To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum World of Tomb Raider
Forum serwisu World of Tomb Raider

Kontrowersja - Uzależnienia

lathspell20 - 13-02-2009, 10:59

Mrówczasss napisał/a:
"Nigdy nie zapalę i nigdy się nie napiję"

Skąd ja to znam... :) Też tak kiedyś mówiłam :P ale potem stwierdziłam "spróbuj, to się przekonasz, czy warto".
Pierwszego papierosa zapaliłam chyba w szóstej klasie podstawówki. Nie spodobało mi się i nie sięgałam po fajki. Drugiego papierosa zapaliłam jakieś 2 lata temu - efekt był ten sam. Przekonałam się, że akurat mnie fajki nie smakują, więc nie będę po nie sięgać.
Z alkoholem jest inaczej (ze względu na pewne rodzinne problemy). Piwo zawsze mi smakowało, jednak nie należę do osób, które muszą się napić, żeby dobrze się bawić. Alkohol to po prostu dobry dodatek na imprezy, spotkania towarzyskie, itp. :) Co do czystej wódki, to sięgnęłam po nią DOPIERO rok temu :) oczywiście, nikt nie wierzył w taką abstynencję :P i sporo osób nabijało się ze mnie :P ale wódki się napiłam :)
Mrówczasss napisał/a:
Picie to tak naprawdę nic złego jeżeli ma się umiar.

I to jest klucz do sukcesu :)

ninti - 13-02-2009, 11:50

No wiecie, Kinga ma dopiero 13 lat, zatem to troszkę za wcześnie jak na zakrapiane alkoholem imprezy. Wiem, że teraz niby młodzież dojrzewa szybciej, ale jakaś granica w tej materii być powinna.

Alkohol lubię okazjonalnie, jako dodatek do imprezy. Papierosy - podobnie jak lath - po prostu mi nie posmakowały.

Prawda jest taka, że przegięcie z czymkolwiek w każdą stronę wcale nie jest dobre.

Łukasz - 13-02-2009, 12:34

x*kinga*x napisał/a:
U mnie w gimnazjum oczywiście już to robią

U mnie akurat też. Ostatnio jak w szkole drzwi były zamknięte i nie można było wychodzić na dwór to pięcioro kolegów z mojej klasy i paru z innej wyskoczyli przez okno żeby pójść zapalić :|

Mrówczasss, ja w sylwestra wypiłem jednego kielicha szampana z alkoholem. Tak tylko dla sprubowania, ale nie to, że chcę być uzależnionym od alkoholu.

K@t - 13-02-2009, 12:40

Łukasz napisał/a:
ja w sylwestra wypiłem jednego kielicha szampana z alkoholem. Tak tylko dla sprubowania, ale nie to, że chcę być uzależnionym od alkoholu.


Ej no, nie popadajmy w skrajności.
Nie chce się już powtarzać, bo identyczna dyskusja miała tu miejsce parę lat temu, ale okazjonalne spożywanie alkoholu/palenie/whatever nie jest od razu jednoznaczne z alkoholizmem, skrajnym uzależnieniem czy narkomanią.
Wiem, że każdy może mieć swoje zdanie i poglądy ale w pewnych tematach to niech niektórzy wypowiadają się dopiero wtedy, kiedy do nich dorosną :p
Oczywiście mówiąc o okazjonalnym "raczeniu się" nie mam na myśli tzw. młodzieży pozaszkolnej, bo to akurat nie jest normalne.

Z chęcią odesłałbym was do poprzednich postów ale jak na złość takowe już nie istnieją.

kluz_kaa - 13-02-2009, 14:28

Mrówczasss napisał/a:
Będąc w Twoim wieku mówiłem to samo dopóki nie pojechałem na wesele, na którym oczywiście trzeba było wypić toast kieliszkiem czystej

Nie będę opowiadał, jak to się skończyło :swirek:

ninti napisał/a:
No wiecie, Kinga ma dopiero 13 lat, zatem to troszkę za wcześnie jak na zakrapiane alkoholem imprezy. Wiem, że teraz niby młodzież dojrzewa szybciej, ale jakaś granica w tej materii być powinna.

