś pożal się boże bierzmowanie i spowiedź.

jawi napisał/a:
jeśli będzie świadoma i ze spełnionymi warunkami spowiedzi, to nie tylko będzie ważna, ale też miła Bogu.

Myślisz, że Madziuli robi to różnicę? Jak inni widzą Boga i co uważają za jemu miłe a co nie?
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
jawi 
Podróżnik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 405
Skąd: skądinąd :)
Wysłany: 30-09-2012, 15:28   

Może nie wyraziłem się dokładnie - Madziula nie wiedziała czy spowiedź będzie ważna. Chodziło o to, że czasem taka szansa daję możliwość "nawrócenia".

To ciekawe, że ludzie lubią chrzestnych, a nie lubią Kościoła. Bez drugiego nie byłoby pierwszego, ale chyba chodzi o to, że Kościół musiał powstać tak by powstali chrzestni, a następnie by Kościół zniknął, a chrzestni pozostali. A wszystko przez śmietanę :(

Podoba mi się określenie "załatwić sobie bierzmowanie" :D . To tak jak zaprzyjaźniona pani z kancelarii antydatująca dokumenty z podpisem zmarłego ;)
_________________

 
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5682
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 30-09-2012, 15:32   

Żeby być dobrym chrzestnym (nie tylko z nazwy), nie trzeba być specjalnie religijnym. Co mi z moich wielce wierzących i świętojebliwych chrzestnych, skoro o moim istnieniu zapomnieli jakieś 20 lat temu?

Jeśli Madzia czuje, że CHCE być chrzestną i ma zamiar wywiązywać się z tego obowiązku, to spowiedź jest naprawdę ostatnią rzeczą o jaką powinna się martwić.
_________________
 
 
jawi 
Podróżnik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 405
Skąd: skądinąd :)
Wysłany: 30-09-2012, 17:15   

Kurzczę nie mylcie pojęć :)

Można być wielce "religijnym" (nie lubię tego słowa) i być kiepskim chrzestnym, co równocześnie obniża poziom "religijności" itd. itd. - brzmi to strasznie wiem, ale nie umiem tego dobrze wytłumaczyć. Jest dużo ludzi fałszywie religijnych, co jedną ręką błogosławią, a drugą wpychają nóż w plecy (miałem taką osobę w rodzinie), ale jest też mnóstwo wspaniałych katolików, którzy pięknie żyją. Jeszcze raz podkreślę - religijność, to nie fałszywa pobożność - patrz faryzeusze.

Jeśli rodzice dziecka nie chcą, żeby ono było wychowywane w wierze, to chrzestnemu nic do tego. On jest potrzebny w sytuacjach, gdy rodziców zabraknie, zginą itd.

Natomiast świetnie jeśli chrzestny przez to, że nim zostanie zacieśni więzi rodzinne ;)
_________________

 
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5682
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 30-09-2012, 18:10   

Ty mnie źle zrozumiałeś widzę :p Ja się odnoszę jedynie do tej całej szopki związanej z bierzmowaniem, spowiedziami itd. Szczerze - w praktyce to jest zwykła biurokracja. Bo jak sam mówisz - można być "wzorowym" katolikiem, ale nieszczególnym człowiekiem, ale może być również na odwrót - ktoś nie czuje się w sercu szczególnie wierzący, ale szczerze chce być tym "chrzestnym", bo wie że będzie dla tego dziecka jakimś tam wzorem.

Chodziło mi o to i tylko o to. W roztrząsanie tego kto jest świętszy, a kto nie, nie zamierzam się bawić :p
_________________
 
 
Rocky 
Podróżnik



Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 288
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 30-09-2012, 19:12   

K@t napisał/a:
ktoś nie czuje się w sercu szczególnie wierzący, ale szczerze chce być tym "chrzestnym", bo wie że będzie dla tego dziecka jakimś tam wzorem.

