To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum World of Tomb Raider
Forum serwisu World of Tomb Raider

Kontrowersja - Eutanazja i aborcja

krtomb - 28-07-2010, 10:36

Miło, że określasz mnie jako osobę bez sumienia - tym bardziej, że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Całe szczęście - jak już pisałem wcześniej - nie Ty będziesz decydował o aborcji, bo najwyraźniej całkowicie odrzucasz w tym momencie życie kobiety, które może być w przypadku przykładowej ciąży zagrożone - pozwalając tym samym żeby to ona umarła kosztem narodzin dziecka - które w przypadku obopólnej wady płodu i choroby matki - nie wiadomo czy w ogóle urodzi się żywe. Ale tak to już jest w przypadku radykalistów - nie i już - nie ważne jakim kosztem - a dlaczego? Bo nigdy żaden z ludzi o Twoich poglądach nie znalazł się w takiej sytuacji i łatwo zabraniać i decydować o cudzym życiu nie mając o nim pojęcia. Tu piłeczka odnośnie sumienia wraca do autora, ale cóż - sądzę, że to nie zmieni nawet odrobinę Twojego jakże dziwnego i niezrozumiałego zdania...
millo - 28-07-2010, 16:37

krtomb napisał/a:
Ty będziesz decydował o aborcji, bo najwyraźniej całkowicie odrzucasz w tym momencie życie kobiety, które może być w przypadku przykładowej ciąży zagrożone - pozwalając tym samym żeby to ona umarła kosztem narodzin dziecka - które w przypadku obopólnej wady płodu i choroby matki - nie wiadomo czy w ogóle urodzi się żywe.
Ile to rzeczy można się o sobie dowiedzieć na tym forum. Patrz, jak mnie przejrzałeś - mimo że nigdy nie napisałem czegoś takiego, to Ty i tak wiesz swoje! Jasnowidz, czy co?
A tak na poważnie, to trochę mi smutno, że zamiast czytać to, co napisałem, i na tej podstawie wnioskować, jakie mam poglądy na pewne sprawy, to z miejsca uznałeś, że jestem złem wcielonym, które pewnie za aborcję to by głowy odgryzało. Dyskusja w tym temacie nie jest obowiązkowa, znajomość moich postów tym bardziej. Jednak jeżeli chcesz coś o mnie pisać, to zapoznaj się z tym, co ja napisałem. Nie oczekuję odwołania Twoich oszczerstw pod moim adresem, nie spodziewam się też przeprosin. Zamieszczę za to fragment swojej wypowiedzi z tego tematu:
millo napisał/a:
Jeżeli są to normalni, pełnoprawni ludzie, to zabicie ich byłoby zwykłym morderstwem, bez względu na okoliczności (może za wyjątkiem sytuacji, gdy ciąża doprowadziłaby do śmierci matki, ale to i tak wybór powinien być pozostawiony matce).
I link do posta. Może dla równowagi wkleisz jakiś fragment, który świadczyłby o moim nieprzejednaniu, radykalizmie, bezduszności totalnej, skrajnym zacofaniu w sprawie aborcji spowodowanej zagrożeniem życia matki?
Czekam na odpowiedź
Twój millo

P.S.
krtomb napisał/a:
Ale tak to już jest w przypadku radykalistów - nie i już - nie ważne jakim kosztem - a dlaczego? Bo nigdy żaden z ludzi o Twoich poglądach nie znalazł się w takiej sytuacji i łatwo zabraniać i decydować o cudzym życiu nie mając o nim pojęcia.
Jesteś zbyt cienki, by pisać o mnie i osobach o podobnych poglądach takie rzeczy. Jeszcze za mało wiesz o świecie, krtombie.
krtomb - 28-07-2010, 16:48

Nie znasz mnie, więc nie twierdź że za mało wiem o świecie, bo bądź, co bądź wiem o wiele więcej niż Ci się wydaje. Nie zamierzam się jednak licytować. W moim przekonaniu morderstwem jest jednak zabicie osoby, a nie płodu i nigdy nie nazwę aborcji morderstwem, bo to zwyczajne nadużycie, a już na pewno aborcji dokonanej na niewykształconym płodzie. Niezależnie od tego, nie będę się wypowiadał w tym temacie, moją opinię na temat aborcji już wyraziłem, nie istnieje więc najmniejszy powód, dla którego miałbym się dłużej w tym temacie udzielać. A jeśli chodzi o Ciebie, to życzę powodzenia w dalszym ocenianiu ludzi, gdy nie ma się o nich najmniejszego pojęcia.
millo - 28-07-2010, 16:58