Problem w tym, że dzisiejsza młodzież jest taka, że chwaląc się tym, iż na ostatniej imprezie skuł mordę, poczuje się fajny i wszyscy będą go uważać za równego gościa.

Widzę, że powoli schodzimy na offtopic, tak więc nalegam na powrócenie do tematu.

Mr Macphisto - 13-02-2009, 21:53

Nie pamiętam kiedy zaczęło się z alkoholem. I to nie dlatego, że aż tak wtedy zapiłem :D Ale to było w wieku kilkunastu lat. Najwyżej 15-tu. Ze wskazaniem na trochę wcześniej. Ale tak jak sięgam pamięcią, to najdawniej sięgam do tego jak miałem 14-cie lat.

Czysta wódka trochę później, ale niewiele. Akurat u mnie było tak, że z piwem nikt mi nie robił problemów, więc tego alkoholu się spokojnie trzymałem. Wódka już tak łatwo nie podchodziła rodzinie :P

No a papierosy to jakiś czas temu. Nie ma co roztrząsać dokładnej daty, bo są tu pewnie takie jednostki co to sądzą, że wiedzą/wiedziały wszystko. A nie do końca właśnie tak musi być ;) W każym razie minęło już wiele miesięcy od pierwszego fajka. Tyle, że to nie nałóg akurat. Ale szlug/cygaro/szisza. Mniam. Tzn... tak na ogół mniam. Bo od dłuższego czasu jakoś nie ma ochoty.

Cytat:
Wiem, że teraz niby młodzież dojrzewa szybciej, ale jakaś granica w tej materii być powinna.


Są szmatki, co to się wcześniej spijają i nie tylko :P

Co do nałogów, to raczej wszystkie dotyczą mojego łóżka bardziej lub mniej dosłownie :P

*hyp*

PS. Jedno cygaro ciągle czeka na swoją okazę. A to już niedługo. O.

K@t - 13-02-2009, 22:03

Mr Macphisto napisał/a:

Co do nałogów, to raczej wszystkie dotyczą mojego łóżka

Nałogowo zmieniasz pościel? :o

Sorry za krótkiego posta :pozdro:

Mr Macphisto - 13-02-2009, 22:27

Nie. Łamię prześcieradła.

Sorry za krótkiego posta :)

Jerrem_Y - 15-05-2009, 16:07

http://www.youtube.com/watch?v=RMhTk_7KzBA

Wynocha anty-palacze!!!!!!!!

Hrithik_Roshan - 18-05-2009, 21:36

Jeśli chodzi o mnie to nie mam większych problemów z uzależnieniami.
Paliłem przez 3 lata, ale raczej tak dla samego dymu i ze względu na specyficzne towarzystwo w którym się obracałem. Jednak zmieniając otoczenie pozbyłem się tak jakby przymusu palenia. Generalnie nastąpiło to z dnia na dzień, zdarza mi się popalać, ale tylko na imprezach. Potrafię sobie odmówić i przerwy z reguły trwają wiele miesięcy. Jakoś mnie nie ciągnie do tego. Alkohol jest skolei dla mnie miłą odmianą raz na jakiś czas fajnie się nafutrować i odstawić tzw. "fazę".
Paliłem ziółko nie raz, ale bez rezultatu. Nie wiem, może jestem jakis za sztywny?
Dla mnie to śmierdzi kiełbasą i jest po prostu dymem.
Kiedyś wydawało mi się, że internet & komp to moje uzależnienia, ale miałem długie przerwy 1, 2 ,3 i okazało się, że można bez tego żyć.

