To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum World of Tomb Raider
Forum serwisu World of Tomb Raider

Offtopic - Podróże

..::;;PeeT;;::. - 04-05-2007, 18:10

Menkaure napisał/a:
Był to bardzo intensywny kurs w ramach dodatkowych zajęć w mojej szkole wyższej - trwał 2 tygodnie, 7 dni w tygodniu po ok 8-9 godzin dziennie

ufff, no nieżle, nieźle.... chciałbym się dostać na taki kurs, podoba mi się coś takiego :) , tan kurs był za freeko, czy nieźle trzeba za niego zabulić??

Menkaure - 04-05-2007, 18:53

Płaciłem 1200 złotych. Jednak opłacało się.
Malwinka - 29-05-2007, 18:26

Menkaure - widze kolega po fachu ;) ja skonczylam hotelarstwo i zamierzam je uzupelnic w Australii. Dlatego teraz pracuje w dwoch hotelach w Dublinie, zeby na te studia zarobic, a potem juz tylko kierunek Dubaj :P
Ale ja nie o tym chcialam,
wiec wrócialm wczoraj z weekendu w Paryzu. Miasto spodobalo mi sie bardzo. Ma swoj niepowtarzalny klimat. I wcale nie jest takie zasyfiałe, jak to mi mówili ludzie, ktorzy juz tam wczesniej byli. Powinni przyjechac do Dublina albo wybrac sie do Północnej Afryki.
Budynek Luwr'u wywarl na mnie ogromne wrazenie /ze wzgledu na swe rozmiary/ W srodku tym razem niestety nie bylam. Za duze kolejki i za malo czasu ale moze nastepnym razem.
Pod wierze Eiffla znajomi zaprowadzili mnie wieczorem. Kazali mi zamknac oczy i otworzyc dopiero 100 metrow od niej. Wrazenie bylo niesamowite ujrzeć ja w całej okazalości nagle tuz przed soba, migoczaca tysiacami swiatełek. xD
Pomimo iz miasto jest ciekawe ja jednak nie moglabym w nim chyba mieszkac. Jak sobie pomysle, ze musiałabym jezdzic codziennie tym metrem do pracy przesiadajac sie z linii na linie /goraco, duszno, tłok, obskurne tunele/ Nie to nie dla mnie. Zdecydowanie wole pracowac w Dublinie. Wszedzie blisko i jednak naziemna komuniakcja :)

Sklejka - 02-10-2007, 17:40

jAK ja bym chciala pojechac do Egiptu! W poprzednie wakacje bylam w Bulgarii i mieszkalam w hotelu z grzybami na scianach i zasyfiona lazienka. Przynajmniej bylo 200m. do morza i masa straganikow ale nie znalazlam niczego z TR (zreszta co tam jest w bulgarii). Wszystko bylo fajnie procz hotelu i oblesnego jedzenia. Raz nam podali na obiad kotlety mielone w sosie z rozwodnionych ziemniaczkow pure. Jadlam tam tylko owoce.
W nastepne wakacje jade do Grecji do Aten a w ferie zimowe najprawdopodobniej jak sie znajdzie duzo kaski to do Włoch.
a co do podroży TR to marze o wyjezdzie do PERU.

Aggusska - 25-12-2007, 15:23

Moja kumpela z kalsy w tym roku była w Egipcie... I wypowiada se bardzo pozytywnie o tym kraju, choć o ludziach, nieoc ianczej... Podobno musisz każdemu mowić dzieńdorby, bez względu na to ile razy go widzisz... Jak nie powiedizała jakiemuś tam Arabowi, to ją chciał spoliczkować... Nie wiem ile w tym prawdy, ale wydaje się nieco intrygujące o ile można to tak określić...
ja-marta - 25-12-2007, 18:14