krtomb napisał/a:
Nie znasz mnie, więc nie twierdź że za mało wiem o świecie, bo bądź, co bądź wiem o wiele więcej niż Ci się wydaje.
Widzisz, jak taka ocena może razić? Niestety czytelnik tego tematu będzie pamiętać, że to Ty powiedziałeś, że ja nic nie wiem o życiu, hipokryto.
krtomb napisał/a:
Niezależnie od tego, nie będę się wypowiadał w tym temacie, moją opinię na temat aborcji już wyraziłem, nie istnieje więc najmniejszy powód, dla którego miałbym się dłużej w tym temacie udzielać.
Zapomniałeś dodać, że poza wyrażeniem swojej opinii zdążyłeś też wylać wiadro pomyj na moją osobę. No ale jesteś zbyt cienki, więc ani nie wskażesz fragmentu mojej wypowiedzi, który potwierdzałby Twoje oszczerstwa (sądząc po szybkości odpowiedzi nawet nie zadałeś sobie trudu, by przeszukać ten temat - ale i tak nic byś nie znalazł), ani nie przyznasz się do błędu. Dezercja jest więc nawet rozsądnym posunięciem.
krtomb - 28-07-2010, 19:00

Wypowiedziałem się o osobach które generalnie mają radykalne poglądy, a to, że uważam, że również Ty je posiadasz nie uprawnia mnie to określania Cię ani jako osobę o skłonnościach do hipokryzji ani tym bardziej do niewiedzy na temat życia - nie znam Cię i takiego wniosku jakobyś życia nie znał nie wysuwam. Ale cóż - takiego postu można się było spodziewać...

[ Komentarz dodany przez: Integral: 28-07-2010, 19:26 ]
Takiego nadmuchanego posta również.

PiotrSlivka - 04-06-2011, 08:42

Jeśli chodzi o eutanazje. To bezwzględnie nie wolno do niej dopuścić. Powinno się raczej poprawić warunki człowieka który cierpi, a nie zostawiać go samemu sobie, bo wtedy nie dziwne że nachodzą go takie straszne myśli.
Anonymous - 24-01-2012, 09:57

Powiem Wam, miałam zajęcia jedne poświęcone właśnie aborcji. Chryste Panie - zmieniam swoje położenie w tej dyskusji. Tylko osoby zgwałcone, czy mające chore (bardzo) dziecko, lub zagrażające życiu. Nikt więcej nie powinien brać w tym udziału.

Bardzo skupiliśmy się na omawianiu w ogóle "jak to się robi". Nigdy sobie tego nie umiałam wyobrazić. To jest okropne. Zszarpywana z całej siły i to kilkakrotnie ściana macicy, która traci swoje właściwości na tyle, że każda kolejna, chciana ciąża może nie mieć nigdy już miejsca. A jeśli pojawią - to komplikacje porodowe/ciążowe są pewnikiem w tej sytuacji: ciąża pozamaciczna, niska waga kolejnych dzieci, pęknięcia szyjki, przedwczesne porody, zakażenia bakteryjne... także uwaga uwaga: częstsza zapadalność na raka piersi.

Co ciekawe, kobiety, które raz dopuściły się aborcji są skłonne przerywać kolejne ciąże. Jeśli nie - kontakt z ich nowonarodzonym maleństwem jest delikatnie mówiąc nienormalny. A wydawałoby się, że dziecko scala rodzinę (sarkazm).

Inne badania: 65% kobiet po aborcji stosują przemoc wobec swoich dzieci.

W następstwie aborcji 80% związków rozpada się. Dlaczego? Bo mężczyźni czują się jak przedmioty. Kobiety takie często mówią: "mój brzuch, moja sprawa", co sprawia, że mężczyźni postrzegają się jako machiny do robienia dzieci i tyle.

Generalnie mam też materiały dotyczące syndromu osoby ocalonej od aborcji - gdy zwyczajnie dzieciak po czasie dowiaduje się, że mamusia chciała go usunąć. Hardcore i nikomu tego nie życzę. Osoba taka żyje z nieustannym poczuciem winy, że w ogóle istnieje. Zaważa to na całym jego życiu.

K@t - 24-01-2012, 11:05

Cytat:
Bardzo skupiliśmy się na omawianiu w ogóle "jak to się robi". Nigdy sobie tego nie umiałam wyobrazić. To jest okropne. Zszarpywana z całej siły i to kilkakrotnie ściana macicy, która traci swoje właściwości na tyle, że każda kolejna, chciana ciąża może nie mieć nigdy już miejsca. A jeśli pojawią - to komplikacje porodowe/ciążowe są pewnikiem w tej sytuacji: ciąża pozamaciczna, niska waga kolejnych dzieci, pęknięcia szyjki, przedwczesne porody, zakażenia bakteryjne... także uwaga uwaga: częstsza zapadalność na raka piersi.