Solara mnie również nie zniewoliła, byłem raz na 4 minuty i starczy.
Gorąco i niewygodnie - 30 lub 40 minut jak rekordzistki z naszej budy bym tam nie wytrzymał.

ps. Ogólnie bardzo się ciesze, że coraz większa liczba kawiarnii wprowadza zakaz palenia.

Integral - 22-05-2009, 15:12

Hm, ostatnio pewien zapalony poszukiwacz sensu w życiu zagiął mnie stwierdzeniem "chce Ci się palić, idziesz, kupujesz paczkę, więc jesteś uzależniona". Jeśli tak to działa, to owszem, wkręciłam się w nałóg tytoniowy, jednak nie do tego stopnia, żebym nie mogła sobie tego odmówić na parę tygodni czy nawet miesięcy. Rzecz w tym, że prędzej czy później i tak do tego wracam. W przeciwieństwie do mojego przedmówcy przerwy w paleniu uważam po prostu za przerwy, nie za zerwanie z nałogiem :p .

Inny nałóg - jak jeszcze moderowałam (tak, wiem, uwielbiacie, kiedy do tego wracam) potrafiłam spędzać na forum po 4-5h dziennie, lustrując i nadzorując, a jeśli czas pozwolił - nawet dłużej :p . To samo tyczy się rozmów na gg z moim ówczesnym małżonkiem. Strach liczyć, ile czasu przeszło na zwykłe pierdoły, bo nie każda rozmowa była warta odbycia. Uzależnienie od komputera przeszło, gdy okazało się, że na forach nie mam czego szukać, lista gg skurczyła mi się do raptem jednej osoby (z którą i tak wolałam porozmawiać innymi drogami), stare przyjaźnie był funta kłaków warte i ogólnie wbrew mojemu przekonaniu internet całkiem nieźle radzi sobie beze mnie, co za tym idzie - nie tylko nie muszę tu siedzieć, ale wręcz nie mam co tu robić. Teraz sprzęt służy mi głównie do korespondencji i czytania mang/e-booków, ew. słuchania muzyki.

Cytat:
ps. Ogólnie bardzo się ciesze, że coraz większa liczba kawiarnii wprowadza zakaz palenia.

Ja tam optuję za wydzielonymi miejscami dla palaczy. Ale oczywiście z sensem - nie tak, żeby opary tak czy siak leciały na wszystkich obecnych, bo takie genialne projekty też się zdarzają.
Co mnie rozśmieszyło natomiast to pomysł zakazu palenia także w pubach/klubach.

Menkaure - 22-05-2009, 17:22

Integral napisał/a:
Co mnie rozśmieszyło natomiast to pomysł zakazu palenia także w pubach/klubach.

Od 1 sierpnia ten zakaz wprowadza Grecja. GRECJA - gdzie pali się nawet w parkach narodowych (w Elladzie palenie traktują jako sport etniczny :D ). Co ciekawe - w Grecji wciąż legalnie reklamuje się papierosy na ulicznych bilboardach, przystankach, kioskach. Wszyscy Grecy wiedzą, że nawet jeśli ten zakaz wejdzie w życie, to i tak nikt go nie będzie przestrzegał - jak zresztą wszystkich zakazów.

Słyszałem niedawno, że oprócz wprowadzenia zakazu palenia w pubach/clubach będzie także wprowadzony zakaz ekspozycji papierosów i tytoni w sklepach i kioskach. Ba. Pani w sklepie nie będzie mogła udzielać informacji na pytanie: "a jakie są?" w sytuacji, gdy zabraknie paczki naszych ukochanych ćmików.