Aggusska, hehe, ja czegoś takiego nie słyszałam, ale może inne obyczaje są wśród arabów z Egiptu a inne z Tunezji, gdzie w tym roku byłam. Ogólnie to myślałam, że wszyscy jak jeden naród podobni, a chociażby w Tunezji i Egipcie, gdzie obyczaje jak np. brak praw dla kobiet są znoszone powoli. Szczerze mówiąc, to spodziewałam się arabów przebranych w te ich stroje wspaniałe, piękne budynki itp., ale jednak całkowicie inaczej jest. W Tunezji udzie ubrani są całkowicie normalnie (żeby zobaczyć takiego araba to do Turcji trza czy tam gdzie indziej, bo Tunezja to już się europejska robi). Ogólnie Arabowie - o tak, są bardzo irytujący, są natrętni, wcisną ci wszystko, będą kłamać byś kupił ich produkt, ale są również przyjaźnie nastawieni, uwielbiają żartować. To jest całkiem inna kultura, wszystko jest inaczej, nie da się ich jednoznacznie ocenić ani na tak, ani na nie.
btw. Fajnie się z nimi handluje :P

Grindy - 25-12-2007, 18:26

A właśnie; ja-marta, gdzie w tym roku na narty? Znowu Włochy? :)
Ja niedługo, bo już 12.01. obieram kierunek Saalbach. :jumper:

al-Kahinat - 25-12-2007, 18:30

Ja się wyjeździłam jedynie do Nowego Orleanu. Tam mam pewne korzenie, nie znaczy to oczywiście, że się stamtąd wywodzę. Pamiętam, że od dziecka tam fruwałam, byłam wprost zachwycona tamtejszą kulturą regionalną i architekturą. Chyba dlatego tak polubiłam książki Anne Rice - powiew Nowego Orleanu z czasów jego świetności.

Jeździłam też czasem do Egiptu, mile wspominam każdą podróż. Pisałam nawet pamiętniki z wojaży. :p

ja-marta - 25-12-2007, 19:49

Grindy, tym razem Francja, achhh nie doczekam się, zdjęcia jakie już oglądałam prezentują się wyśmienicie :) Ja jadę 18.01. Saalbach - hmm Austria, przywieź nam coś fajnego :D

al-Kahinat, Egiptu to zazdroszczę :) Moje marzenie od dziecka i mam nadzieję, że się spełni, chociaż moi rodzice już proponują mi wyjazd, ale na tydzień co jest dla mnie okrutne. Zbyt mało czasu na zwiedzenie tego świetnego kraju.

Malwinka - 25-12-2007, 23:56

Widze, ze topik sie troche odswieźył :)
Ja na poczatku grudnia odwiedzilam Portugalie, a konkretnie Lisbone. Cudownie było z szarego, zimnego i deszczowego Dublina, po trzech godzinach lotu, znalezc sie w slonecznecznym i cieplym miejscu. Miasto piękne w południowym klimacie, dobre jedzonko /rybki i owoce morza/. Portugalczycy maja 1000 sposobow na przyrzadzanie dorsza. hehe w Irlandii znaja chyba tylko jeden: wrzócenie do głębokiego, gorącego oleju i podanie go potem z frytkami. Po miescie mozna sie poruszac slicznymi jednowagonikowymi, żółciutkimi tramwajami. Warto zwiedzic Castelo Sao Jorge skad widac cala panorame miasta poniewaz wybudowany zostal na wzgorzu. Widoki mozna tez podziwiac z windy św. Justyny.
Przy wszystkich urokach tego miasta mozna jednak zobaczyc cos jeszcze: sporo żebrzących ludzi. Ale pewnie nigdzie wiecej ich nie zobacze jak miejscu, do ktorego wybieram sie juz w marcu: INDIE. Wreszcie spełnie swoje wielkie marzenie i wybieram sie w podroz po Indiach. Mamy juz z kolega z grubsza opracowany plan. Spedzimy tam miesiac, co i tak bedzie malo, ale zobaczymy, jak sobie tam damy rade i czy bedziemy chcieli wracac. Wszak wiadomo nikt nie zostaje obojetny wobec Indii: jedni non stop tam wracaja inni uciekaja az sie kurzy. Jak nie pojade to sie nie dowiem jak jest ze mna :)






Barbie - 26-12-2007, 23:37

Jak tylko zobaczyłam, że napisałaś tu nowego posta, to się ucieszyłam na jakieś ciekawe wieści ze świata :wink:
Zdjęcia jak zwykle super. Co tam jesz na drugim? :p

Malwinka - 27-12-2007, 01:15

Dziekuje Basiu :) a jem kasztany :P

Sklejka napisał/a:
jAK ja bym chciala pojechac do Egiptu! W poprzednie wakacje bylam w Bulgarii i mieszkalam w hotelu z grzybami na scianach i zasyfiona lazienka.