Co jest totalną bzdurą, nie popartą żadnymi sensownymi badaniami, a sam opis zabiegu to chyba wyjęty z jakiegoś horroru, ewentualnie oparty o średniowieczny podręcznik. I naprawdę dziwię Ci się Mo, że przyjęłaś te brednie do świadomości tak bezkrytycznie.

Integral - 24-01-2012, 11:16

Mo napisał/a:
Co ciekawe, kobiety, które raz dopuściły się aborcji są skłonne przerywać kolejne ciąże.

Badania generalnie mówią, że kiedy coś się zrobi raz i to się uda, mamy skłonność do powtórzenia tego kiedyś w przyszłości.

Mo napisał/a:
Inne badania: 65% kobiet po aborcji stosują przemoc wobec swoich dzieci.

No tu mi się ciśnienie podnosi, bo śmiem twierdzić, że min. 80% rodziców bezaborcyjnych stosuje przemoc. Dziwne, że jakoś zostało to pominięte w zestawieniu o_O.

Mo napisał/a:
W następstwie aborcji 80% związków rozpada się. Dlaczego? Bo mężczyźni czują się jak przedmioty. Kobiety takie często mówią: "mój brzuch, moja sprawa", co sprawia, że mężczyźni postrzegają się jako machiny do robienia dzieci i tyle.

A ile związków bezaborcyjnych się rozpada? Bo takich też znam na pęczki dziwnym trafem.
A to, jak mężczyźni postrzegają się kiedy jasno im się zaznaczy, że kobieta to osobny organizm i osobne życie, w które NIE MAJĄ PRAWA INGEROWAĆ, to jest problem wyłącznie ich samych. Lepiej dla tych 80% kobiet, że pozbyły się takich młotków.

Anonymous - 24-01-2012, 11:27

K@t napisał/a:
Co jest totalną bzdurą, nie popartą żadnymi sensownymi badaniami, a sam opis zabiegu to chyba wyjęty z jakiegoś horroru, ewentualnie oparty o średniowieczny podręcznik. I naprawdę dziwię Ci się Mo, że przyjęłaś te brednie do świadomości tak bezkrytycznie.


Tak jak mówię, bazuję na materiałach wykładowych. Oczywiście: są metody także chemiczne, ale typowa "skrobanka" to... no właśnie, skrobanie ściany macicy po to, by zarodek się nie zagnieździł na dobre.

Nieco inny tekst:
"Stosowana w Polsce metoda rozszerzania i łyżeczkowania („skrobanka”), polegająca na rozszerzeniu szyjki macicy i usunięciu zawartości jamy macicy przy pomocy tzw. łyżeczki (metalowej pętelki umieszczonej na końcu długiej rączki) i szczypczyków, nie jest – jak już wspomniałyśmy − metodą zalecaną przez WHO. Na świecie została ona zastąpiona metodą próżniową, która jest szybsza i mniej bolesna dla kobiet, powoduje mniejsze krwawienie i wymaga słabszego znieczulenia. Niesie ona również ze sobą dwukrotnie mniejsze ryzyko powikłań niż łyżeczkowanie. (...) wprowadzenie do jamy macicy metalowej łyżeczki i wyskrobanie ścianek macicy za pomocą jej ostrych krawędzi wewnętrznych wymaga znacznego rozszerzenia szyjki macicy (...)"

Co do raka piersi: http://www.rakpiersi.pl/publication,id,27.html, zjedź niżej pod hasło Aborcja i poronienia.
Kolejny: http://ekurjerwarszawski....aka-piersi.html
Oczywiście równie łatwo było znaleźć badania, które tej zależności nie potwierdzały. Nie wiemy nic na temat tych badanych kobiet (zarówno w jednej grupie badań, jak i drugiej). Ale myślę jednak, że nie można tego ryzyka tak do końca lekceważyć. Bo nie jest to ryzyko rangi grypy czy przeziębienia.

http://www.youtube.com/watch?v=z94EkBboW50 - wg tego filmu kilka kobiet wygrało sprawy sądowe z aborterami odnośnie nieinformowania pacjentek o możliwym ryzyku (rak piersi i zaburzenia sfery emocjonalnej). Pokazuje to tylko w moim odczuciu, że może jednak coś jest na rzeczy. Nie można powiedzieć na dzień dzisiejszy, że jest to prawda absolutna, ale... dało mi to osobiście do myślenia.

EDIT:

Integral napisał/a:
A to, jak mężczyźni postrzegają się kiedy jasno im się zaznaczy, że kobieta to osobny organizm i osobne życie, w które NIE MAJĄ PRAWA INGEROWAĆ, to jest problem wyłącznie ich samych. Lepiej dla tych 80% kobiet, że pozbyły się takich młotków.