Ja palę od 7 lat. Z początku palenie nie szło mi łatwo - pamiętam jak kręciło się w głowie, rzygało po każdym zaciągnięciu się czy po prostu przeszkadzał ten wszendobylski zapach. Teraz żaden z powyższych objawów nie występuje - no, może poza pokaszlywaniem i budzeniem się z tzw "efektem trampkowym" w ustach.
Nie znoszę Marlboro... nie wiem dlaczego ludzie uważają to za najlepszej jakości wyrób tytoniowy. Dla mnie są drętwe i troche bezpłciowe, no i może troche snobistyczne :) Sam palę WEST silver w wersji 100's bo te krótkie mają zupełnie inny "smak". No i przyjemność palenia trwa o te 30 sekund dłużej, a cena ta sama :D
Palę także papierosy skręcane - ot kupuję tytonik za 19zł (Golden Virginia), bibułki i filterki. Jest to super wyjście dla osób palących z ograniczonym budżetem, gdyż u mnie 50g tytoniu starczało na tydzień. Prowadząc samochód jednak ciężko skręcić papieroska, więc podczas wojaży preferuję zwykłe Westy ;)
Swego czasu paliłem tylko miętowe papierosy - to były początki mojej kariery palacza. Być może powodem było lepsze samopoczucie po "miętusku". Jednak słyszałem, że spośród wzystkich papierosów są najbardziej szkodliwe, więc wróciłem do tradycyjnych pomarańczowo-białych papierosów.

W sumie przyznam, że jestem bardzo zaskoczony faktem, że Ynt i Żeremia "kurzą" :D

[ Komentarz dodany przez: Jerrem_Y: 22-05-2009, 17:59 ]
Ja Chciałam zauważyć, że jeszcze nigdy swojej paczki papierosów nie kupiłam. Więc palę jak jest okazja żeby komuś podpierniczyć i zapalić z kimś (sama nigdy) po piwku, po jedzonku. Bardzo rzadko - dla tego to dla mnie małe święto zapalić sobie na spokojnie :)

[ Komentarz dodany przez: Jerrem_Y: 22-05-2009, 18:00 ]
Ej z tym podpierniczaniem to zabrzmiało źle. Kupie swoją paczkę w końcu bo wiszę ćmiki Kamili, Ynt, Grzekowi i Rzymolowi. Obiecuje Kochani, lubcie mnie nadal.

quicksilver - 23-05-2009, 17:54

Menkaure napisał/a:
Swego czasu paliłem tylko miętowe papierosy - to były początki mojej kariery palacza. Być może powodem było lepsze samopoczucie po "miętusku".

Oj oj...nie lubię, nie dobre są dla mnie. Strasznie gardło podrażniają. Z moim paleniem to bywa różnie, najczęściej jednak do alkoholu w pubie, klubie czy na jakieś innej imprezie. Najbardziej ciągnie gdy jest zimno lub łapie mnie jakaś deprecha, bądź stres. Jednak nie lubię zapachu papierosów, szczególnie gdy pachnie nim moje ubranie :D poza tym fajki są dość kosztowne, więc żeby nie zbankrutować trzeba po prostu przestać palić, albo żebrać na innych :D dobry sposób.

Cytat:
Nie znoszę Marlboro... nie wiem dlaczego ludzie uważają to za najlepszej jakości wyrób tytoniowy

Próbowałam raz, czerwonych. Straasznie mocne i jakoś tak nie bardzo mi smakowały. Wolę jednak Pall Mall'e albo Djarumy. Goździkowe są rewelacyjne.

Cytat:
Palę także papierosy skręcane

Raz jeden jedyny miałam okazję zapalić we Francji i nigdy więcej. Może i taniej, ale to nie dla mnie.