No cóż trzeba sie z tym liczyć jeśli sie wybiera jedna z tanszych opcji. To samo spotkasz w Egipcie, w Tunezji czy nawet w Grecji /za odpowiednia cene/

ja-marta napisał/a:
Szczerze mówiąc, to spodziewałam się arabów przebranych w te ich stroje wspaniałe, piękne budynki itp., ale jednak całkowicie inaczej jest. W Tunezji udzie ubrani są całkowicie normalnie (żeby zobaczyć takiego araba to do Turcji trza czy tam gdzie indziej, bo Tunezja to już się europejska robi). Ogólnie Arabowie - o tak, są bardzo irytujący, są natrętni, wcisną ci wszystko, będą kłamać byś kupił ich produkt, ale są również przyjaźnie nastawieni, uwielbiają żartować. To jest całkiem inna kultura, wszystko jest inaczej, nie da się ich jednoznacznie ocenić ani na tak, ani na nie.
btw. Fajnie się z nimi handluje

Jakbys sie przejechala w glab kraju to bys zobaczyla ze Tunezja wcale taka europejska nie jest i Arabow w "tych ich strojach" tez. Wybrzeze jest zrobione pod turyste, z tego zyja. Co do Turcji to jest bardziej europejska niz Tunezja. Chyba chca nawet do EU.
To co napisalas odnosnie Arabow jako takich to swieta prawda i dlatego nienawidze z nimi handlowac.

ja-marta - 27-12-2007, 12:16

Cytat:
Jakbys sie przejechala w glab kraju to bys zobaczyla ze Tunezja wcale taka europejska nie jest i Arabow w "tych ich strojach" tez. Wybrzeze jest zrobione pod turyste, z tego zyja. Co do Turcji to jest bardziej europejska niz Tunezja. Chyba chca nawet do EU.
To co napisalas odnosnie Arabow jako takich to swieta prawda i dlatego nienawidze z nimi handlowac.

no życie w głębi troszke inaczej wygląda niż na wybrzeżach. Miałam 2-dniową przejażdżkę na Saharę, jednak to za mało, żeby ocenić różnicę.
Co do handlowania - och pohandlowałam zdrowo razem z ojcem. Nazwali nas bandytami i polską mafią (ale tak zwykle do większości mówią), śmialiśmy się z nimi przez godzinę, ale do jako takiej ceny doszliśmy i nabyłam lampę Alladyna :D

Paula - 09-03-2008, 13:58
Temat postu: Szlakami Lary
Lara odwiedziła wiele krajów. Od mroźnych gór Tybetu po gorące piaski Egiptu :) Założyłam ten temat po to, aby dowiedzieć się które z tych przepięknych miejsc spodobały wam się najbardziej. A może mieliście okazje odwiedzić któreś z nich? Niestety, ja mogę się pochwalić jedynie krótką wycieczką do Włoch i spędzonymi wakacjami w Niemczech :) Pewnie wielu z was marzy o jakiejś długiej podróży w daleki zakątek świata :) Ja bardzo... ;-) No to zapraszam do dyskusji ;-)
Malwinka - 29-03-2008, 17:50

Wróciłam wczoraj z Indii Południowych. Trasa moja obejmowała:
Maharashtra / Mumbai / stąd samolotem -> Kerala: głównie autobusami / Ernakulam - Kochi - Munnar - Kumily - Tekkady - Periyar - Kumarakom - Alappuzha - Ernakulam/ stąd 15 godzin pociagiem -> Goa / Panji, Old Goa, Anjuna Beach, Vagator Beach/ 12 godzin rozklekotanym autobusem -> Karnataka / Hampi / stąd wygodnym semi sleeper busem z powrotem do Mumbai'u
tutaj tak mniej wiecej mapka:


Indie nie takie straszne, jak je malują. Co prawda ruch drogowy niejednego wprawia na poczatku w osłupienie, ale szybko mozna sie połapac o co chodzi. Ważne, aby miec klakson. Bez tego raczej nie widoczny jestes na drodze hehe. Jesli zas chodzi o pieszych to glowna zasada: oczy do okola głowy.
Bilet do Idnii to wydatek około 2000 - 2500k PLN (trzeba polowac na okazje czasem mozna cos trafic ponizej 2k), ale samo przemieszczanie sie po Indiach oraz zycie tam jest bardzo tanie. Oczywiscie Indie moga byc bardzo drogie. Jesli sie nie zachowa czujnosci mozna dac sie naciągnąc i przeplacic cos nawet o kilkadziesiat razy. Cene zawsze nalezy zbijac.
tutaj link do wybranych fotek http://grono.net/gallery/5446624/0/
to tyle na razie. Postaram sie w najblizszym czasie opisac zgrubsza, co ciekawego widzialam. A moze macie jakies pytania to smiało :)

Godbluff - 29-03-2008, 22:47

Kurcze, zazdroszczę Ci takiego wyjazdu. Ja też chciałbym to wszystko zobaczyć na żywo, choćby i po to żeby sprawdzić czy jest tam tak jak to nasza telewizja obrazuje. Z tego co słyszałem to panuje tam bieda i ludzie żyją w raczej ciężkich warunkach. Domyślam się, że grono zamożnych żyje sobie znakomicie, zresztą jak wszędzie ale ja właśnie chciałbym zobaczyć jak wygląda tam życie takiego przeciętnego ‘’Kowalskiego’’. Interesuje mnie też jak to faktycznie wygląda u nich sprawa z religią, jak to jest na co dzień z tymi ich krówkami :) . Chciałbym bardzo pozwiedzać też sobie te wszystkie świątynie bo podejrzewam, że mają one Tomb Raiderowy klimacik :)

Jakbyś mogła to napisz jakie są koszta na osobę takiego wyjazdu, powiedzmy na tydzień. Jeśli to nie tajemnica to napisz ile tam byłaś i ile Ciebie taka wycieczka wyniosła. W ogóle to opłaca się bardziej jechać na własną rękę czy przez biuro podróży?

Malwinka - 30-03-2008, 10:04

Godbluff napisał/a:
Kurcze, zazdroszczę Ci takiego wyjazdu. Ja też chciałbym to wszystko zobaczyć na żywo, choćby i po to żeby sprawdzić czy jest tam tak jak to nasza telewizja obrazuje. Z tego co słyszałem to panuje tam bieda i ludzie żyją w raczej ciężkich warunkach.

Nasza telewizja /z reszta jak kazda/ wiecej dramatyzuje niz to warte.
Jest to odmenny kraj, kultura, ale czy to oznacza, ze gorszy?
Bedni i bezdomni sa wszedzie na swiecie, a ze Indie to kraj przeludniony moze sie to bardziej uzwnetrznia. np w takim Bombaju zyje ponad 15mln ludzi z czego ponad polowa na skraju obostwa. Przejezdzalam przez slamsy tego miasta i rzeczywiscie ludzie spia, robia pranie, jedza na ulicy. Mieszkaja w jakis budkach zrobionych z czego popadnie lub pseudo-namiotach z wodoszczelnych materialow. Dla nas moze to sie wydawac nie do przyjecia, ale dla kogos kto sie w takich warunkach urodzil i wychowal to normalka. Nie zna innego zycia. Ludzie tam pchaja wozek z codziennoscia i nie powiem, zeby brakowalo im usmiechu. Za to u nas w Polsce sie stale nakrzeka, co by nie bylo.
Jesli chodzi o religie to co zaobserwowalam bedac na Kerali /nie wiem jak to sie ma innych stanach/. otoz na Kerali zyja obok siebie i sie wzajemnie toleruja wszystkie religie. Na tym samym podworku widzialam stojacy kosciol i meczet. Co prawda jest to troche meczace gdy do poznej nocy rozbrzmiewaja na cala okolice modlitwy hinduskie a potem o 5 rano muzulmanie zaczynaja nadawac. Ale da sie przyzwyzaic.
Krowki sa bardzo fajne, łagodne i spaceruja sobie gdzie im sie podoba wydajadajc smakołyki ze smieci :)
Godbluff napisał/a:
Chciałbym bardzo pozwiedzać też sobie te wszystkie świątynie bo podejrzewam, że mają one Tomb Raiderowy klimacik

O tak swiatynie, a szczegolnie te zabytkowe to istny raj dla wielbicieli tomb raider'a :) goraco polecam.
Godbluff napisał/a:
Jakbyś mogła to napisz jakie są koszta na osobę takiego wyjazdu, powiedzmy na tydzień. Jeśli to nie tajemnica to napisz ile tam byłaś i ile Ciebie taka wycieczka wyniosła. W ogóle to opłaca się bardziej jechać na własną rękę czy przez biuro podróży?