Tylko rodzi to w mej głowie pytanie - po co właściwie być tych chrzestnym rodzicem?
Nie można "wychowywać" dziecka nie mając tego tytuły? Jeżeli ktoś nie chce przekazywać wartości typowo chrześcijańskich to po cholerę katolicki, papierowy tytuł "chrzestnego"? ;- )
Można to równie dobrze robić jako osoba, która chrzestnym nie jest. ;- )
 
 
 
K@t 
Spectre



Dołączył: 19 Kwi 2004
Posty: 5682
Skąd: Poproś Tatę
Wysłany: 30-09-2012, 20:55   

Dlatego "chrzestnego" dałem w cudzysłów ;-)
_________________
 
 
Rocky 
Podróżnik



Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 288
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 30-09-2012, 22:19   

Cytat:
Dlatego "chrzestnego" dałem w cudzysłów ;-)

Spoko, czyli szliśmy jednak tym samym tokiem myślowym. ;- )

Ja też jestem ojcem chrzestnym (Jednak powiedzmy, że bardziej zostałem do tego zmuszony jak i do całego bierzmowania...) tylko, że swojego brata. I w zasadzie do końca nie wiem dlaczego matka uparła się abym to ja nim został. Byłbym prawdopodobnie równie mocno "ojcowski" bez tego, ale cóż. ;- )

PS. A teraz mnie tak naszło - można poddać się apostazji w przypadku bycia chrzestnym? Co na to "prawo"?
 
 
 
Integral 
Archeolog



Dołączyła: 10 Cze 2006
Posty: 2536
Skąd: Sin City
Wysłany: 01-10-2012, 14:09   

jawi napisał/a:
Bez drugiego nie byłoby pierwszego, ale chyba chodzi o to, że Kościół musiał powstać tak by powstali chrzestni, a następnie by Kościół zniknął, a chrzestni pozostali. A wszystko przez śmietanę

Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli. Sama miałam szansę poznać fakt posiadania chrzestnych z bardzo, bardzo dobrej strony. Z tego co słyszałam, kiedy jeszcze bywałam na lekcjach religii i w kościele, chrzestni to "drudzy rodzice", którzy mają obowiązek roztaczać dodatkową opiekę nad daną osobą, zwłaszcza, kiedy "pierwsi rodzice" z różnych powodów nie mogą.

Jak to w praktyce wygląda, widać na przykładzie tego, jak mówi K@t.

Ja nie mam za bardzo kontaktu z moim chrzestnym, ale moja chrzestna z kolei jest naprawdę cudowną kobietą i gdyby nie ona, mogłabym skończyć dużo, dużo gorzej.

Z tego punktu widzenia jako taka instytucja chrzestnych istniała od zawsze, zawsze były jakieś ciotki i wujkowie lub wręcz obcy ludzie, którzy stawali się autorytetami dla dzieci/młodych ludzi w momencie kryzysu w rodzinie. I bardzo dobrze, że tak było, Kościół nie robi żadnej łaski "legalizując" tego typu "drugie rodzicielstwo". Tak jak pisze Rocky, to tylko papierek, tak samo można spokojnie żyć bez ślubu. Chociaż moim prywatnym zdaniem o ile idea ślubów jest jak kulą w płot, o tyle tytuł "chrzestnego", czyli tego opiekuna, który również zostaje na całe życie, bardzo mi się podoba ;) .

Dodam jeszcze, że zdziwiło mnie to, że tak zaznaczasz, że chrzestni są od tego, żeby "wychowywać w wierze". Trochę masło maślane, bo skoro dziecko już zostaje ochrzczone, to znaczy, że rodzice też mają coś wspólnego z religią. Z tego tytułu cała rodzina powinna to biedne dziecko "wychowywać w wierze". Stopień obłudy w naszym pięknym, katolickim kraju to już temat na inną rozprawkę, jak czytam, że ktoś powinien być "wychowywany w wierze" to mi się śmiać chce prawdę mówiąc. Bez urazy, nic personalnego, po prostu cały obrazek tej sytuacji jest żenujący.