Co do zakazu palenia w miejscach publicznych to moim zdaniem jest to zabójstwo dla komercji. Mimo wszystko wiele osób lubi sobie pójść do pubu i przy piwku zapalić papierosa. Dobrym rozwiązaniem jest wydzielenie sal dla palących i niepalących, jak wspomniała Integral. W Łodzi w paru pubach zostało to tak wydzielone i jest dobrze. :)

Łukasz - 23-05-2009, 18:07

Dla mnie to trochę głupota, że papierosy zdrożały. Przecież osoby uzależnieni od nałogu palenia mogą zbankrutować. Jeżeli już ktoś rzuca palenie to przez rok może ponad 1000 zł. zaoszczędzić. Mój wujek pali papierosy dziewięć lat niestety :( Mam jednak nadzieję, że przestanie. Z kolei mojemu drugiemu wujkowi będzie ciężko rzucić, ponieważ od dłuższego czasu pali papierosy mocne. Mam jeszcze w osiedlu sąsiada który uzależnił się jednocześnie od alkoholu i od papierosów :O
Menkaure - 23-05-2009, 18:25

Łukasz napisał/a:
Z kolei mojemu drugiemu wujkowi będzie ciężko rzucić, ponieważ od dłuższego czasu pali papierosy mocne.

To nie ma żadnego znaczenia, możesz równie dobrze palić super-lighty, a i tak ciężko ci będzie je rzucić - uzależnienie tkwi w psychice, a nie w tym, czy paczka jest czerwona czy niebieska.
Łukasz napisał/a:
Dla mnie to trochę głupota, że papierosy zdrożały. Przecież osoby uzależnieni od nałogu palenia mogą zbankrutować.

Drożejące papierosy nie mają większego wpływu na osoby, które palą. Jeśli ktoś chce palić to wyda te 10 zł na paczkę. Ja osobiście rzuciłbym ze względów ekonomicznych i zdrowotnych, ale po prostu zwyczajnie lubie sobie zapalić do porannej kawy, do piwka, wódeczki czy po prostu pyknąc dymka dla relaksu.

Łukasz - 23-05-2009, 21:39

Tylko, że niektórzy jak zaczynają palić po trochu to potem palą trochę więcej, potem jeszcze więcej zapalą aż w końcu bardzo dużo. Czyli od jednego małego papierosa można wpaść w silny nałóg, a jeżeli ktoś chciałby rzucić palenie to musi mieć silną wole. Przyznam, że niedawno pociągnąłem, bo znalazłem się w towarzystwie palaczy i nie chciałem po prostu żeby się ze mnie śmiali. Ale nigdy nie będę palić nałogowo żeby się nie truć.
Hrithik_Roshan - 24-05-2009, 03:42

Cytat:
Tylko, że niektórzy jak zaczynają palić po trochu to potem palą trochę więcej, potem jeszcze więcej zapalą aż w końcu bardzo dużo. Czyli od jednego małego papierosa można wpaść w silny nałóg, a jeżeli ktoś chciałby rzucić palenie to musi mieć silną wole.


Łukasz naprawdę Ameryki nie odkryłeś.
Takie uproszczone newsy serwują w programie nauczania dla uczniów szkół podstawowych.
Więc sensu w twym poście najmniejszego nie widzę.
Trąbili, trąbią i trąbić o tym będą.

Cytat:
Ale nigdy nie będę palić nałogowo żeby się nie truć.


Stare, ale jare - "Nigdy nie mów nigdy".

Cytat:
Drożejące papierosy nie mają większego wpływu na osoby, które palą. Jeśli ktoś chce palić to wyda te 10 zł na paczkę. Ja osobiście rzuciłbym ze względów ekonomicznych i zdrowotnych, ale po prostu zwyczajnie lubie sobie zapalić do porannej kawy, do piwka, wódeczki czy po prostu pyknąc dymka dla relaksu.


Dokładnie, zresztą palacze zwinnie wybierają alternatywne drogi i tną koszta przerzucając się na skręcane fajki, tańsze odpowiedniki i lewy towar.

Cytat:
Próbowałam raz, czerwonych. Straasznie mocne i jakoś tak nie bardzo mi smakowały. Wolę jednak Pall Mall'e albo Djarumy. Goździkowe są rewelacyjne.