Absolutnie nie jedzie sie do Indii na tydzien. Po pierwsze nic nie zdarzysz zobaczyc, a bilet jest na tyle drogi /bo ponad 2k PLN/, ze to sie nie oplaca. Odleglosci sa tam ogromne, a taka przejazdzka autobusem 150km to okolo 4-5 godzin jazdy. Takze samo przemieszczanie pochlania jeden dzien. Oczywiscie nie nalezy zapominac, ze przemieszczanie sie jest sensem podrozowania ;)
Samo zycie tam jest tanie, a nawet bardzo. Koszt nocelgu na jedna osobe to wydatek rzedu 15 PLN za dobe i to nie w jakiejs norze tylko masz pokoj z lazienka, telewizorem, czysta posciela. Porzadny obiad mozna zjesc za 6PLN a nawet mniej zalezy gdzie. Oczywiscie w wiekszych miastach moze byc troche drozej i tych nalezy unikac.
Poruszanie sie srodkami lokomocji rownie jest nie drogie np, za podroznych sypialnym pociagiem z Kochi na Goa okolo /900km/ zaplacilam mniej wiecej 30 PLN z miejscowka. hehe za taka cene to ja z Wawy do Łodzi nie dojade /133km/
Najwiecej to chyba wydaje sie na browary /oczywiscie jak ktos lubi/. Taka butelka piwa choc 0,65l to nie rzadko wydaetk 2x wiekszy niz sam obiad a wiadomo, ze czesto na jednym sie nie konczy. Wynika to z wysokich podatkow na alko.Piwko doskonale daje rade w upały :P
Ja bedac w Indiach ponad 3 tygodnie wydalam okolo 800$, ale pokreslam ze niczego sobie nie zalowalam /taka juz ze mnie rozrzutna bestia/ No i mialam 2 duze wydatki extra typu luksusowy houseboat okolo 150pln oraz jungle safari jeepem okolo 120pln.
Kategorycznie odradzam jechanie z biurem pozdrozy. Za pieniadze ktore zaplacisz w biurze podrozy na 2 tygodnie samemu mozesz podrozwac duzo, duzo, duzo dluzej i nikt ci nie narzuca gdzie i kiedy masz jechac. Robisz co chcesz. Z reszta z tego o widzialam to na takich zorganizowanych wyjazdach przecietna wieku to 60 lat wiec torche przesrane w takim towarzystwie.
Oczywiscie sa wyprawy/trekkingi mlodzieżowe ale to nadal wychodzi bardzo drogo, bo okolo 8k PLN na miesiac + wlasne wydatki.
Z reszta na wlasna reke duzo, duzo ciekawiej i przygoda :jumper:

ja-marta - 30-03-2008, 12:51

Chętnie wybrałabym się do Indii. Miałam szansę wyjechać na 3 miesiące, ale niestety nie pojechałam. Nie ukrywając powiem, że wypad był ze szkoły :D Co 2 lata dyrektor organizuje wyprawy głownie do Indii, gdzie oprócz zwiedzania pomaga się biednym. Raz na przykład pomagaliśmy budować szkołę po tragedii jaka się zdarzyła w 2004 (tsunami). Cel jest zaiste wspaniały i taka wyprawa to marzenie każdego. Jednak nie każdy może sobie na nią pozwolić. Droga do wyjazdu jest bardzo długa i żmudna.
http://windiach.arcik.net...56_p9140856.jpg

Ale na własne podróże nie narzekam :D Na weekend majowy rodzice planują wypad do Egiptu. Chociaż dla mnie masakrą jest zwiedzanie tego kraju w tydzień. I jak tak pomyślę: tydzień z biura podróży, ograniczone ruchy (słyszałam o obecności wojska), przy czym nocleg kilkaset km od Kairu... istna paranoja... Tak więc trzeba pomyśleć nad innym krajem, a Egipt poczeka lub znaleźć coś bliżej Kairu.