TL;DR:
Sakramenty to biurokracja, której niektórzy nadają pierwotne znaczenie (w swoich głowach);
Więzy krwi to kiepski dowcip, "chrzestni" nie są wynalazkiem Kościoła.
_________________
Don't waste your time or time will waste you
 
 
eee...mleko?! 
Podróżnik



Dołączył: 14 Cze 2012
Posty: 207
Skąd: Mandżugoria
Wysłany: 21-01-2013, 19:23   

Ja jako Chrześcijan :) mogę powiedzieć że ksiądz określił mnie jako grzesznika ;) Dlatego jakoby nie obrażać swojej wiary powiem co mnie w swojej religi wkurza :evil:

1.Podatek - Ludzie !!! I niby jak nie dam pieniądzy na za przeproszeniem dupy i auta to grzesze ? Nie mówie o każdym ,ale kiedyś widziałem jak gospodynii zapina spodnie proboszczowi z wyraźną ochotą na już nie powiem co ! Dlatego w tedy ostatni raz zaglądałem przez okno .

2.Dyskryminacja - W czym taki homo jest gorszy ?! Ja nie mogę ludzie raz jeszcze :szok: Według wiary Bóg ich stworzył takich jakimi są a teraz ich odrzuca ? , nie rozumiem tego :( Nic do ludzi innej orientacji nie mam moim zdaniem to nie grzech .

3.Niestosujesz się ? - I tu kolejna rzecz jeśli według tych prawd nie stosuje się do wszystkich grzesze , moim skoromnym zdaniem czynności takie jak masturbacja czy pornografia nie powinny być grzechem bo nikogo tym nie krzywdzimy , choć jeśli jesteśmy w związku to cztanie pornola z dziewczyną nie przystoji . . . :D

4.Na koniec pragne powiedzieć że w mojej wierze dużo rzeczy jest dziwnych ,niezrozumiałych ale to szczegół ważny jest dla mnie Bóg a nie księża którzy dzięki niemu żyją i zarabiają .Wyjątek dla mnie stanowi ojciec święty JP II On był jednym z prawdziwych 'pasterzy' czy jak im tam .

Mam nadzieję że żaden wotorowicz mnie za te wyznania nie zaatakuje ;-)
 
 
Igi^MBE 
⌖⌖⌖⌖



Dołączył: 11 Gru 2003
Posty: 1987
Skąd: Łódź
Wysłany: 11-02-2013, 12:56   

Co sądzicie o decyzji o abdykacji Ojca Świętego Benedykta XVI? Jak oceniacie jego pontyfikat?

Ja osobiście oceniam go bardzo dobrze, może to zabrzmi bluźnierczo ale cenię go sobie wyżej niż jego poprzednika, za powrót do tradycji, do korzeni kościoła i za przywrócenie mszy trydenckich.
 
 
 
eee...mleko?! 
Podróżnik



Dołączył: 14 Cze 2012
Posty: 207
Skąd: Mandżugoria
Wysłany: 11-02-2013, 16:41   

Niewiem co go do tego skłoniło ;) Ale to tylko i wyłącznie jego decyzja (może nie ? ) Myślę że powinien zostać tam do śmierci ;)
 
 
jawi 
Podróżnik



Dołączył: 26 Sty 2008
Posty: 405
Skąd: skądinąd :)
Wysłany: 17-02-2013, 22:24   

Skoro "niewiesz co go do tego skłoniło", to po co się wypowiadać? :nie:
Jan Paweł II pod koniec życia był krytykowany, za to że "kurczowo trzymał się władzy". Benedykt XVI jest po ciężkiej operacji - na jakichkolwiek materiałach filmowych wygląda mizernie. Powód dla którego ustąpił wydaje się oczywisty. Ale lewaki zawsze znajdą powód do narzekań i bezpodstawnej krytyki.
_________________

 
 
 
Kasiula1611 
Student



Dołączyła: 16 Lut 2013
Posty: 55
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17-02-2013, 23:43   

Ja jestem wierząca, chodzę do kościoła. Według mnie jest Bóg.
_________________

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


© 2002 - 2017 World of Tomb Raider | WoTR na Facebooku



Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej o cookies powie Ci wujek Google.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0.247 sekundy. Zapytań do SQL: 10