W zwykłych fajkach nie odczuwam różnicy - Westy, Mallboro, Pall Mall - jeden pies.
Moje ulubione to Sundays Fantasy i ewentualnie Djarumy Wiśniowe.

Dojrzała Virginia, aromatyczny Burleys oraz korzenne i orientalne tytonie, wzbogacone odrobiną słodkich jagód leśnych, nadają tej mieszance indywidualny wyborny smak oraz nadzwyczaj przyjemny aromat.


Rocky - 24-05-2009, 14:04

Łukasz napisał/a:
Przyznam, że niedawno pociągnąłem, bo znalazłem się w towarzystwie palaczy i nie chciałem po prostu żeby się ze mnie śmiali.

Ten argument za każdym razem mnie śmieszy. Zapalę, wypiję bo koledzy tak robią to ja też muszę.

Jeszcze nigdy nie miałem fajki w ustach. I nie zamierzam mieć. Koledzy faktycznie palą (Szczerze mówiąc, znam coraz mniej osoby które nie palą. I większość na tej samej zasadzie co Łukasz, palą bo inni też tak robią), proponowali mi już parę razy, za każdym razem odmawiam. Nienawidzę już samego zapachu fajek.
Z tego co też zauważyłem, niektórzy też palą bo lubią, bo im to po prostu pomaga się odstresować. Każdy ma na to swój sposób.
Hrithik_Roshan napisał/a:
Takie uproszczone newsy serwują w programie nauczania dla uczniów szkół podstawowych.
Więc sensu w twym poście najmniejszego nie widzę.
Trąbili, trąbią i trąbić o tym będą.

No tu się zgadzam, ale nie ma się co dziwić bo niektórzy to zachowują się tak jakby nie mieli swojego rozumu. Osobie w moim wieku (A nawet i młodszej) ciężko potem zrezygnować z takiego nałogu. A nieprzyjemnie się patrzy na osobę, która zaczęła od jednego papieroska a potem stoczyła się na same dno.

Jeżeli chodzi o alkohol to także nie jest to moje uzależnienie. Piłem już (W większych ilościach), ale to tylko wtedy kiedy nie potrafiłem sobie poradzić z jakąś sytuacją. Teraz wiem że to nie jest jakieś specjalnie mądre rozwiązanie. W alkoholu nie warto topić smutków. To może tylko źle się skończyć.
Po piwko sięgam raz na tydzień, dwa. Ot tak, dla relaksu.

O narkotykach nie wspomnę bo z tym nie chce mieć nic wspólnego. Największe cholerstwo jakie może być.

Pozdrawiam

Menkaure - 24-05-2009, 14:17

Rocky napisał/a:
Zapalę, wypiję bo koledzy tak robią to ja też muszę.

Każdy chyba przechodzi okres swego rodzaju szpanerstwa i pozerstwa. Nie mówię, że wszyscy, ale chyba każdy chce w jakimś stopniu przekonać się co to znaczy.
To, że mówisz, iż nie miałes w ustach papierosa jest wyraźnie oznaką jakiegoś odwiecznego wstrętu (np palący rodzice) lub faktu, że nikt w rodzinie nie palił. Ja osobiście zacząłem palić, bo moja mama jak i ojciec palą dużo, więc chcąc nie chcąc i tak skończyłbym na raka :)

Hrithik wspomina o jakichś orientalnych ćmikach. Nie znoszę smrodu jakichś cygaretek czy innych tego typu wynalazków. W pracy często ludzie palą włacnie pura czy cigaretki, co mnie osłabia... Zapach i gęsty dym mnie zabijają i mam ochotę przestać obsługiwać takich klientów, lub dać im coś, żeby jak najszybciej opuścili to miejsce.