Godbluff - 30-03-2008, 21:35

Malwinka napisał/a:
Odleglosci sa tam ogromne, a taka przejazdzka autobusem 150km to okolo 4-5 godzin jazdy.


No to widzę, że osiągają zawrotne średnie prędkości (30-40km\h) :hehe:

Malwinka napisał/a:
Najwiecej to chyba wydaje sie na browary /oczywiscie jak ktos lubi/. Taka butelka piwa choc 0,65l to nie rzadko wydaetk 2x wiekszy niz sam obiad


:? Oj to jednak będę musiał jeszcze raz przemyśleć ten wyjazd ;)


Faktycznie z tego co piszesz to finansowo nie jest źle. W necie widziałem bilety nawet za 500$
Jednak w najbliższym czasie to do Indii będę mógł pojechać co najwyżej palcem po mapie. Cóż trzeba będzie zadowolić się Chorwacją…

Jak możesz to wklej tu jakieś ciekawe fotosy z Twojej wyprawy. Ten link co podałaś jakoś nic nie pokazuje.

Malwinka - 31-03-2008, 17:06

Mozna ewentualnie sprobowac teraz tutaj http://pl.fotoalbum.eu/Mal/a41955
:|

CyanideDeath - 26-08-2008, 17:31

Ja niedawno wróciłam z Węgier :) . Nie napiszę, że świetnie się bawiłam, ponieważ byłam tam już piąty raz i wszystko co można było zwiedzić już zwiedziłam. Jedyne co mi pozostało to chodzenie na baseny i odpoczynek przed nadchodzącym, nowym rokiem szkolnym :P .

Mam nadzieję, że za rok namówię rodziców na spędzenie wakacji w Egipcie :) , albo Tunezji. Jednak bardziej pasowałaby mi ta pierwsza opcja :D . No cóż, jak narazie mogę sobie pomarzyć i oglądać zdjęcia w Internecie :D .

[ Komentarz dodany przez: Paciej: 26-08-2008, 19:34 ]
Masz bardzo ładny cytat w podpisie :) .

vicealigator - 02-10-2008, 16:04

Zapraszam na wirtualne podroze:
do Skandynawii
http://vicealigator.geobl...awskie-impresje
i krajow baltyckich
http://vicealigator.geobl...a-po-pribaltice

Hrithik_Roshan - 02-10-2008, 21:36

Ja na wakacje pojechałem dookoła bloku i z powrotem.

Zawsze mam tyle planów i wszystko męski członek strzela.
W tym roku mieliśmy lecieć do Anglii, a tu dupka nie wypaliło, bo moja mamusia nie dostała urlopu, a synka samego nie chciała puścić (tak się zastanawiam czy z troski, czy z zazdrości).
W każdym razie wojaż za granice nie udał się i w tym roku, rekompensatą były krótkie wycieczki krajoznawcze po Polsce, ale ileż można.

Na swoją wyprawę marzeń mam kilka typów:
Nepal, Indie, Tybet, Kambodża.
Jeśli chociaż do jednej wycieczki dojdzie to będzie drugi cud nad Wisłą.

Igi^MBE - 03-10-2008, 12:51

A czy komuś jeszcze oprócz mnie marzy się by wsiąść w pociąg i się przejechać? Ale nie, nie taki zwykły pociąg, tylko odjeżdzający z Moskwy i kończący bieg we Władywostoku? Jedyne 8 stref czasowych i prawie 10tys kilometrów :) Po drodze machnąć postój nad bajkałem i wrócić :) Ahh marzenie :)
Jaunty - 03-10-2008, 13:02

Igi -> O identycznym pomyśle słyszałem już od byłego chłopaka mojej kuzynki oraz od własnego brata. Dziwnym trafem takie rzeczy przychodzą do głowy tylko mężczyznom :) . Nie wiem co w tym wszystkim ma być tak naprawdę najfajniejsze: oglądanie tysięcy zmieniających się widoków za oknem, poznawanie dziesiątek przypadkowych osób, czy dwutygodniowe chlanie wódy w zasmrodzonym przez siebie wagonie :P .

Btw. Mój znajomy tak kiedyś zabalował, że rano obudził się w... pociągu jadącym na Węgry. Tak mu się razem z kolegą spodobała wycieczka, że dojechali do końca trasy, robiąc po drodze jedną wielką libację :D .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group