Fakt, masz racje. Chodzi tu jednak o nieco inną rzecz. Są też takie rodziny, które może razem podejmują decyzję co do aborcji i wszystko pięknie fajnie, ale facet też w takiej sytuacji może czuć się źle w związku z tym, że byli "zmuszeni" uśmiercić własne dziecko. Kobieta się izoluje - bo wydaje się jej, że ten facet nie zrozumie jej cierpienia (w końcu to ona jest matką i to w nią ingerowali lekarze/aborterzy - słuszna uwaga). Ale nie musi to oznaczać od razu, że mają się od siebie izolować i traktować jako dwie osobne istoty. Powinni się nawzajem wspierać. No a że dzieje się inaczej to związki się rozpadają.

Lareczka - 13-04-2012, 13:30

Witam wszystkich forumowiczów. Dawno nie pisałam, ale to nie znaczy, że nie śledzę tego forum regularnie :) .
Ostatnio dużo myślałam na temat eutanazji. Użyłam całej swojej empatii, by wczuć się w sytuację kogoś nieuleczalnie chorego - mam tu na myśli głównie całkowity paraliż. To musi być upokarzające być całkowicie zależnym od kogoś, wegetować w łóżku do następnego dnia, który wygląda tak samo. Być może to kwestia charakteru, ale nie dziwię się, że większość takich ludzi woli umrzeć.
Doszłam do wniosku, że jeśli ktoś bardzo tego chce i podejmuje taką decyzję świadomie, a nie np. zaraz po wypadku, pod wpływem impulsu, to może trzeba mu na to pozwolić. Chyba nie powinno się podejmować decyzji za kogoś. Do tego dochodzi jeszcze problem lekarza, który pomaga umrzeć - czy to jest etyczne? Szczerze mówiąc sama nie wiem. Z jednej strony jest on odpowiedzialny za swojego pacjenta, a z drugiej - nic na siłę. Nie chce się leczyć, to nie, nie chce żyć - nic innym do tego. Jednak wiadomo, że każdy podchodzi do tego inaczej. Jeden może być zadowolony, bo spełnił czyjąś wolę, drugi będzie miał wyrzuty sumienia do końca życia, zastanawiając się, czy dobrze zrobił.
Nie mogę powiedzieć, że jestem na 100% za, cały czas mam wątpliwości, czy moje wnioski są słuszne. To jest trudny temat, wymagający naprawdę solidnego przemyślenia.

Jeśli zaś chodzi o aborcję, to zasadniczo jestem na nie. Jest to odbieranie komuś możliwości życia w niedalekiej przyszłości (zakładając, że zarodek to nie człowiek. Ja uważam, że to już człowiek, ale zdania są podzielone). Inną kwestią jest zagrożenie życia matki - wtedy decyzja należy do kobiety.

Pozdrawiam.

Anonymous - 13-04-2012, 14:54

Zarówno aborcja jak i eutanazja zmierza do podporządkowania człowieka regułom użyteczności społecznej, z tą różnicą, że w przypadku aborcji decyzję podejmują ludzie, a w przypadku eutanazji konkretny człowiek.

Zgadzam się z Twoim stanowiskiem - eutanazja to zwyczajna decyzja dorosłego i odpowiedzialnego człowieka. Zgodnie z panującym zwyczajem nie wtrącania się za wszelką cenę w czyjeś życie (dzisiaj chlubimy się niezależnością) nie należy ingerować w tego typu decyzje.

Co do aborcji - to zwykłe morderstwo.

Pozamiatane.

Igi^MBE - 15-04-2012, 22:40

Nie chciałem zasadniczo o tym pisać, ale tak się składa, że miesiąc temu przeżyłem śmierć swojego i narzeczonej nienarodzonego dziecka, w 6 tygodniu ciąży, i jeżeli ktoś by mi powiedział, że to "tylko zlepek komórek" to zwyczajnie za siebie nie ręczę. Po poronieniu wykonuje się standardowo łyżeczkowanie, więc widziałem, ile trwa dochodzenie do siebie po tym rzekomo "bezpiecznym" zabiegu. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem kobiety, która w tak brutalny sposób zamorduje swoje dziecko i podda się temu dobrowolnie. I przede wszystkim - po co? Wiem, że posiadanie dziecka w przypadku moim i Asi nie będzie łatwe, więc jeżeli się okaże, że nam się to nie uda z chęcią byśmy takiego malucha zaadoptowali.
Uważam, że za dokonanie aborcji powinna być bezwzględna kara więzienia, bez żadnych okoliczności które by na to pozwalały, w przypadku zagrożenia życia matki lekarz może oczywiście działać zgodnie z art. 26 kodeksu karnego.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group