A narkotyki. Hmm. Czasem zdarzy mi się pociągnąć bucha dwa i to także na zasadzie "inni palą" - i nie chodzi tu o szpan, absolutnie. Po prostu raz zapierałem się rękami i nogami, a wdychając dym gandziowy i tak miałem lekką fazę po godzinie przebywania w takim pomieszczeniu :P

Rocky - 24-05-2009, 14:31

Menkaure napisał/a:
To, że mówisz, iż nie miałes w ustach papierosa jest wyraźnie oznaką jakiegoś odwiecznego wstrętu (np palący rodzice) lub faktu, że nikt w rodzinie nie palił.

Faktycznie aktualnie w domu nikt nie pali, a ja mam coś w rodzaju wstrętu.Już sam zapach na mniej jakoś źle działa.
Menkaure napisał/a:
Każdy chyba przechodzi okres swego rodzaju szpanerstwa i pozerstwa. Nie mówię, że wszyscy, ale chyba każdy chce w jakimś stopniu przekonać się co to znaczy.

Tu się zgodzę, tylko że chyba każdy w innych sytuacjach. Jedni zapalą, z kolei inny będą starali się przypodobać w innych sposób (Także niekoniecznie mądry).
Menkaure napisał/a:
a wdychając dym gandziowy i tak miałem lekką fazę po godzinie przebywania w takim pomieszczeniu :P

Widziałem na własne oczy co ludzie robią po gandzi :)
Jeden znajomy właśnie po gandzi (byliśmy w lesie), nagle zaczął krzyczeć że nie widzi drzew :D
Inny przykład to taki, że jadę z tym samym znajomym samochodem (Ten znowu się spalił), mieliśmy do domu jakieś 500m prostej drogi (Tylko dlatego pozwoliłem mu prowadzić :P ) i ten nagle się zatrzymuje. Pytam się dlaczego stanął, a on odpowiada, że widzi mrówki przed nami i je przepuszcza. Ogólnie to jechaliśmy ten odcinek drogi 30 min :p
Takich sytuacji jest więcej więc widząc co ludzi robią, wolę nie ryzykować, to chyba nie dla mnie :) A poza tym nie odczuwam takich chęci.

Pozdrawiam

Integral - 24-05-2009, 20:07

Ale bzdury wypisujecie :D .

quicksilver napisał/a:
zabójstwo dla komercji.

To możliwe w ogóle? Zabić komercję? :D

Cytat:
Próbowałam raz, czerwonych. Straasznie mocne i jakoś tak nie bardzo mi smakowały.

Tak, palenie ich jest w pewnym sensie ekonomiczne - w pubie/na imprezie na pewno nie Ty będziesz tym opalanym :p . Śmiałkowie, którzy targną się na taką paczkę w najgorszym wypadku znikają szybciej niż zamierzali, bo ból głowy i mdłości stają się nieznośne.

Menkaure napisał/a:
To nie ma żadnego znaczenia, możesz równie dobrze palić super-lighty, a i tak ciężko ci będzie je rzucić - uzależnienie tkwi w psychice, a nie w tym, czy paczka jest czerwona czy niebieska.

W psychice i ogólnie w organizmie, chociaż fakt faktem, sam wpływ nikotyny nie jest tak duży jak to wszystko, co towarzyszy paleniu, cała ta mała celebracja.
Zresztą co tu dużo gadać - czy się pali dla szpanu, czy z chęci, czy z "potrzeby" (którą samemu się w sobie wyrobiło), wszystko sprowadza się do świadomego i dobrowolnego trucia się. Jeśli towarzyszy temu jakaś wola życia, to nazywa się to po prostu głupotą :p .

Rocky napisał/a:
A nieprzyjemnie się patrzy na osobę, która zaczęła od jednego papieroska a potem stoczyła się na same dno.

Od samych (jednych) papierosków się na dno nie stacza :p .

Menkaure napisał/a:
Ja osobiście zacząłem palić, bo moja mama jak i ojciec palą dużo, więc chcąc nie chcąc i tak skończyłbym na raka :)

Kolejna bzdura. Nie skończyłbyś na raka i podobnie jak Łukasz, Ameryki nie odkryłam tym stwierdzeniem :p . Rodzice nie mają tu nic do rzeczy. Chcesz, palisz, proszę bardzo, ale po co bawić się w filozanie i szukać pseudopowodów?

Menkaure napisał/a:
To, że mówisz, iż nie miałes w ustach papierosa jest wyraźnie oznaką jakiegoś odwiecznego wstrętu (np palący rodzice) lub faktu, że nikt w rodzinie nie palił.

Albo tego, że nie chciał zapalić :p .

Ogółem - ludzie, litości :p . I zanim ktoś spróbuje mi zarzucić hipokryzję - wiem, że sama też się truję, świadomie i dobrowolnie skazując się każdorazowo na te 5 minut życia mniej. Ale nie mam zamiaru dorabiać do tego nieistniejących teorii czy zwalać wszystkiego na palących rodzicieli, co notabene wydaje mi się jeszcze głupsze niż ta masochistyczna przyjemność, jaką jest palenie.

Menkaure - 24-05-2009, 20:18

Integral napisał/a:
Kolejna bzdura. Nie skończyłbyś na raka i podobnie jak Łukasz, Ameryki nie odkryłam tym stwierdzeniem . Rodzice nie mają tu nic do rzeczy. Chcesz, palisz, proszę bardzo, ale po co bawić się w filozanie i szukać pseudopowodów?

Palenie bierne też zabija. Przebywając w pomieszczeniu, gdzie w dymie mozna zawiesić siekierkę jest tak samo szkodliwe jak palenie czynne. A uwierz, że nieraz w domu potrzeba dobrej orientacji w terenie, bo ciężko jest przejść z pokoju do pokoju.

Masochistyczna przyjemność - dużo w tym racji. Jak wspomniałem palę dla przyjemności, a ta przyjemność powoduje regularne auto_się_zatruwanie. Każdy palacz zdaje sobie sprawę z odbierania sobie tysięcy minut życia, ale mimo to - pali.

Integral - 24-05-2009, 20:30

Menkaure napisał/a:
Palenie bierne też zabija. Przebywając w pomieszczeniu, gdzie w dymie mozna zawiesić siekierkę jest tak samo szkodliwe jak palenie czynne. A uwierz, że nieraz w domu potrzeba dobrej orientacji w terenie, bo ciężko jest przejść z pokoju do pokoju.

W porządku, ale to nie brzmi jak powód, żeby palić dalej. Nawet gdyby faktycznie była to 1/4 życia, kiedy masz przyspieszony kurs orientowania się w mlecznobiałej mgle, nie skazuje Cię to na raka, a już najmniej na palenie.

quicksilver - 22-05-2010, 11:04

Ostatni raz pisałam tutaj rok temu i duuużo się zmieniło przez ten czas. :mrgreen2: Pall Malle rzuciłam dla białych Marlboro, a te dla zielonych Linków o zgrozo. Ale muszę przyznać, że jak zawsze nie przepadałam za mentolowymi fajkami, to te mi smakują i pale je od dłuższego czasu. Tylko w sumie wypadałoby w końcu zakończyć tę jakże drogą przyjemność. Ciepło się robi, więc mam nadzieję, że w końcu odechce mi się.
Integral - 22-05-2010, 19:03

Jak palisz zielone Linki to równie dobrze możesz przecież biegać z paczką słonych paluszków. Zdrowsze to, tańsze, różnica w działaniu niezauważalna, a po jakimś czasie zorientujesz się, że to idiotyczne uzależnienie od samego gestu :p .

Ja pozostaję wierna moim czerwonym Marlboro. Dużo bardziej co prawda ciągną mnie czarne Djarumy, ale niestety nie śpię na aż takiej ilości pieniędzy, żeby bulić po 12-13 zł za paczkę fajek, którą w rozsmakowaniu spaliłabym w jeden dzień.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group